Pojedynek polsko-rosyjski podczas gali ACA 101 w Warszawie potrwał pełen dystans i był zacięty. - Drwal okazał się drwalem. A gdzie drwal, tam wióry lecą. Na szczęście leciały u niego. Nie było łatwo. Nastawiłem się na coś lżejszego. Moja intuicja mnie zawiodła, miał być nokaut - przyznał Piotr Strus.
Warszawianin do okrągłej klatki nie wyszedł w pełni zdrowy. - Rano strasznie naruszyłem swoją prawą rękę, coś z nią jest. Musiałem przebudować swój gameplan. Odczuwałem ból - dodał.
Teraz cel dla Strusa jest jeden. Marzy o zdobyciu upragnionego tytułu wagi średniej Absolute Championship Akhmat. - Chciałbym walki o pas. Ale muszę trochę odpocząć, to była trzecia trudna konfrontacja w tym roku - poinformował.
ZOBACZ WIDEO: "Klatka po klatce": zobacz bonusy po KSW 51
Na przestrzeni piętnastu minut Polak pokazał, że jest wszechstronnym wojownikiem. - Wygrałem, więc jestem zadowolony. Pokazałem, że mam dobre zapasy. Strus przestaje być strikerem. Byłem silniejszy. Szkoda, że nie skończyłem przed czasem, bo to dodatkowe pieniądze. Ale to nie jest najważniejsze - oznajmił.
Piotr Strus wypowiedział się również na temat pojedynku klubowego kolegi, Jana Błachowicza. "Cieszyński Książę" w nocy z soboty na niedzielę podczas gali UFC w Sao Paulo zmierzy się z Ronaldem "Jacare'em" Souzą.
- Janek jest w formie, będzie nokaut i bonus. Ma wysoko postawioną poprzeczkę, ale już udowodnił, że potrafi uderzyć w walce z Lukiem Rockholdem - zakończył ulubieniec warszawskiej publiczności.
Zobacz także:
-> MMA. ACA 101. Daniel Omielańczuk: Ten nokaut to lucky punch
-> MMA. ACA 101. Wyniki gali. Piotr Strus, Daniel Omielańczuk i Radosław Paczuski z wygranymi