KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Zaskakujący transfer do KSW. "Chcę się dobrze bawić"

Na początku października miał pożegnać się ze swoją macierzystą organizacją. W poniedziałek gruchnęła jednak wiadomość o transferze. Daniel Rutkowski odsłania kulisy przejścia do KSW.

Artur Mazur
Artur Mazur
Daniel Rutkowski Instagram / daniel_rutkowski / Na zdjęciu: Daniel Rutkowski

Rutkowski to uznana marka w polskich sportach walki. Jest byłym mistrzem Polski w zapasach i już ważnym zawodnikiem MMA. W mieszanych sportach walki odniósł 12 zwycięstw i po drodze zgarnął dwa pasy mistrzowskie cenionych nad Wisłą organizacji Babilon MMA i FEN. 23 października zadebiutuje na KSW 64 w Łodzi.

Artur Mazur, WP SportoweFakty: 8 października w Łomży miałeś stoczyć pożegnalną walkę w organizacji Babilon MMA. Poznałeś nawet rywala. Nagle okazało się, że jesteś w KSW. Myślę, że zaskoczyłeś wiele osób.

Daniel Rutkowski: I chyba tak miało być.

Co się stało? Czy powodem było przeniesienie gali właśnie do Łomży?

Moja pożegnalna walka dla Babilon MMA była przekładana i to nie raz. Miała się odbyć 1 października w Radomiu. Ten termin i rodzinne miasto miały być ukłonem w moją stronę. Wszystko było ustalone, łącznie z kwestiami finansowymi. Byłem nawet skłonny do ustępstw, bo chciałem, żeby moja przygoda z Babilon MMA skończyła się tam, gdzie się zaczęła. Nagle zmieniły się miejsce i data, pojawiło się wiele niejasności. Trochę mnie to wszystko przeraziło i zdenerwowało.

ZOBACZ WIDEO: EFM Show 2. Zobacz najbardziej widowiskowe nokauty!

Stąd decyzja o przyśpieszonym transferze?

Tak naprawdę miałem wejść do klatki już w sierpniu przed ślubem. Zacząłem nawet okres przygotowawczy. Nagle okazało się, że walki nie ma. Została przeniesiona na 1 października. Problem polegał na tym, że z powodu ślubu moje przygotowania były utrudnione. Nie znoszę opuszczać nawet jednego treningu, ale ślub to wyjątkowe wydarzenie i trochę tych dni wolnych się uzbierało. Mimo wszystko uznałem, że wyjdę do klatki 1 października, że zrobię to dla moich ludzi, moich wiernych i oddanych kibiców. Na koniec okazało się, że gala zostaje przeniesiona do innego miasta. To przelało czarę goryczy.

Wybrałeś KSW, ale prowadziłeś rozmowy z UFC.

Tak, to prawda. Już w pierwszej połowie tego roku pojawiła się oferta z UFC. Chcieli, żebym wskoczył do oktagonu w maju. Nie byłem się w stanie przygotować, dlatego odmówiłem. Teraz to UFC nie miało dla mnie satysfakcjonującego terminu. Chciałem koniecznie zawalczyć. KSW okazało się najbardziej konkretną organizacją. Nie chciałem stracić półrocznych przygotowań i tylko KSW mi to gwarantowało. Muszę kuć żelazo póki gorące.

Twoim rywalem będzie niebezpieczny Filip Pejić. Czy była opcja walki o trzeci pas mistrzowski?

Nie nalegałem. Gdybym się uparł, to myślę, że mógłbym taki pojedynek dostać. Dla mnie przede wszystkim liczył się termin i odpowiednia kwota. Swoje cele osiągnąłem.

Myślę, że wiele osób potraktuje twoją walkę jako eliminator do starcia o pas.

I mi to pasuje. Pejić jest jednym z najlepszych zawodników w tej kategorii. Jest bardzo mocny i liczę, że walka z nim otworzy mi drogę do starcia o tytuł. Mam już dwa pasy mistrzowskie innych organizacji i wiem, że historyczny wyczyn jest na wyciągnięcie ręki. Ale ja się nie podpalam, nie wywieram na siebie presji, pozostaję spokojny.

Jak oceniasz Chorwata?

Bardzo fajny i dobry zawodnik. Ma niewygodną stójkę, ale trudno się ocenia na papierze. Dopiero w klatce będę mógł coś więcej o nim powiedzieć. Myślę, że po tych kilku walkach na KSW zyskał szacunek.

Twoi kibice poszliby za tobą w ogień. Podróż do Łodzi nie będzie dla nich zatem problemem.

Myślę, że radomskich kibiców będzie na trybunach więcej niż zwykle. W karcie jest mocna ekipa zawodników z naszego miasta. Jestem przekonany, że doping naszych fanów będzie nas niósł. Chcę zrobić dla nich coś wielkiego, ale nie podpalam się. Jestem normalnym chłopakiem, który ma za sobą wyczerpujące przygotowania, a przed sobą - trudną walkę. Mam też wiele do stracenia: 12 wygranych walk z rzędu, na biodrach dwa pasy. Wiem, że rywale w KSW będą mnie chcieli sprowadzić na ziemię. Taki to sport, niech próbują. Ja się chcę dobrze bawić w klatce.

Polub Sporty Walki na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×