KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

UEFA zrównana z ziemią. Wszyscy mówią o skandalu

Cały świat obiegły dramatyczne sceny, które działy się przed początkiem finału Ligi Mistrzów. - To kolejna wtopa UEFA. A każde opóźnienie meczu to ogromne koszty dla organizatora - mówi nam ekspert do spraw bezpieczeństwa.

Maciej Siemiątkowski
Maciej Siemiątkowski
tak fani wchodzą na finał LM Twitter / Na zdjęciu: tak fani wchodzą na finał LM
Aż o 36 minut opóźnił się początek zaplanowanego na godzinę 21 finału Ligi Mistrzów. UEFA wyjaśniła, że mecz między Liverpoolem FC a Realem Madryt nie mógł odbyć się zgodnie z planem z powodów bezpieczeństwa. Według federacji duża grupa kibiców wicemistrza Anglii zbyt późno pojawiła się przed stadionem i nie zdołała wejść na trybuny na czas. Część niecierpliwych osób z tłumu sforsowało wejścia i wbiegła na sektory bez odbycia kontroli bezpieczeństwa na bramkach.

- Wejście niesprawdzonych przez ochronę osób to powtórka tego, co było w finale Mistrzostw Europy na Wembley. To kolejna wtopa UEFA - tłumaczy w rozmowie z WP SportoweFakty Marcin Samsel, koordynator ds bezpieczeństwa. Pracował m.in. przy zabezpieczeniu meczów Euro 2012. Obecnie jest wykładowcą WSAiB w Gdyni.

Zawiódł system

- Da się obliczyć, ile ludzi przejdzie przez bramki w określonym czasie, ile czasu potrzebuje tłum, by dotrzeć do bramek oraz współczynniki zagęszczenia tłumu na metr kwadratowy. Zespół ds. bezpieczeństwa potrafi ustalić, ilu ludzi wejdzie na stadion np. w godzinę. Na nowoczesnych stadionach jest system liczenia biletów - ludzie na stanowisku dowodzenia widzą, jak sektory się zapełniają. Komputer oblicza im, czy w takim tempie wszyscy zdążą wejść - wyjaśnia nam kulisy pracy specjalnego zespołu.

ZOBACZ WIDEO: Z Pierwszej Piłki #8: co dalej z Lewandowskim? Transfer na horyzoncie

Podczas sobotniego meczu zawiedli organizatorzy. Opóźnienie kibiców Liverpoolu, ogromne kolejki, a następnie zamieszki przed stadionem są tego dowodem. Z tego powodu UEFA nie miała wyjścia. Musiała opóźnić start finału o ponad pół godziny.

- W takich sytuacjach zakłada się margines błędu i alternatywne plany: które wejście uruchomić, z czego zrezygnować, żeby przyspieszyć proces wpuszczania kibiców tak, żeby zdążyli na mecz. Każde opóźnienie budzi emocje. A rozpoczęcie meczu bez tak dużych grup wywołałoby jeszcze większe szarpaniny. Generalnie zakłada się, że przy zapełnieniu trybun na poziomie 70-80 procent rozpoczyna się mecz bez opóźnień - mówi Samsel.

I komentuje sceny, do których doszło przed stadionem. - Po filmach widać, że nie zrobiono zbyt wiele, by przyspieszyć ten proces. Widać, że nie uruchomiono dodatkowych wejść. Wyglądało to tak, jakby nie było alternatywnego planu i dlatego zajęło to kolejne pół godziny.

Zdaniem eksperta wina stoi po stronie organizatorów. W tym wypadku jest nim UEFA.

- Mówimy o zbiegu elementów, które doprowadzają do takich sytuacji. Ludzi od bezpieczeństwa szkoli się po to, by potrafili sprawnie zareagować i wyeliminować źródło problemu. A każde opóźnienie to olbrzymie koszty dla UEFA - podsumowuje.

To się działo przed bramami stadionu:

Maciej Siemiątkowski, dziennikarz WP SportoweFakty

Sensacyjny następca Lewandowskiego? Słynny agent może zaskoczyć

Miliony zgłoszeń po bilety na MŚ. Mecz Polski wśród najpopularniejszych

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (9)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×