Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Skoki

Cóż tam się działo! Pięć bramek w hicie Premier League!

Pięć bramek padło na Emirates Stadium w Londynie. W spotkaniu z Liverpoolem Arsenal trzy razy wychodził na prowadzenie. Kanonierzy ostatecznie zwyciężyli 3:2 i wrócili na pozycję lidera Premier League.

Michał Piegza
Michał Piegza
mecz Arsenal - Liverpool PAP/EPA / Na zdjęciu: mecz Arsenal - Liverpool
Arsenal znakomicie radzi sobie w trwającym sezonie Premier League. Liverpool, po raz pierwszy od kilku lat, zawodzi.

Potyczka z Kanonierami była jedną z ostatnich szans dla wicemistrzów Anglii na pozostawienie sobie nadziei na odrobienie strat do ścisłej czołówki.

Goście sami sobie nie pomogli. Już w pierwszej akcji meczu londyńczycy zadali cios. Martin Odegaard podawał, a Gabriel Martinelli w sytuacji sam na sam pewnie trafił do bramki przyjezdnych.

ZOBACZ WIDEO: Kto zawiódł w kadrze? Jemu mówimy "nie"

Prowadząc, Arsenal cały czas miał więcej z gry, ale nie przekładało się to na klarowne okazje bramkowe. Liverpool mógł wyrównać w 26. minucie. Darwin Nunez groźnie uderzył, Aaron Ramsdale zdołał odbić piłkę. Cztery minuty później William Saliba tak podawał, że omal nie pokonał własnego bramkarza.

W 34. minucie już jednak był remis. Dalekie zagranie z własnej połowy. Piłkę przejął Luis Diaz, uciekł obrońcy i dograł na przedpole do uciekającego Darwina Nuneza, a ten wślizgiem wbił piłkę do siatki.

Na przerwę to Kanonierzy schodzili, prowadząc. W piątej minucie doliczonego do 1. połowy czasu po kontrze Arsenalu 3 na 3, Martinelli podał do Bukayo Saki, piłkę przepuścił jeszcze Gabriel Jesus, a skrzydłowy wślizgiem wpakował piłkę do siatki.

Miejscowi jedynie przez osiem minut drugiej połowy cieszyli się z prowadzenia. Mogli je podwyższyć, ale brakowało im zdecydowania pod bramką gości. W 53. minucie zaspali gospodarze. Diogo Jota zagrał prostopadle do Roberto Firmino, a ten w sytuacji sam na sam mierzonym strzałem trafił do bramki Kanonierów.

Przy stanie 2:2 gospodarze ruszyli po trzeciego gola. Liverpool więcej uwagi poświęcał obronie, w ofensywie niewiele wychodziło przyjezdnym. Godnym odnotowania był strzał z woleja Granita Xhaki, ale próba z 62. minuty drogi do bramki nie znalazła.

Arsenal swego dopiął w 76. minucie. Trzy minuty wcześniej Gabriel Jesus został kopnięty w polu karnym przez rywala. "Jedenastkę" pewnym strzałem wykorzystał Saka.

Gracze The Reds rzucili się do odrobienia strat w meczu po raz trzeci. Gospodarze w w sezonie w końcówce goli jednak nie tracą. Miejscowi skutecznie oddalali grę od własnej bramki i Liverpoolowi nie pozwalali na zbyt wiele. Kanonierzy dowieźli jednobramkowe prowadzenia do końca potyczki i ponownie plasują się na 1. miejscu w Premier League.

Arsenal FC - Liverpool FC 3:2 (2:1)
1:0 - Gabriel Martinelli 1'
1:1 - Darwin Nunez 34'
2:1 - Bukayo Saka 45+5'
2:2 - Roberto Firmino 53'
3:2 - Bukayo Saka (k.) 76'

Składy:

Arsenal FC: Aaron Ramsdale - Ben White, William Saliba, Gabriel Magalhaes, Takehiro Tomiyasu - Thomas Partey, Granit Xhaka - Bukayo Saka (90+4' Fabio Vieira), Martin Odegaard (82' Kieran Tierney), Gabriel Martinelli - Gabriel Jesus (90+1' Eddie Nketiah).

Liverpool FC: Alisson - Trent Alexander-Arnold (46' Joe Gomez), Joel Matip (69' Ibrahima Konate), Virgil van Dijk, Kostas Tsimikas - Jordan Henderson, Thiago Alcantara - Mohamed Salah (69' Fabinho), Diogo Jota (81' Harvey Elliott), Luis Diaz (42' Roberto Firmino) - Darwin Nunez.

Żółte kartki: Odegaard (Arsenal) oraz Diaz, Gomez (Liverpool).

Sędzia: Michael Oliver.


Czytaj także:
Aubameyang ponownie zmieni klub? Kolejny gigant zaitneresowany napastnikiem
Tottenham wraca na zwycięską ścieżkę

Arsenal zostanie mistrzem Anglii?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×