Falstart Górnika. Bielica podarował zwycięstwo Radomiakowi

Zdjęcie okładkowe artykułu: PAP / Zbigniew Meissner / Na zdjęciu: Pedro Henrique strzela gola
PAP / Zbigniew Meissner / Na zdjęciu: Pedro Henrique strzela gola
zdjęcie autora artykułu

Po dwóch fatalnych błędach Daniela Bielicy Górnik Zabrze przegrał na własnym stadionie z Radomiakiem Radom 0:2. Gole dla gości strzelali debiutanci - Pedro Henrique i Rafał Wolski.

Dotychczasowe mecze 1. kolejki PKO Ekstraklasy były dobre lub bardzo dobre. Nic jednak nie trwa wiecznie i pierwsze niedzielne spotkanie - delikatnie rzecz ujmując - nie porwało kibiców, a już na pewno nie tych z Zabrza. Górnik zagrał dużo poniżej oczekiwań i ostatecznie przegrał z Radomiakiem Radom.

Przegrał, bo miał w swoim składzie Daniela Bielicę. To on sprezentował rywalom oba gole. Najpierw "wypluł" z rąk piłkę po lekkim strzale Dawida Abramowicza i jedną z najłatwiejszych bramek w karierze zdobył debiutujący w Radomiaku Pedro Henrique. Pięć minut później nieudolnie kiwał rywala we własnym polu karnym i gola strzelił drugi z debiutantów - Rafał Wolski.

To były dwa ciosy, które przesądziły o tym, że trzy punkty pojechały do Radomia. Goście wygrali zasłużenie, byli zespołem lepszym, lepiej grającym w piłkę i przede wszystkim mającym pomysł. Górnik, można było odnieść wrażenie, że kompletnie nie wie, po co uczestniczy w tym spotkaniu.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: ma zaledwie 18 lat. Nowa gwiazda Realu już zachwyca!

Gospodarze zawiedli na całej linii, choć Jan Urban przekonywał, że jego zespół chce poprawić wynik z poprzedniego sezonu. Gra ofensywna kompletnie im się nie kleiła, nawet Lukas Podolski nie potrafił się odnaleźć na boisku. Efekt - zaledwie jeden marnej jakości niecelny strzał do przerwy. Zresztą, w drugiej połowie również nie udało się kopnąć piłki między prostokąt strzeżony przez Filipa Majchrowicza. Najlepszą szansę miał właśnie Podolski, ale nieatakowany na siódmym metrze fatalnie skiksował.

Z kolei trener Constantin Galca mówił przed meczem, że jego zespół ma się adaptować do warunków, jakie zaproponuje przeciwnik. Ale nie spodziewał się chyba, że poziom rywala będzie tak niski, że samemu trzeba będzie włożyć w spotkanie znacznie więcej inwencji twórczej. Początek niemrawy, ale z minuty na minutę było coraz lepiej.

Sytuacji było więcej, wynik mógł być wyższy, lecz w zespole gości nie wszystko funkcjonowało jeszcze na najwyższych obrotach. Sporą ochotę do gry wykazywał m.in. Christos Donis, który trzykrotnie pokusił się o uderzenie z dalszej odległości (raz nawet trafił w poprzeczkę). Były też kontry, które spokojnie mogły zakończyć się golem, ale zawodziło ostatnie podanie. Skoro jednak samemu się nie udawało, to z pomocą przyszedł bardzo gościnny tego dnia Górnik.

Górnik Zabrze - Radomiak Radom 0:2 (0:0)

0:1 Pedro Henrique 60' 0:2 Rafał Wolski 65'

Składy:

Górnik: Daniel Bielica - Boris Sekulić, Kryspin Szcześniak, Rafał Janicki, Richard Jensen (67' Michal Siplak) - Kamil Lukoszek (46' Lawrence Ennali), Damian Rasak, Daisuke Yokota (67' Robert Dadok), Lukas Podolski, Paweł Olkowski (46' Norbert Wojtuszek) - Piotr Krawczyk (80' Mateusz Chmarek).

Radomiak: Filip Majchrowicz - Damian Jakubik, Raphael Rossi, Mateusz Cichocki, Damian Abramowicz - Lisandro Semedo (74' Berto Cayarga), Christos Donis, Roberto Alves (80' Frank Castaneda), Rafał Wolski (80' Michał Kaput), Luis Machado (63' Jan Grzesik) - Pedro Henrique (80' Leonardo Rocha).

Żółte kartki: Yokota, Wojtuszek (Górnik).

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków).

CZYTAJ TAKŻE: Wirus to niejedyny problem. Barcelona straciła duże pieniądze Kuriozum w sprawie Milika. Ledwo przyszedł, a już może odejść

Źródło artykułu: WP SportoweFakty