Piotr Stokowiec nie chce denerwować kibiców ŁKS-u. "Sprawiliśmy im dużo przykrości"

- Zabrakło sportowej złości i energii do gry ofensywnej. Nastroje są fatalne - powiedział trener piłkarzy ŁKS-u Piotr Stokowiec po porażce 0:2 z Widzewem w 70. derbach Łodzi rozgrywanych w ramach 21. kolejki PKO Ekstraklasy.

Krzysztof Sędzicki
Krzysztof Sędzicki
trener Piotr Stokowiec PAP / Marian Zubrzycki / Na zdjęciu: trener Piotr Stokowiec
Oba gole dla gości padły w drugiej połowie. W 54. minucie Aleksandra Bobka pokonał Jordi Sanchez, a w drugiej minucie doliczonego czasu gry zrobił to Fabio Nunes. Więcej o meczu TUTAJ.

- To dla nas smutny wieczór. Zepsuliśmy naszym kibicom piłkarskie święto. Pierwsza połowa jeszcze pokazała, że daliśmy radę dotrzymać kroku Widzewowi. Nie było może zbyt wielu sytuacji, ale wyglądało to z naszej strony przyzwoicie. W drugiej połowie straciliśmy bramkę i nie potrafiliśmy odpowiedzieć. To jest do analizy, bo przy wsparciu kibiców, nie poszliśmy do przodu i nie zaryzykowaliśmy. Czuję się za to odpowiedzialny, bo druga połowa była dla nas słaba - przyznał Piotr Stokowiec.

Ełkaesiacy nawet po straconej pierwszej bramce mieli spory problem z tym, by ruszyć do przodu. Ogółem oddali zaledwie trzy celne strzały.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: zjawiskowa bramka w meczu kobiet. Co za "piętka"!

- Z naszej strony zabrakło sportowej złości i energii do gry ofensywnej. Mało było strzałów i też to dostrzegłem. Rozmawiałem z zawodnikami, ale nastroje obecnie są fatalne. Czy wierzę w utrzymanie? Musimy patrzeć na najbliższy mecz i to jest najważniejsze. Nie możemy wybiegać daleko w przyszłość. Potrzebujemy po prostu zwycięstw. Po takim meczu nie będę mówił o wizjach - stwierdził trener ŁKS Łódź.

Przed startem wiosennej części sezonu wszyscy w klubie podkreślali, jak dobrze są przygotowani pod względem mentalnym. Porażka po golu w doliczonym czasie z Koroną w Kielcach oraz przegrane w fatalnym stylu derby z Widzewem Łódź z pewnością mocno podcinają skrzydła.

- Wyniki, które notujemy, na pewno nie sprzyjają pewności siebie. Gdybyśmy nie stracili bramki w Kielcach, ta pewność siebie byłaby większa. Nie mówię tego jako wytłumaczenie, bo słów z moich ust powinno być jak najmniej. Myślę, że wynik jest nam potrzebny i konkret, bo to się przekłada. Zawodnicy bali się uderzyć, przedryblować. Były ułamki sekund, że można się pokusić o strzał. Brakuje pewności, brakuje zdecydowania i podjęcia właściwej decyzji. To jest do poprawy - przyznał Stokowiec.

Łódzki Klub Sportowy ma na koncie 10 punktów zdobytych w 20 meczach. Do końca sezonu pozostało im 14 spotkań, a strata do bezpiecznej pozycji wynosi 11 oczek. Matematyka podpowiada, że trzeba wygrać cztery mecze, żeby w ogóle myśleć o pozostaniu w elicie.

- Nie będę denerwował bardziej kibiców, bo dużo przykrości im sprawiliśmy. Widziałem intensywność w pierwszej połowie na niezłym poziomie. A co do szans, musimy patrzeć na następny mecz, skupić się na tym, żeby mieć nadzieję i dokonać czegoś takiego nieoczywistego, jak zwycięstwo w Szczecinie. To by było coś, co by odwróciło morale i nas uniosło - zakończył trener ŁKS-u.

Wspominany mecz w Szczecinie z Pogonią czeka biało-czerwono-białych już w najbliższy piątek o godzinie 20:30.

Z Łodzi - Krzysztof Sędzicki, WP SportoweFakty

Zobacz również tabelę PKO Ekstraklasy -> 

Marcin Gortat po raz pierwszy opowiada o pożegnaniu z tatą. "Kiedy ścisnął moją dłoń, prawie zgniótł mi kości". ZOBACZ PREMIEROWY ODCINEK PROGRAMU "ŻYCIE PO ŻYCIU"
Czy ŁKS Łódź wygra jakiś mecz przed przerwą reprezentacyjną?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×