Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Jacek Trzeciak: Po utracie bramki uchodzi z nas powietrze

Polonia Bytom niedawno pokonała Flotę Świnoujście, ale nie zdołała podtrzymać dobrej passy. W dwóch ostatnich kolejkach niebiesko-czerwoni doznali dwóch porażek i pogrążają się na dwie tabeli I ligi.
Marcin Ziach
Marcin Ziach

Po ostatniej porażce w Nowym Sączu piłkarze Polonia Bytom w ostatniej kolejce uległa na własnym stadionie GKS Tychy. - Po takim meczu naprawdę ciężko cokolwiek powiedzieć. Brak mi słów. Mogę tylko pogratulować GKS-owi Tychy pewnego i zasłużonego zwycięstwa - przekonuje Jacek Trzeciak, trener bytomskiej drużyny.

- Byliśmy w tym meczu nastawieni na grę z kontrataku. Nasza taktyka w pierwszej połowie się opłaciła, bo graliśmy konsekwentnie, szybkie ataki wyprowadzając albo spod własnego pola karnego, albo przejmując piłkę w środku pola. Po przerwie wyglądaliśmy w tym aspekcie co najmniej źle. Gra w naszym wykonaniu nie była realizacją tego, co sobie w szatni zaplanowaliśmy. Zanim się po przerwie obudziliśmy przegrywaliśmy już dwoma bramkami - dodaje opiekun Polonii.

Polonii w zdobyciu bramki kontaktowej nie pomogła nawet inicjatywa, jaką przy dwubramkowym prowadzeniu oddali jej piłkarze z Tychów. - To musi być dla nas powód do głębszej refleksji. Ja sam nie mam pojęcia dlaczego jest tak, że choć mieliśmy do 30. metra dużo miejsca do rozgrywania piłki... my pchaliśmy się środkiem, choć przez cały tydzień rozpisywaliśmy schematy gry skrzydłami. Takie chaotyczne ataki z naszej strony były wodą na młyn dla GKS-u - przyznaje szkoleniowiec śląskiej drużyny.

Trzeciaka bolała nie tylko porażka w derbach, ale nade wszystko jej rozmiary (0:3). - Przy wyniku bezbramkowym nasza gra była przyzwoita. Ani jedna, ani druga drużyna nie stwarzała sobie klarownych sytuacji, ale widać było w naszych poczynaniach konsekwencję. Pierwsza połowa dała nam podstawy, by po przerwie podejść na rywala trochę agresywniej, zagrać trochę odważniej. Stracona bramka ze stałego fragmentu gry podcięła nam jednak zupełnie skrzydła. Po straconej bramce zupełnie zeszło z nas powietrze, a ja już nic nie mogłem zrobić - bezradnie rozkładał ręce szkoleniowiec outsidera.

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (0):

    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×