Debiut młodego obrońcy Sandecji

Michał Szeliga dostał szansę pierwszego występu w drużynie seniorów. Wychowanek biało-czarnych wszedł na boisko w II połowie starcia z Termaliką. Jak sobie poradził w pierwszym występie w I lidze?

Krzysztof Niedzielan
Krzysztof Niedzielan
Przed meczem 29. kolejki Sandecja miała duże problemy ze zmontowaniem formacji defensywnej. Kontuzje wykluczyły Roberta Cicmana i Pablo Gomeza, podstawowych stoperów z poprzedniego meczu z Olimpią Grudziądz, a kartki bocznych obrońców Adama Mójtę i Kamil Słabego. Na domiar złego trener Ryszard Kuźma nie mógł skorzystać z wracających do zdrowia po kontuzjach Petera Petrana i Przemysława Szarka, dlatego postanowił obok Mateusza Bartkówa wystawić na stoperze środkowego pomocnika Tomasza Margola. Na lewej stronie zagrał skrzydłowy Adrian Frańczak.
W 53. minucie Margol zgłosił zmianę, a w jego miejsce na boisku pojawił się Michał Szeliga. Dla urodzonego w 1995 roku zawodnika był to debiut w I lidze. - Trener uprzedził mnie, że mogę zagrać w tym meczu. Na początku były dreszcze i nogi trochę drżały. Czułem dużą presję, ale myślę że zrobiłem to, co do mnie należało - powiedział wychowanek sądeckiego klubu.

Jesteśmy na Facebooku. Dołącz do nas!

O opinię zapytaliśmy też szkoleniowca Sandecji Nowy Sącz. - Michał jest bardzo ambitnym i pracowitym chłopakiem, ale cały czas musi zdobywać umiejętności piłkarskie, jako środkowy obrońca. Było to widać w jego różnych zagraniach. Część z nich było dobrych, a inne mniej udane. Debiut kiedyś musiał nastąpić, nie mieliśmy już wyboru. Tomasz Margol zgłaszał kontuzję i nie mógł kontynuować gry. Cieszę się, że Michał zagrał, a prawdę powiedziawszy rozważałem też wystawienie go od początku. Przy takim rywalu i przy takich problemach kadrowych nie chciałem też wprowadzać w kłopoty takiego młodego człowieka. Graliśmy z Termaliką, a to jedna z najlepszych drużyn rundy wiosennej. Tomek radził sobie bardzo dobrze, ale niestety odnowił mu się uraz. Michał wszedł i możemy się z tego cieszyć - podkreślił Ryszard Kuźma.

W pozytywnym tonie wypowiadał się też drugi ze stoperów. - Ten chłopak ma potencjał i jeśli będzie dobrze kierowany przez trenera i kolegów z drużyny, to na pewno może grać na poziomie pierwszoligowym. To, że graliśmy w eksperymentalnym ustawieniu, wymusiło na nas większą koncentrację. Każdy był skupiony na swoich zadaniach, nie kombinował - powiedział Mateusz Bartków.

Premierowy występ w I drużynie Sandecji zaliczył też inny wychowanek Adrian Danek. W tym przypadku nie był to debiut na zapleczu T-Mobile Ekstraklasy, bo 19-latek jesienią zagrał już w barwach Kolejarza Stróże.

Łukasz Grzeszczyk zachował się jak rasowy snajper

Pomóż nam ulepszać nasze serwisy - odpowiedz na kilka pytań.

Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×