Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Jak "farbowane lisy" Polskę kochać przestały

Czterech zawodników na Euro 2012 miało wydatnie pomóc kadrze. Nic takiego się nie stało. Eksperci krytycznie oceniają ich wkład w polską piłkę.
Krzysztof Gieszczyk
Krzysztof Gieszczyk

Polscy piłkarze ręczni zdobyli na mistrzostwach świata brązowe medale. Bez "farbowanych lisów" w składzie? Od biedy można tak nazwać związanego z Niemcami Andrzeja Rojewskiego, ale od biedy. Siatkarze w zeszłym roku zdobyli mistrzostwo świata, stan "farbowanych lisów"? Zero. Kadra piłkarzy, na najważniejszej futbolowej imprezie w historii w 2012 roku, miała ich czterech. Dzisiaj mało kto o nich pamięta, a eksperyment z naturalizowaniem na siłę nic nam nie dał.

Wielkim zwolennikiem wyszukiwania jakichkolwiek związków obcokrajowców z Polską był Franciszek Smuda. Miał ponad 2,5 roku na przygotowanie kadry do Euro. Początkowo pogardzał modelem budowania drużyny z zagranicznymi zawodnikami w składzie, ale zmienił zdanie. To on był autorem ściągnięcia Sebastiana Boenischa, Damiena Perquisa, Eugena Polanskiego i Ludovica Obraniaka. To Smuda też, jako pierwszy, zaczął ich nazywać "farbowanymi lisami".


Już samo to określenie wywołuje "iskrzenie". - Czy to jest obraźliwe? Oczywiście. Przecież to reprezentanci kraju - powiedział Jerzy Engel, były selekcjoner.

Jeszcze bardziej nerwowo zareagował Maciej Chorążyk, który m.in. wyszukiwał dla PZPN obcokrajowców mogących wystąpić w polskiej kadrze. - "Farbowane lisy"? Nie podoba mi się to określenie, nie mam ochoty rozmawiać - i się rozłączył, zanim zdołaliśmy wyjaśnić, że chodzi wyłącznie o skrót myślowy.

Emocje między zwolennikami i przeciwnikami ściągania obcokrajowców do kadry były i są duże. Przed Euro 2012 mieliśmy szaleństwo, media prześcigały się, kto powinien, a kto nie powinien występować w zespole Smudy.

Dobre doświadczenia mieliśmy właśnie za czasów Engela. To on był autorem pomysłu, żeby do kadry wziąć Emmanuela Olisadebe. O ile jeszcze wspomniana czwórka z Euro 2012 coś tam wspólnego z Polską miała, o tyle czarnoskóry zawodnik już nic. - Tylko, że to jedyny obcokrajowiec, który nam pomógł - powiedział trener Czesław Michniewicz. - Roger Guerreiro też dostał Euro za darmo (wystąpił na ME 2008, za kadencji Leo Beenhakkera - dop. WP), a Smuda rozpoczął już masową pielgrzymkę do kadry. Nie tędy droga, nie tak powinno to wyglądać.

Roger Guerreiro Roger Guerreiro
Olisadebe pokazał, że można mieć pożytek z obcokrajowców. Jak dodawał Jerzy Engel, patrzymy na jego przydatność przez wyniki kadry. - Pomysł z Olisadebe wypalił, strzelał gole. A Euro 2012? Wiadomo, jaki był wynik. Zaczęto krytykować Obraniaka, Boenischa, Perquisa i Polanskiego, ale teraz łatwiej kibicom źle oceniać ten pomysł przez słaby występ kadry na ME.

Fala krytyki nie wzięła się jednak z niczego. Media nakręcały atmosferę, ale to Smuda decydował, kogo chce. Postawił na złych zawodników, w przypadku których nawet trudno pokazać, co pozytywnego dali kadrze. - Mnie też określenie "farbowane lisy" się nie podoba, bo mamy inne czasy. Zmieniła się Europa, takie były trendy. Oni wtedy byli wyróżniającymi się piłkarzami. Jakie odnieśliśmy korzyści z ich obecności? Na Euro nie pomogli - skwitował Radosław Gilewicz, były piłkarz, obecnie ekspert telewizyjny.

Engel przypomniał jednak, że przed Euro mało kto krytykował Smudę za taki styl budowania zespołu. Ktoś musiał zawodników nakłonić do gry, ktoś ich powołał, a oni z prezentu skorzystali, przy błogosławieństwie PZPN. Wszyscy się prześcigali w sprawdzaniu, kto ma polskie korzenie. My zaś, jak powiedział Marcin Baszczyński, były reprezentant Polski, zachłysnęliśmy się "europejskością". - Chcieliśmy pokazać, że my także szukamy, naturalizujemy, że mamy swoich poza Polską. Od strony piłkarskiej wpadliśmy jednak we własne sidła. Smudzie zabrakło chłodnej oceny ich przydatności. Drużyna została rozbita, a główna w tym rola selekcjonera. Koniecznie chciał świeżą krew i dużo pozmieniać. Więc pozbył się m.in. Boruca czy Żewłakowa, a pojawiły się "farbowane lisy" - mówi.

Skoro dostali miejsce z urzędu i mieli tyle wnieść do kadry, nic dziwnego, że przy pierwszym niepowodzeniu kibice i media zaczęły krytykować właśnie wspomnianą czwórkę. Gilewicz częściowo ich usprawiedliwia. - Nie tylko oni zawinili, zawiniła cała drużyna, ale swoim zachowaniem nakręcali tę otoczkę. Być może czuli niechęć, wszystko się nawarstwiało i uznali, że lepiej nie będą przyjeżdżać.

Wydaje się, że szybko skorzystali z tej możliwości, a przy każdej możliwej okazji opowiadali, jak im źle, co miałoby usprawiedliwiać ich zachowanie. Dochodziły do tego kłopoty z językiem. - Ich miłość do kadry szybko ostygła po Euro. Spodziewałem się tego. Informacja, że babcia miała korzenie polskie, to widocznie za mało w tym wypadku. Okazało się, że nic z Polską ich tak naprawdę nie łączy - powiedział Baszczyński.

Damien Perquis Damien Perquis
Jeszcze ostrzej ocenia ich Michniewicz. - Dostali koszulki zamiast innych piłkarzy. Zrobiła się z tego bzdurna naturalizacja, jakbyśmy walczyli o Messiego. Nie graliby u nas nigdy, gdyby mogli wystąpić w kadrze Francji czy Niemiec.

Engel i Gilewicz przyznali, że na Euro skorzystali tylko "nowi": Obraniak, Boenisch, Perquis i Polanski.  - Czy jestem rozczarowany? Oczywiście. Boisko wszystko zweryfikowało, a wyniku nie było. Były potem dziwne rozstania, tłumaczenia, wskazywanie winnych - to słowa Gilewicza.

Baszczyński dodawał: - Nic nie wnieśli. Zabrakło zastanowienia się, po co ich bierzemy i co nam dadzą. Nie wytrzymali ciśnienia, ale pamiętajmy, że dostali miejsce z urzędu, nawet jak grali słabo. Fala krytyki spadła właśnie na nich, ale było to uzasadnione. Woleli się wypłakać w mediach, zamiast zacisnąć zęby i pokazać, że zasłużyli na paszporty i miejsce w kadrze.

Przykład czwórki tzw. "farbowanych lisów" służy jako nauczka, ale z pozyskiwania piłkarzy z zagranicy nie powinniśmy rezygnować. Podkreślali to wszyscy rozmówcy. - Mamy nową falę emigracji. Rodzicie wyjechali do wielu krajów świata, ale ciągle czują się Polakami. Ich synowie trenują poza naszym krajem, ale może kiedyś niektórzy z nich trafią do kadry. Nie możemy o nich zapominać - powiedział Engel.

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (20):

  • -Janusz- Zgłoś komentarz
    Przestały kochać Polske ? Nie dostają powołań to jak według chłoptasia który to napisał mają Ją kochać ? Śmiech na sali, pozdrawiam Janusz
    • HBLLove Zgłoś komentarz
      Reptezentować Polskę powinni Polacy a nie "każdy byleby tylko dobry był". To nie jest jarmark ani realia klubów sportowych. Jeśli o mnie chodzi to wolę by mój kraj i naród
      Czytaj całość
      reprezentował na przykład jakiś młody ambitny chłopak niż kupiony "gwiazdor", który z Polską i naszą kulturą ma tyle wspólnego co ja z Chinami albo Mongolią.
      • marcin147 Zgłoś komentarz
        Nie wiem co za idiota to pisał
        • Michał Woźnica Zgłoś komentarz
          Zacznijmy od tego jaki związek piłkarki na świecie przed najważniejszą impreza w swoim kraju obsadza posadą selekcjonera trenerem z polskiej ligi.Po drugie Smuda to opiera swoją trenerkę
          Czytaj całość
          na przygotowaniu fizycznym i rygorze w szatni.Polskim piłkarzom brakuje mentalności zwycięscy czyli bez zwycięstwa z potegą piłkarską nie czują pewności siebie i wiary we własne umiejętności.Obstawienie bramki Szczęsnym to już błąd,gdyż wystarczyło obejrzeć jego grę na przedpolu w Anglii.Natomiast co do "farbowanych lisów' to oprócz Matuszczyka wszyscy byli wzmocnieniami.Perquis gdyby nie kontuzja i nieudany pobyt w Betisie to teraz by tworzył duet z Glikiem,jednym z lepszych w Europie.Boenisch grał jak Piszczek,czyli większe nadzieje niż sam udział.Oboje to zawodnicy ofensywni i to umięć trzeba wykorzystać.Polanski ma umiejetności techniczne przewyższające polskich defensorów opartych tylko na sile fizycznej.Obraniak miał wnieść do kadry głownie stałe fragmenty gry i stać się rozgrywającym,jednak zbyt duże ego i brak chęci sprawiły,że moim zdaniem jest największą wpadką Smudy.
          • PijanyPoKubusiu Zgłoś komentarz
            Akurat w moim odczuciu Polanski był naszym najlepszym piłkarzem na Euro 2012.
            • tere Zgłoś komentarz
              Nie wiem co przez grę w reprezentacji i udział w Euro zyskał niby Obraniak. Pierwszy powołał go Beenhakker. Przed otrzymaniem powołania grał w Lille, które potem zdobyło tytuł mistrza
              Czytaj całość
              Francji i puchar Francji, a przed samym turniejem, a nie po zmienił klub z Lille na Bordeaux. Nie dziwię się też , że w pewnym momencie niektórzy piłkarze z polskim pochodzeniem powiedzieli , że na pewien czas rezygnują z powołań do kadry , bo kto chciałby być wytykany palcami i obrażany przez najbliższe środowisko piłkarskie, byłych reprezentantów, działaczy itd od "farbowanych lisów". Żaden człowiek nie wytrzymałby dłużej w takim środowisku pracy pod względem psychicznym. Uznano ich za jedynych winnych porażek reprezentacji a media bezczelnie robiły sobie na nich nagonki, bo nikt nie stanął w ich obronie. Dodatkowo w internecie widoczny był antymarketing na forach w stosunku do nich, być może na zlecenie, być może nie - who knows. Ci piłkarze nie są żadnymi "farbowanymi lisami" mają polskie pochodzenie i mają pełne prawo mówić o sobie, że są Polakami. Czy pan Boniek czuje się Włochem nie mając włoskiego pochodzenia ? Nie interesuje mnie ,kto pierwszy zaczął używać zwrotu "farbowane lisy" , nie podoba mi się to sformułowanie, a dziennikarze jako ludzie wykształceni nie powinni tego wyrażenia rozpowszechniać w mediach. To jak z rzuconym przekleństwem, nie jest ważne kto go pierwszy użył liczy się końcowy wydźwięk mający na celu obrażenie innego człowieka. Obraniak zdecydował się na powrót do reprezentacji i czeka cały czas na powołanie do kadry Nawałki o ile ten mu je wyśle. W końcu teraz gra regularnie w lidze tureckiej. Nie odwrócił się od polskich kibiców i Polski. Może Nawałka tak jak kiedyś Fornalik zdecyduje się pod wpływem mediów w najważniejszym meczu eliminacyjnym postawić na Radosława Majewskiego? Własnie przykład tej czwórki pokazuje, że piłkarze z polskim pochodzeniem powinni wybić sobie z głowy wszelkie myśli o grze w kadrze pzpnu , bo jedynie co ich czeka to krytyka w mediach za przegrane mecze, obciążanie winą, obrażanie od "farbowanych lisów", poczucie wyobcowania, bo śmietankę za sukcesy i zwycięstwa spijają inni.
              • boria_leszno Zgłoś komentarz
                PISZCZEK I LEWY PODCZAS EURO NAJWIEKSZY ZAWÓ KADRY
                • pumaking RKSŻ Zgłoś komentarz
                  tylko Polanski cos gral z tej czworki
                  • paweLbn Zgłoś komentarz
                    "Nie tylko oni zawinili, zawiniła cała drużyna, ale swoim zachowaniem nakręcali tę otoczkę. Być może czuli niechęć, wszystko się nawarstwiało i uznali, że lepiej nie będą
                    Czytaj całość
                    przyjeżdżać." jakim zachowaniem nakręcali atmosferę? co to za bzdury? może autor i rozmówcy zapomnieli, ale w kadrze był też Matuszczyk, pewnie wyleciało z głowy w tym pluciu jadu. Więc mamy 5, czy uznali, że lepiej nie przyjeżdżać? Cóż, zarówno Obraniak, jak i Polanski zrezygnowali z pracy z konkretnym trenerem, nie z kadrą. Nie jestem fanatykiem obcokrajowców w naszej kadrze, ale jak już niżej wspomniano - Perquis i Polanski zawsze w kadrze gryźli trawę, pierwszy z ledwo wykurowaną złamaną ręką grał na Euro i był na nim lepszy niż Glik będący dziś trzonem kadry. A Boenisch nawet w formie z tamtego Euro zjada Wawrzyniaka na śniadanie, to nie ten poziom sportowy. Także nie uważam żeby ściągać na siłę, ale ta trójka zdecydowanie może naszej kadrze pomóc, nawet dziś.
                    • Arkadiusz Spinek Zgłoś komentarz
                      Jak dla mnie to Perquis i Polański (zwłaszcza Polański) dawali z siebie maxa i nie odstawiali nogi - w przeciwieństwie do kilku naszych "oryginalnych" reprezentantów
                      • Matt Biker Zgłoś komentarz
                        Nie mam nic przeciwko ludziom, którzy identyfikują się z Polską choć wychowali się za granicą. Wymienieni czterej chyba nie identyfikowali się za bardzo. Tak poza tym czy ktokolwiek
                        Czytaj całość
                        zastanawiał się nad ich walorami piłkarskimi? Polanski był nieco lepszym piłkarzem od tych co mieliśmy wtedy w linii środkowej ale czy na tyle lepszym by latać i błagać go o grę? Teraz się wyróżnia i w takiej formie by się przydał. Przy całym szacunku do Boenischa myślę, że on gra dobrze tylko w określonej taktyce. Tak jak kiedyś Glik. W reprze nikt jego strony nie zabezpieczał (błąd) i dlatego tamtędy dużo przechodziło. Obraniak jest typem ofensywnego pomocnika co już dawno wymarł. Zero ruchu ale idealna technika. Statystyki miał niezłe i to go broniło ale chciałbym zobaczyć ile straciliśmy goli przez jego grę (nie koniecznie bezpośrednio). Perquis dla mnie zawsze był zbyt słabym zawodnikiem na reprezentację kraju. Poza tym Roger i Olisadebe to do dziś moim zdaniem wielkie pomyłki mimo iż ten drugi dał nam mnóstwo fajnych chwil.
                        • Varsovia Zgłoś komentarz
                          Zacznijmy od tego, że bez zagranicznych zawodników polska reprezentacja na Euro 2012 sukcesu by i tak nie odniosła. Smuda nie potrafił z piłkarzy zrobić zespołu, a selekcja również
                          Czytaj całość
                          pozostawiała wiele do życzenia. Określenie "farbowane lisy" jednak jest obraźliwe i nie powinno się go używać w stosunku do naturalizowanych zawodników. Bez naturalizacji USA nigdy nie byłoby wielokulturowym krajem jakim jest dzisiaj. To raczej proces naturalizacji w Polsce jest zły, bo trudno nazwać Polakiem zawodnika, który nie mówi po polsku i nie potrafi zaśpiewać hymnu Polski.
                          • michalmick Zgłoś komentarz
                            Obraniak grał już za czasów Beenhakkera.
                            Zobacz więcej komentarzy (7)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×