WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Legia Warszawa. Miroslav Radović: Boli, że nie pozwolono mi godnie się pożegnać

- Mam żal o to pożegnanie i zawsze to we mnie zostanie. Chciałbym podziękować kibicom, pracownikom, każdemu z kim miałem przyjemność współpracować. I to będzie zawsze bolało - mówi Miroslav Radović, który w ostatnich latach był jedną z ikon Legii.
Karol Wasiek
Karol Wasiek
WP SportoweFakty / Mateusz Czarnecki / Na zdjęciu: Miroslav Radović

Dobiegła końca piękna przygoda Miroslava Radovicia w Legii Warszawa. Piłkarz miał propozycję pozostania i pracy w klubie, ale chce on jeszcze kontynuować karierę.

- Trzy dni przed początkiem przygotowań dowiedziałem się, że nie widzą mnie w klubie. Zostawiliśmy sobie otwarte drzwi i uważam, że nie trzeba ich zamykać. Jeśli będę potrzebny, to wiedzą gdzie mnie mogą znaleźć - mówi Serb w długiej rozmowie z serwisem "legia.net".

Zobacz także: Mistrzostwa Europy U-21. Polska - Hiszpania. Zbigniew Boniek dziękuje drużynie i... wyłącza Twittera

Radović nie ukrywa, że ma żal do władz Legii za formę pożegnania. Inaczej to sobie wyobrażał. - Zawsze marzyłem, że jak już będę odchodził z Legii, to będzie jakieś fajne pożegnanie, pełny stadion, będę mógł wyjść z rodziną do kibiców, pomachać im. To najbardziej boli, że nie pozwolono mi godnie się pożegnać - podkreśla.

ZOBACZ WIDEO Karol Bielecki: Więcej w karierze przegrałem niż wygrałem [cała rozmowa]

- To mnie będzie zawsze bolało. Bo to, że Radović nie jest potrzebny jako zawodnik - nie ma problemu. To mój klub, tu wygrałem najwięcej, tu najwięcej dostałem, tu najwięcej dałem. Jedyne, czego chciałem, to po ludzku się pożegnać - przyznaje.

Radović do Legii w 2006 roku z Partizana Belgrad. Po dziewięciu latach odszedł do chińskiego Hebei China Fortune. Po półtora roku wrócił na Łazienkowską 3 i zagrał z Legią w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Łącznie w barwach stołecznej drużyny wystąpił w 371 spotkaniach. Wywalczył cztery mistrzostwa Polski.

Serb zaznacza, że najwięcej nauczył się pod okiem... Henninga Berga. - Najlepiej grałem jak był trener Berg. Wiele rozmawialiśmy, miałem wsparcie od niego na każdym kroku. Czułem się w takim gazie, byłem liderem, to jedno, ale wtedy potrafiłem jednym podaniem wygrać dany mecz. I dziękuję trenerowi za to wszystko, bo miał bardzo duży wpływ na mnie - wyjaśnia Radović.

Zobacz także: Mistrzostwa Europy U-21. Polska - Hiszpania. Twitter po meczu: To nie jest dobra reklama polskich autobusów

Czy rezygnacja z Miroslava Radovicia to dobra decyzja władz Legii?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (5):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • hack 0
    Sposób rozstawania się z zawodnikami i trenerami za kadencji Mioduskiego jest dziwny, pokazuje, że nadal pan prezes zachowuje się jak w korporacji i jeszcze nic nie zrozumiał. Jednak co do Rado mam mieszane uczucia, lubiłem gdy grał w najwyższej formie, był podstawowym zawodnikiem i lokomotywą drużyny, jednak przed meczem z Ajaxem, od szacunku, wolał zielone płacone przez Chińczyków.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Peter Stiepa 0
    w sieci malo kto czyta wpisy powyzej 2 zdan. sproboj zmiescic mysli w krotszej formie.
    Max Wolver To, jak potraktowano *walczaka* Rado, to po prostu żenada. Inna sprawa, że drużynę prowadzi dziś Aleksandar Vuković, więc dziwne, że bałkańscy ziomale tak się traktują, ale cóż... Wojna to to wojna... Lecz "Miodu" pokazał po raz kolejny, że liczy się tylko z "żyletą" i ultrasami Legii. Normalnych kibiców (żeby nie powiedzieć: "zwykłych") ma w rowie między pośladami. Tak, Panie Mioduski. Pański kolega i partner biznesowy, Bogusław Leśniodorski, może popełniał błędy (jak my wszyscy z Panem włącznie - a jakże?...), ale miał przynajmniej charakter, którego u Pana nie widzę. Powiem wprost: dopóki Pan "kręci" Legią, nie będzie kolejnego Mistrzostwa Polski. A pod moim komentarzem widzę: "CR7 też się nie żegnał z Realem ;]"... No właśnie, Panie Mioduski. Pozwolił Pan rozjechać swoich piłkarzy walcem o nazwisku "Sa Pinto". Uwierzył Pan, że w rok Legia może osiągnąć poziom FC Porto? Atletico Madryt? No bo chyba nie FC Barcelony???... No nie!... Naprawdę??? Był Pan na tyle głupi??? :):):) Miał Pan piłkarzy takich, jak Arek Malarz, których nie trzeba było motywować! Którzy jak mało kto mieli tą motywację w sobie, który widzieli, że granie dla LEGII to PRZYWILEJ niezależnie od kontraktu, i którzy przeżywali i przerabiali przegrane na boisku jak najambitniejszy żołnierz! I co teraz??? Płacz i zgrzytanie zębów? Po Bergu i Czerczesowie co trener, to lepszy... Jacka Mgierę też żeś Pan potraktował tak, jak traktuje się w tym kraju bezdomnego. I żeby było jasne - nie jestem kibicem Legii dlatego, że zawsze zwycięża. Jestem jej kibicem, bo dotąd nazwa "Legia" była synonimem słowa "szacunek". Teraz, Wielce Szanowny Zarząd Wielce Zasłużonego Klubu zapomniał, co to SZACUNEK, więc póki co daję sobie z Legią na wstrzymanie.PS. Ciekaw jestem, co sobie dziś o Legii tak NAPRAWDĘ myśli Pan Konsultant Trenera Lucjan Brychczy i jego żyjący koledzy...
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Peter Stiepa 0
    jezeli mial osiagniecia sportowe to wszyscy beda o nim pamietac. Slaby/stary jest to wypad, przeciez to biznes. Tak jak Malarz i dziesiatki artykukow, ze sie nie pozegnano. Dziecinada
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×