Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Liga Mistrzów. RB Lipsk - PSG. Nagelsmann kontra Tuchel, czyli starcie ucznia z mistrzem

12 lat temu Thomas Tuchel pchnął Juliana Nagelsmanna na trenerską ścieżkę. Teraz uczeń stanie na drodze swojego mistrza do finału Ligi Mistrzów. Mecz RB Lipsk - Paris Saint-Germain we wtorek o godz. 21.
Marcin Borciuch
Marcin Borciuch
Julian Nagelsmann Getty Images / UEFA - Handout / Na zdjęciu: Julian Nagelsmann

Julian Nagelsmann zakończył karierę w bardzo młodym wieku. Z powodu poważnej kontuzji kolana zawiesił buty na kołku w wieku zaledwie 21 lat. Kilka miesięcy później zmarł jego ojciec. W takich momentach trzeba zadać sobie pytanie: "Co dalej?". Dziś jest trenerską wschodzącą gwiazdą, ale wtedy miał dość piłki nożnej. Jego problem doskonale rozumiał Thomas Tuchel, który prowadził go w rezerwach Augsburga. Sam przedwcześnie, jako 26-latek, zakończył karierę i również przez kontuzję kolana.

Bardzo szybka nauka

Tuchel widział, że Nagelsmann jest inteligentnym piłkarzem i postanowił to wykorzystać. Zaoferował mu pracę w jego sztabie szkoleniowym do końca obowiązywania kontraktu. - Miałem dla niego obserwować spotkania rywali. To była sytuacja win-win. Pracując z nim przez sezon, niesamowicie dużo się nauczyłem i ostatecznie wpłynęło to na wybór mojej drogi zawodowej - wspominał Nagelsmann w rozmowie z "11 Freunde".

Tuchel bardzo chwalił wtedy współpracę z Nagelsmannem. Wyciągali bardzo podobne wnioski z obserwacji. Widział w nim w przyszłości świetnego trenera i mocno zachęcał, żeby poszedł w tym kierunku.

ZOBACZ WIDEO: Damian Kądzior szczerze o Robercie Lewandowskim. "To najlepszy piłkarz na świecie"

Młody Nagelsmann szybko ukończył elitarny kurs w szkole trenerów w Hennef niedaleko Kolonii. To otworzyło mu drzwi do większych klubów. Zwrócił na niego uwagę TSG 1899 Hoffenheim. Był asystentem, opiekunem juniorów, aż w końcu trenerem pierwszego zespołu. Na szczyt drabiny wspiął się w wieku zaledwie 28 lat.

Tuchel dostał pracę w 1.FSV Mainz 05, mając 36 lat, a do Borussii Dortmund dołączył, będąc po 40-tce. Na oczach fanów niemieckiego futbolu rodziła się swego rodzaju rewolucja, zaczęto stawiać na młodych trenerów, którzy znając podstawy juniorskiej i młodzieżowej piłki, mają nieco inne spojrzenie.

Nagelsmann bardzo szybko udowodnił, że ma ogromny potencjał. W swoim pierwszym pełnym sezonie w Hoffenheim otarł się o podiu, tracąc tylko dwa punkty do BVB Tuchela. W bezpośrednich starciach górą również był Tuchel (2:1, 2:2).

Ludzcy i wymagający

Obaj uchodzą za wymagających szkoleniowców, ale potrafiących bardzo szybko zbudować więź z zespołem. Gdy Nagelsmann grał pod wodzę Tuchela, podobało mu się takie podejście.

- Wyraźnie mówił, co mu nie pasuje. Mnie taki sposób odpowiadał. Miałem też kilka rozmów indywidualnych z Thomasem, z których można się było czegoś nauczyć. Jest niewielu ludzi, którzy podchodzą do niego neutralnie. On polaryzuje. Ja i moja żona zawsze dobrze się z nim dogadywaliśmy, mieliśmy super relacje. Często rozmawiał z moją przyszłą żoną oraz moimi rodzicami. Był zawsze bardzo uprzejmy. Rzucało się w oczy, że chcę zbudować jakąś relację, to było coś szczególnego. Nigdy nie miałem z nim po ludzku żadnych problemów, choć kilka razy trochę się posprzeczaliśmy - opowiadał Nagelsmann Danielowi Meurenowi, autorowi biografii Tuchela.

Obaj, jak najznakomitszy przedstawiciel współczesnej niemieckiej szkoły Juergen Klopp, zarażają swoje drużyny pewnością siebie i preferują dynamiczną grą od pierwszej do ostatniej minuty. Mentalność zwycięzcy Nagelsmannowi zaszczepił właśnie Tuchel. W Augsburgu wymagał ciągłej koncentracji, trening zdawał się być ważniejszy mecz.

- Thomas miał ekstremalną chęć zwyciężania. Kazał nam bronić bardzo wysoko i agresywnie. Miał też niesamowitą pewność siebie. Zawsze miałem poczucie, że wie, czego chce. Nigdy nie sprawiał wrażenia nowicjusza. Był zdecydowany w tym, co robił i wiedział, że kiedyś może zostać wielkim trenerem. Był perfekcjonistą. Instruował przy prawie każdym podaniu. [...] Rzadko był z nas w pełni zadowolony. Starał się, by treningi były bardziej intensywne niż weekendowe mecze. Ćwiczenia miały być kompleksowe, ale nie skomplikowane, by każdy bez problemu je rozumiał i potrafił być elastyczny - opisywał trener Lipska.

Czas przerosnąć mentora

Tuchel dał się skusić w PSG i zarabia w Paryżu kosmiczne pieniądze. Nagelsmann inaczej buduje karierę. Twierdzi, że na dojście do tego momentu ma jeszcze kilkanaście lat. To był jeden z powodów odrzucenia propozycji pracy w Realu Madryt. Niewielu trenerów na to stać.

- Chcę się uczyć, popełniać błędy, wyciągać wnioski. W dużych klubach nikt z tobą nie będzie o tym rozmawiał. Od razu cię zwolnią - mówił 33-latek. Jest najmłodszym trenerem, jaki kiedykolwiek dotarł do półfinału Ligi Mistrzów.

Nagelsmann jest wdzięczny Tuchelowi za inspirację. Zachowuję relację uczeń-mentor, ale we wtorek w Lizbonie będzie chciał pokazać, że już umie więcej od swojego pierwszego nauczyciela. W Lipsku jego wiek jest jego atutem. Nie dzieli go od zespołu przepaść pokoleniowa.

- Mówisz tym samym językiem co zawodnicy, znasz Instagrama, Facebooka. Wiesz, z czego piłkarze się śmieją. Zawodnicy mają poczucie, że są z fajnym, zabawnym gościem. Mogę przy nich żartować po swojemu - tłumaczy.

Pierwszy półfinał Ligi Mistrzów RB Lipsk - Paris Saint-Germain odbędzie się we wtorek. Pierwszy gwizdek o godz. 21:00.

Czytaj też:
RB Lipsk, czyli niechciane dziecko futbolu
Neymar chce zasiąść na tronie

Kto awansuje do finału Ligi Mistrzów?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (0):
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×