KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

To dlatego Papszun nie został selekcjonerem. "Rozmawiałem o nim z Kuleszą"

Marek Papszun był jednym z wymienianych przez media kandydatów do objęcia reprezentacji Polski. Chciała go również Legia. Ostatecznie jednak został w Rakowie. - Marek na dziś doświadczenia kadrowego nie posiada - mówi Wojciech Cygan.

Piłka Nożna
Piłka Nożna
Marek Papszun WP SportoweFakty / Krzysztof Porębski / Na zdjęciu: Marek Papszun

Jeszcze w grudniu Dariusz Mioduski zapewniał, że Marek Papszun zostanie trenerem Legii Warszawa. Chwilę później był jednym z kandydatów do przejęcia reprezentacji Polski. Koniec końców pozostał w Rakowie Częstochowa.

Były prezes, a dziś przewodniczący rady nadzorczej Rakowa oraz członek zarządu PZPN w randze wiceprezesa do spraw piłkarstwa profesjonalnego, a także wiceprzewodniczący rady nadzorczej Ekstraklasy w rozmowie z "Piłką Nożna" zdradza kulisy i tłumaczy, dlaczego Marek Papszun nie był jeszcze gotowy na pracę z kadrą.

Plan, który Raków założył na 2021 rok został w pełni zrealizowany?

W aspekcie sportowym nawet z nawiązką. Mówiliśmy o osiągnięciu historycznego sukcesu, nie precyzowaliśmy jednak, co konkretnie za tym stoi. Okazało się, że wicemistrzostwo Polski, Puchar oraz Superpuchar Polski i co najmniej niezłe występy w europejskich pucharach. Nie ma sensu ukrywać, takiego roku nie zakładaliśmy, udało się jednak odnieść konkretne sukcesy. Zresztą: udało się, nie lubię stwierdzenia, że się udało. Nic się nie udało, ludzie w klubie wykonali ciężką pracę, aby Raków był tu, gdzie jest. Nie ma w tym przypadku.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: takiego wejścia na stadion jeszcze nie widzieliście!

Jak sytuacja wygląda w przypadku aspektu organizacyjnego?

Wiosną organizowaliśmy mecze w Bełchatowie, w europejskich pucharach w Bielsku-Białej, wreszcie w Częstochowie – podołaliśmy. Jeśli chodzi o finanse, również 2021 rok był rekordowy dla Rakowa, zakończony zyskiem, co delikatnie rzecz ujmując, w polskich klubach nie jest regułą.

W wysokości?

Wydatki oscylowały w granicach 40 milionów złotych w skali 12 miesięcy. Pod względem finansowym dla Rakowa był to rok przejściowy, bo teraz budżet planowany jest w ramach sezonu – od lipca do czerwca – a nie, jak było wcześniej, od stycznia do grudnia. Rok obrotowy trwał więc 18 miesięcy i zakończył się siedmioma milionami złotych zysku. Z tego punktu widzenia można powiedzieć, że robienie piłki nożnej dobrze nam wychodzi.

Klub zarobił na kwalifikacjach europejskich pucharów?

Tak, choć nie ma tu mowy o kwotach, które przeniosły Raków w nową rzeczywistość finansową. Gra w Europie to przecież nie tylko wpływy z UEFA, ale też duże koszy wypraw zagranicznych.

Raków jest już w takim momencie, w którym trzecie miejsce w tabeli Ekstraklasy przed przerwą zimową wywołuje niedosyt?

Z punktu widzenia realizacji przedsezonowych planów, sytuacja jest w normie. Cel jest jasny – awans do międzynarodowych pucharów, aby ugruntować pozycję Rakowa jako klubu, który nie dostał się do Europy przypadkiem. Natomiast patrząc przez pryzmat poszczególnych meczów na liczbę punktów zespołu w Ekstraklasie, niedosyt jest, różnica w tabeli między nami a Lechem mogła być mniejsza. Tyle że punktowy niedosyt odczuwają zapewne i prezes klubu z Poznania, Karol Klimczak, i prezes Pogoni Szczecin, Jarosław Mroczek. W każdym razie – jesteśmy nadal w grze o mistrzostwo i Puchar Polski.

Mistrzostwo to jest cel zespołu na 2022 rok?

W obecnej sytuacji w tabeli trudno całkowicie odżegnywać się od takich myśli.

A o czym myśli Marek Papszun – o mistrzostwie dla Rakowa czy o pracy z reprezentacją Polski, bo przenosiny szkoleniowca do Legii to już zamknięty temat?

Mam nadzieję, że już tylko o sukcesach z Rakowem. Trener zdecydował się odrzucić ofertę klubu z Warszawy i osiągnęliśmy porozumienie w sprawie przedłużenia jego umowy z Rakowem. Rozmawialiśmy o tym od dłuższego czasu, ale oczywiście zainteresowanie ze strony Legii trochę temat wstrzymało. Po jasnej deklaracji z początku roku sprawy nabrały tempa i doczekaliśmy się satysfakcjonującego zakończenia.

Kompetencje trenera ulegną zmianie?

Znamy się doskonale, więc każda ze stron wie, czego oczekiwać. W Rakowie pewne zmiany zajdą, bo chcemy rozwijać klub. I będą na pewno omawiane z trenerem lub też nawet dokonywane na jego wniosek.

Krótko mówiąc – reprezentacja Polski nie dla Papszuna.

Według mojej wiedzy nikt z trenerem się w tym temacie nie kontaktował.

A pana Cezary Kulesza podpytywał o wrażenia z pracy z Papszunem?

Rozmawialiśmy. Szerzej, bo generalnie o pracy selekcjonera. Siłą rzeczy nazwisko Papszun w tej rozmowie również się przewinęło. Szczegóły zostawię jednak dla siebie.

To inaczej – Papszun byłby dobrym selekcjonerem?

Jest świetnym trenerem klubowym – gdy ma codzienny kontakt z zawodnikami, gdy ma wpływ na ich dobór. W kadrze wygląda to inaczej, potrzebny jest człowiek działający w krótkich okresach, mający umiejętność szybkiego zestawienia drużyny i użycia odpowiednich motywacyjnych bodźców. Marek na dziś takiego doświadczenia kadrowego nie posiada. Co nie znaczy, że nie mógłby go szybko zdobyć.

Dla klubu sytuacja, w której trener rozważa ofertę z innego klubu i trwa to dosyć długo, była komfortowa?

Nie widzę nic nadzwyczajnego w tym, że Marek się zastanawiał nad tym, co zrobić. Obiektywnie podchodząc do tematu, nie miał łatwego wyboru. Z jednej strony stała Legia, czyli najlepszy polski klub w ostatnich latach, a z drugiej – w Częstochowie jest od kilku lat, ma bardzo duży udział w zmianie klubu, która dokonała się w tym czasie. To nie było takie proste, żeby odejść.

Zwłaszcza że w Rakowie również za czapkę gruszek nie pracuje.

Z tego co kojarzę, przynajmniej za dwie czapki gruszek. A mówiąc zupełnie poważnie – aspekt finansowy nie był w tym przypadku najważniejszy.

Dariusz Mioduski wszem i wobec ogłosił chęć sprowadzenia Papszuna.

Można zapewne napisać książkę o ruchach Legii i Darka w ostatnim czasie, także wie pan… Rozmawiam z nim w miarę często, choćby przy okazji aktywności w Polskim Związku Piłki Nożnej czy w radzie nadzorczej spółki Ekstraklasa. W kilku sprawach mamy różne zdanie, choćby w temacie kartoniady kibiców Legii podczas meczu ze Spartakiem Moskwa. Ja uważam, że w klubie ktoś musiał wiedzieć, jaki będzie jej przekaz. Przecież to nie była oprawa, którą dwóch chłopców rozwinęło w piętnaście minut, a tylko wówczas moglibyśmy mówić o elemencie zaskoczenia.

A co pan powiedział właścicielowi Legii po publikacji jego słynnego wywiadu, dotyczącego między innymi Papszuna?

Nazajutrz zadzwoniłem do Darka i powiedziałem wprost, że byłem zaskoczony tym, co przeczytałem. Często pięknie mówimy o współpracy, wspólnym tworzeniu polskiej piłki, szacunku, natomiast ja w tym wywiadzie tych wartości nie dostrzegłem. Zdaję sobie sprawę, że Raków pod wieloma względami jeszcze nie może równać się z Legią, nie jest jednak klubem anonimowym. Gramy razem w Ekstraklasie i choćby z punktu widzenia tych relacji uważam, że warto było zadzwonić i spokojnie porozmawiać. Tego jednego telefonu od Darka mi zabrakło. Co nie oznacza, że relacje na linii Raków – Legia zostały zamrożone, nie wykasowaliśmy swoich numerów telefonów. Nie ma też sensu demonizować wywiadu z Darkiem w kontekście aktualnej sytuacji w naszym klubie. Pod Rakowem nie zadrżała ziemia, żadne plagi na nas nie spadły. Jedyne, co mi towarzyszyło po przeczytaniu tamtej rozmowy to zaskoczenie.

Legia zatrudniła Pawła Tomczyka, współpracownika Papszuna z okresu pracy w Rakowie – to dobry dyrektor sportowy?

W okresie pracy w Częstochowie uczył się tej funkcji, dobre wyniki Rakowa są po części także jego zasługą. Natomiast pewne całościowe podsumowanie pracy Pawła sprowadziło się do konkluzji, że ostatecznie zdecydowaliśmy o zmianie na tym stanowisku.

Legia podpytywała Raków o kompetencje Tomczyka?

Nie.

Jesteście zadowoleni z transferów zawodników portugalskich do Rakowa?

Nie będę opowiadał bajek, nie możemy być zadowoleni z piłkarzy, którzy nie wnieśli do zespołu tyle, ile się spodziewaliśmy. I nie mogą tego zmienić nawet bramki zdobywane pod koniec rundy przez Fabio Sturgeona, choć z pewnością pozwalają z większym optymizmem spojrzeć na przyszłość tego zawodnika. Z kolei temat Alexa Guedesa szybko przecięliśmy.

To były ruchy Tomczyka?

Zdanie Pawła było także brane pod uwagę przy transferach Portugalczyków, tyle że w Rakowie polityka kadrowa jest wynikiem dyskusji kilku osób: dyrektora sportowego, Michała Świerczewskiego, trenera, skautów, prezesa. Właściwie żadnego transferu nie można tak po prostu przypisać do wyłącznie jednego człowieka.

Ivi Lopez i Vladan Kovacević dograją sezon w Częstochowie?

Takie mam przekonanie i nie wynika ono tylko z faktu, że na ten moment nie ma dla zawodników oficjalnych ofert, ale też z rozmów z chłopakami – chcą z Rakowem zdobywać trofea. Zresztą Vladan i Ivi są świadomi, iż zimą musiałyby się pojawić propozycje nie do odrzucenia, aby klub zdecydował się na ich sprzedaż. Na tym etapie jednak w ogóle takich ofert nie wyczekujemy.

Nie istniało zagrożenie, iż latem Ivi będzie chciał odejść za Papszunem do Legii, gdyby trener podpisał kontrakt w Warszawie?

Nie tak dawno przeczytałem artykuł, w którym stało, że za trenerem do Legii trafią Ivi, Vladan, Marcin Cebula i jeszcze bodaj Tomas Petrasek. To był jeden… z weselszych wieczorów w ostatnim czasie – ubawiłem się, czytając każdy kolejny akapit tego artykułu. Po pierwsze, aspekt finansowy, podejrzewam, że klubu z Warszawy po prostu dziś nie stać na sprowadzenie tych zawodników. Po drugie, za konkretną osobą to można pójść w życiu, ale nie na rynku transferowym. Po trzecie, dla Vladana i Iviego to nie Częstochowa stanie się wkrótce za mała, ale zapewne w ogóle polska liga. Nie do końca też wiem, dlaczego mielibyśmy tak ochoczo wzmacniać rywala.

W Rakowie tymczasem zmienił się prezes, Adam Krawczak zastąpił pana.

Adam ma bogate doświadczenie biznesowe. Po zmianie odpowiada za prowadzenie spraw związanych z codziennym funkcjonowaniem klubu. Sprawuje nadzór nad finansami, administracją, komunikacją czy marketingiem. Ma za zadanie rozwijać te działy, bo mamy tu pewne rezerwy. Po wyborach w Polskim Związku Piłki Nożnej stało się jasne, że moja aktywność w tematach związanych z piłką profesjonalną wzrośnie. Chciałbym kilka rzeczy zmienić, a to wymaga podróży po Polsce, rozmów, krótko mówiąc – dużego zaangażowania. Proza życia, jeżeli jestem dwa dni w Warszawie, to znaczy, że dwa dni w Częstochowie mnie nie ma. A że zbiegło się to w czasie z poszukiwaniami przez Raków ludzi do wzmocnienia sfery zarządczej, zdecydowaliśmy się dokonać większej zmiany. W klubie jednak zostaję w roli przewodniczącego rady nadzorczej, więc ci, którzy nie do końca zrozumieli zmianę i uśmiechnęli się, wieszcząc mój koniec w klubie, muszą zakorkować szampany. Teraz w Rakowie odpowiadam przede wszystkim za relacje zewnętrzne, w tym z PZPN, Ekstraklasą, klubami, politykami, kibicami, ale również sprawuję nadzór nad tematami sportowymi, czyli pierwszą drużyną i akademią – w tym aspekcie Adamowi przyda się pomoc, a ja mogę wykorzystać swoje doświadczenie.

Jak ma objawiać się zaangażowanie w tematy związane z PZPN i Ekstraklasą?

Pośród innych aktywności zamierzam także jeździć po klubach różnych szczebli i wsłuchiwać się w problemy. I pomysły na ich rozwiązanie, bo są tam ludzie, którzy dotychczas nie mieli możliwości przedstawić swoich spostrzeżeń. Zmiany w piłce klubowej powinny być efektem konsultacji ze środowiskiem. Nie może być tak, że najbardziej zainteresowani o nowych rozwiązaniach dowiadują się post factum.

Jakie tematy znajdują się obecnie na wokandzie?

Na dziś najpilniejsza sprawa to wpływ Polskiego Ładu na funkcjonowanie klubów, choćby na kwestie podatkowe dotyczące wynagrodzeń, jak i na przykład przychodów komercyjnych. Ekstraklasa organizuje spotkanie szkoleniowe w tym względzie, ale należy pomóc również klubom I i II ligi. Co do tematów bardziej piłkarskich, zastanawiamy się czy Pro Junior System jest optymalnie skonstruowany, czy przepis o obowiązku gry młodzieżowca jest w pełni efektywny. Ważne zagadnienie to również profesjonalizacja kadr zatrudnionych w klubach, stąd choćby pomysły na kursy dla dyrektorów sportowych i dyrektorów akademii. Pewne tematy to sprawy bardzo szczegółowe, choćby przepływy zawodników pomiędzy rezerwami a pierwszymi zespołami i w przeciwną stronę.

Coś jeszcze?

Generalnie chcemy, aby PZPN stał się organizacją, po zgłoszeniu do której kluby będą miały pewność, że ich problemy, sprawy zostaną potraktowane profesjonalnie i sprawnie. Federacja jest przecież także dla klubów. Chcemy usprawnić współpracę między PZPN a Ekstraklasą S.A. Ważny jest także aspekt porozumienia między spółką zarządzającą rozgrywkami najwyższego szczebla a I ligą, choćby w kontekście sprzedaży praw telewizyjnych czy profesjonalizacji klubów. Niedawno powołano do życia zespół legislacyjny, który opracowuje propozycje zmian w przepisach związkowych – to kontynuacja prac podobnej grupy w ramach Ekstraklasy. Pierwsze półrocze nowego roku powinno przynieść konkretne efekty jego działalności.

Temat zmiany systemu rozgrywek Ekstraklasy, który miał wrócić na tapet po wyborach w PZPN, zdaje się przycichł.

Skoro jest już osiemnastu uczestników rozgrywek Ekstraklasy, opór klubów przy ewentualnym zmniejszeniu ligi byłby duży. Zresztą reforma jest dość świeża, a przynajmniej kilka lat powinna funkcjonować, zanim będzie można miarodajnie ją ocenić. Inna sprawa, że zmiana systemu rozgrywek sama z siebie ani polskiej piłki nie rozwinie, ani nie uwsteczni. Natomiast można zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt – poszerzenie ligi i wprowadzenie baraży na zapleczu spowodowało, że z Ekstraklasy spadają bezpośrednio trzy zespoły. Na przykład w osiemnastozespołowej Bundeslidze jest inaczej, dwie drużyny są od razu relegowane, ale trzecia gra w barażu.

Ale to by oznaczało, że zakłócony zostałby system barażowy w I lidze, który się sprawdził.

Oczywiście można sobie wyobrazić, że zwycięzca pierwszoligowego barażu rozgrywa jeszcze mecz z zespołem z Ekstraklasy, natomiast w praktyce jest to bardzo trudne, o ile w ogóle możliwe, do zrealizowania, gdyż nie zgrywają się terminy. I liga zazwyczaj kończy rozgrywki później, zatem drużyna z Ekstraklasy musiałaby długo czekać na rywala. Zakłóciłoby to przygotowania do kolejnych rozgrywek, a przecież ważna jest również wiedza klubu, na którym poziomie zagra – w kontekście planowania budżetu czy budowy kadry. Osobiście nie jestem zwolennikiem zmian w tym zakresie, natomiast także ten temat należy spokojnie przemyśleć.

Czytaj także:
Śląsk Wrocław i Warta Poznań rozegrały pierwszy sparing. Tylko jeden gol
Szef Olympique Marsylia o przyszłości Milika. Konkretne słowa!

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (15)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×