"Boli". Mocno odczuł wstydliwą porażkę

- Boli taka wysoka porażka - powiedział wprost na konferencji prasowej Bartłomiej Jaszka, trener MMTS-u Kwidzyn. Jego podopieczni w ORLEN Superlidze mężczyzn przegrali z Orlen Wisłą Płock aż 22:44.

Jakub Fordon
Jakub Fordon
Bartłomiej Jaszka WP SportoweFakty / Michał Mieczkowski / Na zdjęciu: Bartłomiej Jaszka
48 godzin po meczu w Lidze Mistrzów Orlen Wisła Płock gościła na swojej hali kolejny zespół. W ramach 22. kolejki ORLEN Superligi mężczyzn na teren wicemistrza Polski udał się MMTS Kwidzyn, który walczy o miejsce w fazie play-off. Mimo że na początku goście radzili sobie całkiem nieźle, to pierwszą połowę przegrali 12:24, a całe spotkanie 22:44.

- Naszym celem było postawienie jak najtrudniejszych warunków i zaprezentować się z jak najlepszej strony. O ile na początku nam to wychodziło, bo trzymaliśmy się 2-3 bramkowej przewagi Wisły, to potem parę błędów w obronie i taka drużyna wykorzystuje je od razu - podkreślił zawodnik MMTS-u Patryk Grzenkowicz na konferencji prasowej.

Po zmianie stron gospodarze odskoczyli jeszcze bardziej, ponieważ wykorzystali ryzykowną taktykę ich rywali. - W drugiej połowie zaczęliśmy grą 7 na 6 i tam też popełnialiśmy błędy, niedokładne podania, z tego było dużo kontr i stąd taki wynik. Przed nami kolejny mecz, wyciągamy wnioski i szykujemy się na Kielce - podsumował.

ZOBACZ WIDEO: "Cudowna dziewczyna". Tymi zdjęciami Brodnicka zachwyciła

Mimo że Nafciarze byli zdecydowanymi faworytami tego pojedynku, to nikt w Kwidzyniu nie myślał, że ich zespół zostanie wręcz zmiażdżony. Bo tak trzeba mówić w przypadku, gdy różnica w meczu wyniosła aż 22 bramki.

- Boli taka wysoka porażka, bo chcieliśmy zaprezentować się zdecydowanie lepiej i jeszcze bardziej wykorzystać grę w obronie i ataku. Tak, jak w defensywie staraliśmy się dorównać przeciwnikowi, to w ataku pozycyjnym popełnialiśmy proste błędy, z czego przeciwnik zdobywał bramki, co podcinało skrzydła - przyznał szkoleniowiec kwidzynian Bartłomiej Jaszka.

Co prawda dyspozycja MMTS-u w przypadku starcia z niżej notowanym rywalem najpewniej nie skończyłaby się takim wynikiem, jednak zespół ten zmierzył się z drugim obecnie najlepszym klubem w kraju. - Nie można pozwolić sobie na taką grę z takim doświadczonym rywalem, zespołem, który gra na najwyższym poziomie w Lidze Mistrzów i takie błędy automatycznie wykorzystuje, zamienia na bramki. To na pewno bolało i musimy bardziej uzbroić się w cierpliwość w grze w ataku pozycyjnym podczas meczu z tak wysoko notowaną drużyną - zaznaczył były reprezentant Polski.

Marcin Gortat po raz pierwszy opowiada o pożegnaniu z tatą. "Kiedy ścisnął moją dłoń, prawie zgniótł mi kości". ZOBACZ PREMIEROWY ODCINEK PROGRAMU "ŻYCIE PO ŻYCIU"
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×