Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Marek Motyczyński: To moja mała zemsta na Azotach

- Świetna gra w obronie i fantastyczna dyspozycja bramkarzy były kluczem do sensacyjnego zwycięstwa w Puławach - twierdzi szkoleniowiec piłkarzy ręcznych Siódemki Miedź Marek Motyczyński.
Paweł Jantura
Paweł Jantura

W środowy wieczór Siódemka Miedź nieoczekiwanie ograła 25:21 na wyjeździe trzecią dziś siłę PGNiG Superligi, czyli Azoty Puławy. Ogólnopolskie media są zgodne. Wynik konfrontacji określają najczęściej "sensacją". Czy trener legniczan Marek Motyczyński sam liczył na sukces w Puławach?

- Byłem pewny, że powalczymy - ucina temat doświadczony szkoleniowiec. - Wygraliśmy dzięki świetnej grze w obronie, fantastycznej postawie bramkarzy, ale również dlatego, że popełniliśmy tylko siedem błędów własnych. Poprawiliśmy też skuteczność rzutową. Nie daliśmy pograć gospodarzom. Zmuszaliśmy ich do nieprzygotowanych rzutów. Tak naprawdę w Puławach rozegraliśmy już trzeci z rzędu dobry mecz. Z Lubinem zabrakło trochę szczęścia. Z Chrobrym i Azotami wychodziło na parkiecie tak, jak planowaliśmy - mówi Motyczyński.

Zdaniem Motyczyńskiego Azoty z pewnością nieco zlekceważyły jego zespół. - W pierwszej rundzie w Legnicy trochę nas rozjechali, bo wygrali siedmioma bramkami. W środę siedmiu bramek to puławianie nie zdobyli w całej drugiej połowie - nie ukrywa satysfakcji.

Satysfakcji podwójnej? - Tak. Nie będę mówił, że te punkty nie smakują mi szczególnie. To taka moja mała zemsta na Azotach. Ale nie popadajmy w paranoję. Wszystko należy rozpatrywać w kategorii sportowej satysfakcji - kończy Motyczyński.

Przypomnijmy, że latem 2009 roku po kilkunastu latach pracy we Francji, Marek Motyczyński wrócił do kraju, bo dał się skusić prezesowi Azotów Jerzemu Witaszkowi, który złożył mu ofertę pracy. Szkoleniowiec nie był jednak w stanie znaleźć z nim wspólnego języka i po niespełna sześciu miesiącach opuścił Puławy.

- Trudno się pracuje w klubie, w którym prezes uważa, że zna się na szczypiorniaku lepiej niż trener i próbuje ingerować w ustalanie składu - opowiadał później Marek Motyczyński.

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (5):

  • KORONA Zgłoś komentarz
    Bardzo dobrze zrobił Witaszek że spuścił Motykę z Puław bo dzisiaj by nas nie było albo byśmy grali ogony.Wielki trener a dostaje baty od najmłodszego trenera w lidze.Wielki sukces
    Czytaj całość
    Miedź gra o życie(szacun) a Azoty stały jak cioty jakieś myśląc że mecz sam się wygra,ot i cała taktyka trenera.Dlaczego przed meczem nie chciał ucierać nosa Witaszkowi tylko sadzi się po meczu? A jego dorobek w Puławach to po 10 kg nadwagi u zawodników, dla Azotów nie zrobił nic szczególnego dla Miedzi zresztą też,oprócz walki o utrzymanie a tego nie nazwałbym sukcesem.
    • ZYGAFAN Zgłoś komentarz
      w puławach wielki szacunek dla Pana Panie Trenerze
      • Bartek1545 Zgłoś komentarz
        To ostatnie zdanie, Trenera Motyczyńskiego to jest przywołany komentarz, bodajże z przed roku. Warto poszukac, wtedy gdy Zydron wojowal z Witaszkiem, przyjechala Miedz do Pulaw i MOtyczynski
        Czytaj całość
        wypowiedzial slowa ' - Trudno się pracuje w klubie, w którym prezes uważa, że zna się na szczypiorniaku lepiej niż trener i próbuje ingerować w ustalanie składu - opowiadał później Marek Motyczyński.' A ostatnio po meczu, już nic nie mowil. Tyle w temacie.
        • Puławiak97 Zgłoś komentarz
          Panie Motyczyński trochę pokory,żeby ta wygrana nie odbiła się wam i nie spowodowała,że będziecie lekceważyli kolejnych rywali...Tyle w temacie pana dość prowokacyjnej wypowiedzi...
          • hbll Zgłoś komentarz
            Motyczynski wyrasta na trenerską gwiazdę ligi...Jesli znów utrzyma Legnice to bedzie jadnak spory sukces, przy tym zestawieniu personalnym i problemach finansowych.
            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
            ×
            Sport na ×