Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

15. zwycięstwo Śląska - relacja z meczu Śląsk Wrocław - Siódemka Miedź Legnica

Bez niespodzianki i emocji w derbach Dolnego Śląska. W 15. kolejce wrocławianie pewnie pokonali Miedź Legnicę 34:27 i wciąż z kompletem punktów liderują w tabeli I ligi grupy B.
Maciej Rajfur
Maciej Rajfur

Śląsk Wrocław rozpoczął od nowego ustawienia w obronie, 5-1 z wysuniętym Bartłomiejem Koprowskim (niczym Chorwacja z Igorem Vorim) i to Koprowski otworzył wynik spotkania pod udanej kontrze. Legniczanie rozgrywali odważne, ale czytelne dla gospodarzy akcje. Pierwsza bramka dla Miedzi padła dopiero w 5. minucie, przy stanie 3:0. Jej autorem był Kacper Adamski. Goście próbowali zagrywać do obrotowego Adriana Wojkowskiego, ale nie mógł on się przepchnąć przez twarda obronę Śląska. W 10. min wrocławianie prowadzili już 10:1 i wtedy o czas poprosił trener gości Piotr Będzikowski. Jego zawodnicy rozgrywali piłkę chaotycznie, a w obronie nie potrafili poradzić sobie z indywidualnymi umiejętnościami przeciwników.

Dobre zawody rozgrywał Adamski, który druga bramkę dla zespołu zdobył po zwodzie i efektownym rzucie z biodra w 12. minucie. Chwilę później na ławce kar wylądował Robert Szuszkiewicz i Miedź, przegrywając 6 bramkami, musiała na dodatek radzić sobie w osłabieniu. Wykorzystując to, gracze WKS-u stworzyli przewagę i z dobrej pozycji „ wkrętką” popisał się Arkadiusz Miszka. Trzecie trafienie dla Legnicy dopiero w 15. minucie zdobył znów Adamski – do tej pory tylko on w swojej drużynie wpisywał się na listę strzelców.

Gospodarze grali prostą i nadzwyczaj skuteczną piłkę: krzyżówki rozgrywających, atak ze zwodem, bieganie po przekątnej do kontrataku. To nie powinno zaskakiwać rywali. Mimo to ekipa gościu nie potrafiła temu zaradzić i w 17. minucie przy stanie 14:4 dla Śląska o drugi czas poprosi Będzikowski.

Po przerwie niewiele się zmieniło, coraz bardziej widoczna była różnica klas obu drużyn, o czym świadczyła utrzymywana dziesięciobramkowa przewaga WKS-u. Kluczem do takiego wyniku okazała się przede wszystkim bardzo dobra dyspozycja wrocławian w obronie, co przełożyło się na kilka udanych interwencji Marcina Schodowskiego w bramce (po efektywnej współpracy z blokiem).

Trener Śląska Aleksander Malinowski rotował składem, na boisku w końcówce pierwszej polowy weszło czterech nowych zawodników. To nie zmieniło sytuacji, czyli pełnej kontroli wyniku przez gospodarzy. Nagle jednak faworyt musiał zagrać w czterech w polu. Kary 2 minut otrzymali, najpierw Bogumił Baran, następnie Maciej Ścigaj. Rywale nie wykorzystali okazji i rzucili w tym stanie tylko dwie bramki, tracąc tyle samo. Po 30. minutach na tablicy widniał jednostronny wynik: 20:12.

Drugą część meczu doskonale rozpoczął legnicki bramkarz Kamil Buchcic, który obronił rzut karny, wykonywany przez doświadczonego Miszkę. Dwie minuty później powtórzył wyczyn. Tym razem "wyciągnął" Ścigaja. Przewaga Śląska stopniała do 7 bramek. Legnica zaczęła grać agresywniej i uważniej w obronie. Piękną bramkę w 40. minucie zdobył Koprowski rzutem w samo okienko z 9 metra. Goście na moment stracili koncentrację i dziesięciobramkowa przewaga znowu pojawiła się na tablicy wyników (26:16).

Trzeba wspomnieć, że równą formę prezentował w bramce Schodowski. W 46. minucie Śląsk po raz drugi w tym meczu musiał grać w podwójnym osłabieniu- chodziło o błąd zmiany. Legniczanie tym razem wykorzystali taką sytuację, wygrywając przewagę 3:0 (29:21). Można to jednak nazwać krótkim akcentem dobrej gry gości. Wynik mówił sam za siebie. Malinowski miał zdecydowanie więcej asów i w rękawie i na swojej ławce.

Legnicka drużyna mobilizowała się w każdej akcji. Dobrą formę zaprezentował lewoskrzydłowy niej Wojciech Czuwara. Lepiej między słupkami reagował Buchcic, lecz to były jedynie iskry nadziei przy gradzie bramek WKS-u. W ostatnich minutach w szeregach gospodarzy zapanowało rozluźnienie. Zdarzyło się ono w momencie, w którym było już wiadomo, że nic nie odbierze Śląskowi zwycięstwa w pierwszym meczu u siebie w 2014 roku. 

Śląsk Wrocław - Siódemka Miedź Legnica 34:27 (20:12)

Śląsk: Schodowski, Herudziński - Philippe, Płonka (2), Kryński (3),Krupa (1), Baran (1), Koprowski (6), Jarowicz (3), Miszka (4), Nowak (1), Wróblewski (3), Ścigaj (10)

Miedź: Buchcic, Zambrzycki - Siekaniec, Szuszkiewicz (2), Adamski (10), Antosik (1), Czuwara J., Czuwara W. (4), Orzłowski, Piwko, Wita (2), Kozłowski (7)

Kary: Śląsk 8 min. Miedź 2 min.

Sędziowie: Marciniak Piotr (Wolsztyn), Radziszewski Mariusz (Wolsztyn)

Widzów: ok. 250

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (7)
  • Pan Piotr. Zgłoś komentarz
    Mam corke...ale to nie ma znaczenia. Pozdr.
    • filido21 Zgłoś komentarz
      Pan Piotr był na innym meczu że tyle rzutów naliczył albo boli go że jego syn nie gra tylko siedzi :)
      • Pan Piotr. Zgłoś komentarz
        No tak, ale na ponad 20 rzutow 10 bramek, to patrzac na skutecznosc to bardzo slabo. Biorac pod uwage, ze jest niby tak doswiadczony, to wiekszosc tych bledow w ogole w ogole nie lowinno miec
        Czytaj całość
        miejsce. Poza tym on mimo bledow zostaje na boisku, inni po jednym bledzie schodza do boksu. Podejrzewam, ze gdyby mieli mozliwosc dalszej gry skonczyli by mecz z takim samym wynikiem i z taka sama skutecznoscia. A moze zagraliby lepiej. skutecznosc ponizej 50% to chyba slabo, prawda?
        • Pan Piotr. Zgłoś komentarz
          Masz racje. Ale kurcze troche mnie to denerwuje:/ nie rozumiem pewnych decyzji trenera. Wkurzajace jest to, ze inny zawodnik popelni jeden blad i jest sciagany z boiska, a ta dwojka popelnia
          Czytaj całość
          naprawde sporo bledow i sa bezkarni
          • Kibic Śląska Wrocław Zgłoś komentarz
            My kibice widzimy to z boku a trener jest w środku z zespołu,ma pewnie plan o którym nic niewiemy,ważne że wygrywają i super liga coraz bliżej
            • Pan Piotr. Zgłoś komentarz
              Wszystko pieknie. Wygrywamy. Ale w jakim stylu? Myslmy juz o awansie...co ma boiski robi Scigaj?! Blad za bledem, a trener nie robi nic! Czy on jest bezkarny? Co na boisku robi Wroblewski?
              Czytaj całość
              Przeciez na ekstraklase sie nie nadaje? Gdzie jest Krynski? Czemu tak malo gra!? Przeciez Miszka gra dobrze na pozycji Scigaja. Powtorze sie. Ewidentnie trener ma swoich pupilkow. Na dluzsza mete nie da sie tak grac...
              Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
              ×
              Sport na ×