Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Do odrobienia tylko i aż trzy bramki - relacja z meczu Ardesen GSK - Pogoń Baltica Szczecin

Pogoń Baltica przegrała w pierwszym meczu Challenge Cup różnicą trzech trafień. Szczecinianki zagrały nieskutecznie zwłaszcza w pierwszej połowie, ale rezultat nie stawia ich na przegranej pozycji.
Krzysztof Kempski
Krzysztof Kempski

W pierwszym spotkaniu w Turcji w szesnastce meczowej zabrakło najlepszej strzelczyni zespołu i zarazem wiceliderki w klasyfikacji najczęściej trafiających do siatki piłkarek ręcznych w Challenge Cup, czyli rozgrywającej Asli Iskit. Jej brak to niewątpliwie duże osłabienie dla gospodyń. Turecką bramkarkę Aycan Tas zastąpiła z kolei doświadczona 30-letnia Chorwatka Jelena Pirsl. W niezmienionym zestawieniu, w porównaniu do ostatniego ligowego występu, przystąpiła do meczu siódemka ze Szczecina.


Bardzo liczna grupa kibiców przybyła, by obejrzeć zmagania swoich ulubienic. Te w pierwszym fragmencie widowiska zdominowały swoje rywalki. Dobrze spisywała się głównie obrotowa Yaroslawa Burlachenko. W dość krótkim czasie do siatki Adrianny Płaczek trafiła aż trzykrotnie (6:3). Do tego dochodziła całkiem niezła dyspozycja bramkarki z Serbii Jeleny Zivković. Nic dziwnego, że bardzo szybko o czas na żądanie poprosił trener Adrian Struzik. Szczecinianki postanowiły wyjść wyżej w defensywie, ale upomnienie dla Małgorzaty Stasiak szybko ten manewr zakończyło.

W polskiej ekipie ciągle szwankowała skuteczność. Po pierwszym kwadransie zawodów miejscowe miały już dwa razy więcej bramek na swoim koncie. Kilka z nich padło po wykorzystanej kontrze. Boleć mógł fakt, że szczecinianki myliły się także z rzutów karnych. Najpierw ta sztuka nie udała się Aleksandrze Zimny, a potem także Agacie Cebuli. W 19. minucie było już 10:6. Nie dawało rezultatu krycie Sandry Nikcević przez Hannę Yashchuk. Najbardziej mściła się jednak fatalna wręcz skuteczność i to w sytuacjach stuprocentowych. W końcówce pomogła zmiana w bramce Pogoni. Kilkoma interwencjami popisała się Sołomija Sziwierska, ale i tak strata do gospodyń wynosiła cztery "oczka" (14:10).

Trenerzy Struzik i Kalwa mieli o czym myśleć w przerwie zawodów Trenerzy Struzik i Kalwa mieli o czym myśleć w przerwie zawodów
Po zmianie stron piłkarki ręczne Pogoni Baltica miały znakomitą okazję zbliżyć się na dystans 2 trafień. Sytuacji sam na sam nie wykorzystała jednak Katarzyna Sabała. Strata piłki i jednocześnie kolejnej bramki w następnej akcji sprawiły, że ponownie bardzo pewnie poczuły się Turczynki. W 35. minucie było już nawet 19:12. Skuteczność wołała już o pomstę do nieba. Raz po raz ręce w górę wznosiła Zivkovic. Polki próbowały wszystkiego. Rzuty po akcjach indywidualnych często natrafiały jednak na blok rywalek.

Warto zwrócić uwagę na presję, jaką stwarzali na arbitrach miejscowi kibice. Z dużą dezaprobatą reagowali, gdy jedna z zawodniczek musiała opuścić parkiet po faulu. Właśnie fragment gry w przewadze znakomicie wykorzystały granatowo-bordowe. Trafiły trzykrotnie z rzędu znacznie zmniejszając dzielący obie siódemki dystans. Szczęście trwało jednak tylko chwilę. Na ławkę powędrowała Monika Stachowska, której nie spodobała się decyzja podjęta przez jednego z łotewskich arbitrów nakazującego grę od bramki Turczynek.

Na 12 minut przed końcem Pogoń Baltica traciła do GSK pięć bramek (24:19). Co ciekawe, między 42. a 48. minutą miejscowe zatraciły swoją zabójczą momentami skuteczność. Cóż z tego, skoro ich przewaga pozostała niezagrożona. Dziwnym zachowaniem "popisała się" Burlachenko kopiąc wracającą na swoją połowę szczeciniankę. Nic z tego nie zrobili sobie sędziowie. Im było bliżej końca zawodów, tym rosły emocje. W 52. minucie na chwilę zawody przerwał nawet delegat EHF. Ostatnie minuty to już gra gol za gol, co niespecjalnie urządzało przyjezdne. W końcówce przypomniała o sobie "Saloma" i na dwie i pół minuty ekipa z Grodu Gryfa przegrywała już tylko 29:26. Ostatecznie pierwsze spotkanie skończyło się wynikiem 31:28. Najwięcej bramek dla polskiego zespołu rzuciła Sabała.

Ardesen GSK - SPR Pogoń Baltica Szczecin 31:28 (14:10)

Ardesen: Zivkovic, Pirsl, Zor - Ozakaydin, Sen 5, Topaloglu 6, Gursal, Dilmac, Yazici, Yakupaglu 3, Burlachenko 5, Gezeroglu, Surek, Sakizcan 8, Gencoglu 1, Nikcević 3.
Karne: 2/2
Kary: 6 min.

Pogoń Balica: Płaczek, Szywerska - Huczko,Sabała 7, Stachowska 2, Cebula 5, Noga 3, Głowińska 2, Królikowska, Stasiak 1, Zimny 3, Zawistowska 2, Kochaniak, Yashchuk 3.
Karne: 4/7
Kary: 6 min.

Kary: Ardesen - 6 min. (Surek, Sakizcan, Gencoglu - po 2 min.); Pogoń Baltica - 6 min. (Stachowska - 2 min., Stasiak - 4 min.).

Sędziowie: Aleksandrs Rutkovskis i Uldis Dzerve (obaj z Łotwy).
Delegat EHF: Stepan Partemian (z Grecji).
Widzów: 2600

Pogoń Baltica zdoła odrobić w rewanżu trzybramkową stratę?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (1):
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×