Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Powrót do polskości. Piotr Przybecki pójdzie śladem Bogdana Wenty?

Po pięciu latach reprezentacja Polski znów ma rodzimego trenera. Piotr Przybecki stoi przed zadaniem podniesienia drużyny narodowej z kolan. Od podobnego wyzwania zaczynał niegdyś Bogdan Wenta.
Wiktor Gumiński
Wiktor Gumiński
WP SportoweFakty / Tomasz Fąfara

Walka o stroje. Opłaty z własnej kieszeni. Dwaj dziennikarze na konferencji prasowej. Naciski z wewnątrz. Tak wyglądała sytuacja polskiej piłki ręcznej na początku XXI wieku, kiedy, w 2004 roku, kadrę obejmował Bogdan Wenta.

O te sprawy Przybecki obawiać się nie musi. Dzięki licznym sukcesom osiągniętym w ostatnich latach przez reprezentację Polski, głównie pod wodzą Wenty, kondycja szczypiorniaka uległa w naszym kraju znaczącej poprawie. Nowy szkoleniowiec Biało-Czerwonych ma jednak inny ból głowy: jak przywrócić drużynie narodowej blask, mając do dyspozycji niemal wyłącznie zawodników na dorobku.

Pod tym względem Wenta rozpoczynał pracę w korzystniejszym położeniu. W gronie powoływanych przez niego graczy, wielu z nich miało już doświadczenie zdobyte na boiskach mocnych lig zagranicznych, przede wszystkim w Niemczech.

- Kiedy pojawił się temat reprezentacji zrozumiałem, że to pewna szansa. Za granicą mówiło się, że mamy dobrych graczy, tylko brakuje wyników. Trzeba było stworzyć zespół - mówił Wenta w rozmowie z WP SportoweFakty.

ZOBACZ WIDEO Królewscy krok od mistrzostwa. Zobacz skrót meczu Celta - Real [ZDJĘCIA ELEVEN]

Nieformalną propozycję przejęcia kadry złożył mu Marcin Lijewski, grający wówczas w SG Flensburgu-Handewitt. Za granicą występowali już wtedy także inni szczypiorniści, którzy w kolejnych latach stali się filarami reprezentacji: Sławomir Szmal, Grzegorz Tkaczyk czy Mariusz Jurasik.

Przybecki takiego komfortu na początku pracy z kadrą mieć nie będzie. Poza Kamilem Syprzakiem, próżno obecnie szukać Polaka w składach najsilniejszych zagranicznych klubów Europy. Kolejne "Orły Wenty" stopniowo schodzą ze sceny, a ich zastępców na razie nie widać.

Potwierdziły to zarówno wyniki eliminacyjnych meczów do mistrzostw Europy 2018, jak i rozstrzygnięcia na mistrzostwach świata 2017. Nowego selekcjonera czeka zatem znacznie więcej niż praca nad właściwym poukładaniem klocków i nadaniem ekipie charakteru. Na jego barki spada ciężar przebudowania drużyny po wygaśnięciu złotej generacji.

To, że Przybecki ma ogromną wiedzę o piłce ręcznej, nie ulega wątpliwości. Zjadł na niej zęby w Bundeslidze, reprezentując barwy niemieckich klubów przez 17 lat. Rozegrał za zachodnią granicą 385 spotkań, zdobywając 1405 goli. Wenta, jako zawodnik, również długo zdobywał szlify za granicą, najpierw w Hiszpanii (1989-1995), a następnie w Niemczech (1995-2000).

Te podobieństwa skłoniły działaczy Związku Piłki Ręcznej, by ponownie powierzyć reprezentacyjne stery w ręce Polaka. Taka sytuacja nie miała miejsca od września 2012 roku, kiedy to kadrę objął Michael Biegler. Powrót do rodzimej myśli szkoleniowej nie oznacza jednak, że od razu powinniśmy oczekiwać renesansu polskiego szczypiorniaka.

- Mojemu następcy życzę tylko jednej rzeczy: żeby wszyscy dookoła mieli wiele cierpliwości i pozwolili mu w spokoju pracować. Obecnych reprezentantów trzeba wspierać, a nie krytykować - apelował w rozmowie z naszym portalem, ustępujący ze stanowiska selekcjonera Polaków, Tałant Dujszebajew.

Wiktor Gumiński

Czy Piotr Przybecki to właściwy kandydat na trenera reprezentacji Polski?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (5):

  • hbf Zgłoś komentarz
    Jeszcze nie rozpoczął pracy, a już opinie, jak to będzie.. nie "za późno" Może nie akurat "tu", ale w szeroko pojętych mediach elektronicznych... Ja Piotra, najpierw, jako kibic,
    Czytaj całość
    zamierzam poobserować i to nie przez m-c, pół roku, nawet rok, ale przynajmniej 2-3lata, wówczas można zacząć oceniać pracę, i wizję reprezentacji, która obecnie jest w rozsypce, co dobitnie pokazał eliminacyjny(ME'18) mecz z Białorusią. Bo jeśli nawet wejście strażaków (Karol, Michał, Krzysztof) nie pomogło, to [b]trzeba budować od początku[/b]. Pytanie na marginesie, czy powyżsi-wymienieni, będą jeszcze chcieli grać w reprezentacji, mowa oczywiście o najbliższych meczach z Serbią(W) i Rumunią(D). Jeśli nie, to Piotr musi budować reprezentacje, jak w budowlanka drogowa - autostradę, od podstaw! I tu, zgadzam się z tymi, którzy są zwolennikami [b]poświęcenia się TYLKO reprezentacji[/b]. Bo jak będzie łączenie funkcji reprezentacyjnej i klubowej, to Piotr dojdzie do miejsca, do którego doszedł Bogdan, a jak się skończyło każdy wie.. Warto dodać, że Bogdan miał komfort, gdyż większość reprezentantów to gotowy i ukształtowany materiał(ogranie w BundesLidze). A więc Państwo w związku - [b]trener prowadzący TYLKO drużynę narodową, NIE klubową[/b].
    • wiele-bny Zgłoś komentarz
      Piotr Przybecki to Piotr Przybecki i kropka, nawiązywanie do byłego trenera kadry jest nadużyciem, inne czasy i inny materiał ludzki do ''wykorzystania'' Piotrek ma iść swoją drogą i
      Czytaj całość
      niesie już spory plecak możliwości i oczekiwań, dorzucanie do niego jeszcze jednego ciężaru pt. ''następca Wenty'' nie przyniesie nic dobrego. Dla mnie sukcesem będzie medal 2023 i dobre miejsce 2024, ale pewnie tyle czasu Przybecki nie dostanie.
      • RNL Zgłoś komentarz
        Piotrkowi zycze przede wszystkim spokoju do pracy a wtdy moze przyjda sukcesy. Czy to juz bedzie Tokio, raczej nie, choc bardzo chcialabym nie miec racji. Sensowniejszym celem, moim zdaniem
        Czytaj całość
        powinny byc MS 2023 i juz teraz zaczac prace z 18-22 latkami. W kadrze juniorow i juniorow mlodszych jest kilku zawodnikow, na ktorych warto postawic - tu jest potrzebna wspolpraca z klubami. Nie czarujmy sie, ale polscy juniorzy odbiegaja europejskim rowiesnikom motorycznie i fyzycznie (taktycznie rowniez, ale wina trenerow).
        • Zaporoże Zgłoś komentarz
          CZYLI NASTĘPNY PRZYSTANEK TO EUROPARLAMENT
          • Jasna Strona MOCY Zgłoś komentarz
            Powodzenia Piotrze. Trzeba wziąć gumkę, wytrzeć wszystkie dotychczasowe nazwiska na wszystkich pozycjach i... zacząć je wpisywać od nowa. I wyszukać najlepszych 19-20 latków,
            Czytaj całość
            niekoniecznie tylko z Superligi, głodnych sukcesów i na których da się jeszcze wymusić poprawę błędów w wyszkoleniu. U dzisiejszych ,,młodych zdolnych" 27 latków (BEZ NAZWISK) już tych błędów i nawyków się nie wypleni. . Po trzech na każdą pozycję - na końcu dopiero wpisać nazwiska starych wyg którym się chce jeszcze o coś powalczyć i którzy mogą na zgrupowaniach coś podpowiedzieć tym młodzikom. Telefon do ręki i współpraca z trenerami klubowymi - niech każdy się pochwali tym co ma aktualnie najlepszego. I po zakończeniu sezonu 2 tygodniowe zgrupowanie, obserwacja i oddzielenie ziarna od plew... Z kieleckiego podwórka wiem o kilku zmarnowanych talentach , choćby tych np. z Mistrzów Polski Juniorów z 2011 roku, pod wodzą P. Tetelewskiego, którzy nie mając szans na granie w pierwszej drużynie rozpłynęli się po I-wszo i II-go ligowych klubach. I co z tego że Ci co jeszcze zostali rzucają w nich po 10 bramek w meczu, co z tego że ciągle jeszcze chce im się grać, skoro życie pełne wymagań, a oni dostają po 1500 PLN na rękę... I dylemat - grać dalej czy rzucić to i zająć się studiami - bo przyszłości żadnej. Podobnie jest zapewne z płockimi i innymi młodymi talentami, którzy muszą grać za najniższą krajową w klubach ledwie łączących koniec z końcem i w pewnym momencie muszą się zdecydować czy chcą robić to dalej. Takie te polskie realia handballowe. A połechtany poprzednimi sukcesami kibic żąda, żąda sukcesów - już - tu i teraz. Kawał ciężkiej roboty przed Tobą, czy przed każdym innym kto by chciałby tego spróbować. Ale skoro się tego podjąłeś to ; POWODZENIA !!!
            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
            ×
            Sport na ×