Kilkanaście dni temu rosyjski milioner Siergiej Samsonenko ogłosił, że nie jest w stanie dłużej wspierać Vardaru Skopje i wycofa się z działalności w klubie (ZOBACZ). Wiadomość wywołała trzęsienie ziemi w świecie piłki ręcznej, w obawie przed bankructwem najlepsi gracze rozpoczęli negocjacje z potencjalnymi pracodawcami.
Pomimo niepewnej przyszłości, Vardar awansował do Final4 Ligi Mistrzów (po raz trzeci z rzędu) i jest jednym z potencjalnym rywali PGE VIVE Kielce. Zanim doszło do rewanżowego ćwierćfinału z Pickiem Szeged (CZYTAJ), macedońskich kibiców uspokoił list Mijajlo Mihajlowskiego.
Obecny prezes Ligi SEHA (a kiedyś szef Vardaru) poprosił zawodników, by przynajmniej do 10 maja nie podpisywali kontraktów z nowymi drużynami. - Chcę znaleźć rozwiązanie, by klub przetrwał - napisał w swoim liście.
- W minionym okresie otrzymałem wiele telefonów i próśb o ratowanie Vardaru. Rozmawiałem też na ten temat z 5-6 biznesmenami. (...) Nie kontaktowałem się jeszcze z Siergiejem Samsonenką, ale oczywiście chciałbym poznać jego plany na przyszłość. Pan Samsonenko jest osoba bardzo zasłużoną dla klubu, dzięki niemu Vardar wygrał Ligę Mistrzów i jest stałym uczestnikiem rozgrywek. Jeśli uda nam się uratować klub, szkielet obecnego zespołu powinien zostać zachowany i zaopatrzony w co najmniej 5-6 Macedończyków - kontynuuje Mihajlowski.
Do odejścia szykują się m.in. Dejan Milosavljev, Timur Dibirow i Ivan Cupić.
ZOBACZ WIDEO FC Barcelona zagra w finale Ligi Mistrzów? "Messi przerasta Liverpool i całą Ligę Mistrzów"