Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Rio 2016: niezwykła historia Anthony'ego Ervina. Od próby samobójstwa do złota olimpijskiego

Anthony Ervin nie tylko po szesnastu latach ponownie został mistrzem olimpijskim. Amerykanin jest zarazem najstarszym pływakiem w historii, któremu udało się zdobyć złoto na igrzyskach olimpijskich. A jeszcze kilka lat temu był w ruinie.
Patryk Kurkowski
Patryk Kurkowski
PAP/EPA / PAP/EPA/BERND THISSEN

Anthony Ervin, który ma niezwykłą mieszankę genów (żydowskie, rdzennych Amerykanów oraz Afroamerykanów), sprawił ogromną sensację w finale na 50 m stylem dowolnym. Murowanym faworytem do złota był bowiem Florent Manaudou. Francuz przegrał jednak z doświadczonym przeciwnikiem o 0,01 sekundy.

Amerykanin zszokował wszystkich, zdobywając mistrzostwo olimpijskie po 16 latach. Po raz ostatni stawał na najwyższym stopniu podium... w Sydney. Teraz Ervin zapisał się na stałe w historii. 35-latek został najstarszym złotym medalistą w pływaniu. Kto by pomyślał, że po tym co przeszedł, zdoła się jeszcze odrodzić.

Niezwykły talent

Jako nastolatek zapowiadał się fantastycznie, choć zanim poszedł do liceum wykryto u niego objawy choroby Tourette'a. Ervin miał niekontrolowane tiki, był zdezorientowany i czuł się jak wyrzutek. Nad chorobą zapanować pomagały mu leki. Mimo tego już w wieku 19 lat pływał rewelacyjnie. Ustanowił nawet rekord świata na 50 metrów (21.21 s.) podczas mistrzostw NCAA.

W 2001 roku został podwójnym mistrzem świata - na 50 i 100 m stylem dowolnym. Wydawało się, że rozwija się wzorcowo. Tymczasem rok po tych sukcesach... zakończył sportową karierę. W wieku 22 lat udał się na emeryturę, czym wprawił w osłupienie wszystkich kibiców pływania.

ZOBACZ WIDEO Smutny Radosław Kawęcki: Może to przez jedzenie? (źródło TVP)

Próba samobójcza

Niewielu wiedziało, że wielki zawodnik podupada psychicznie. Ervin próbował popełnić samobójstwo. Połknął tabletki uspokajające, ale przeżył. Na tym jednak nie zakończył. Kilkakrotnie niewiele brakowało, żeby zginął w wypadku. Amerykanin prowadził motocykl pod wpływem LSD i kokainy. Mimo destrukcyjnego życia funkcjonował.

Przez pewien czas pracował nawet w salonie tatuażu w Berkeley, ale został z niego zwolniony. Następnie krótko był sprzedawcą w sklepie muzycznym. Ponadto grał na gitarze w wymownie nazwanym zespole - Broń Masowego Rażenia. Ze środowiska pływackiego zniknął na wiele, wiele lat.

Sprzedał złoto

Nie sposób było pojąć Ervina. Wybitny zawodnik z jednej strony się staczał, z drugiej wyraźnie przejął się losem ofiar tsunami. Zresztą do tego stopnia, że zdecydował się na przekazanie im pieniędzy. Żeby je zdobyć, sprzedał swój złoty medal z Sydney za 17 tysięcy dolarów.

To nie postawiło go na nogi. Amerykanin popadł w rock-and-rollowe życie, wypełnione koncertami i oczywiście narkotykami. Później wyznał też, że zainteresował się buddyzmem oraz... transwestytyzmem.

Z Ervinem było już coraz gorzej. Był bezdomny, nadużywał narkotyków oraz leków przeciwbólowych. Spędzał całe dnie na kanapach swoich przyjaciół. Popadł w niewyobrażalny mrok. W ten sposób stracił kilka lat swojego życia. Wszyscy go skreślili.

Odrodzenie

Ale on odżył w 2008 roku. Można wręcz powiedzieć, że odrodził się niczym feniks, którego kilka lat wcześniej wytatuował sobie na prawej ręce. Ponownie został studentem na Uniwersytecie California w Berkeley. Wówczas odkrył w sobie pasję do literatury, a w szczególności do tekstów średniowiecznych. Trzy lata później zdecydował się na powrót do pływania.

Tylko, że wtedy nikt już w niego nie wierzył. Stracił w końcu mięśnie, kondycję i podupadł psychicznie. Zwyczajnie się zapuścił i zmarnował kilka lat. Ale jemu zamarzył się występ na igrzyskach olimpijskich w Londynie, więc nie odpuścił i solidnie się przygotowywał. Ku zdumieniu wszystkich dopiął swego.

Ervin cztery late temu popłynął w finale na 50 m stylem dowolnym. Zajął w nim piąte miejsce, co było sporą niespodzianką. W Rio przeszedł samego siebie - po 16 latach przerwy zdobył złoto, co nie udało się nikomu w historii.

Amerykanin wcale nie mówi, że to koniec. Już teraz zapowiada, że zamierza dalej startować. Myśli nawet o udziale o igrzyskach w Tokio. Te odbędą się w 2020 roku, a Ervin będzie miał wówczas 39 lat.

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×