KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Życie sportowca jest krótkie - rozmowa z Piotrem Sieńko, prezesem Delekty Bydgoszcz

Do sporych zmian kadrowych doszło w bydgoskim klubie podczas trwającego okienka transferowego. O głos w tych sprawach postanowiliśmy zapytać prezesa siatkarskiej spółki Piotra Sieńko.

Adrian Dudkiewicz
Adrian Dudkiewicz

Adrian Dudkiewicz: Ilu było chętnych kandydatów do gry w bydgoskim klubie?

Piotr Sieńko: Szczerze powiem, że około setki. Mieliśmy naprawdę mnóstwo ofert od różnych menedżerów z całego świata. Musieliśmy jednak ograniczać się do panujących realiów finansowych. Dlatego już wcześniej wybraliśmy grupę zawodników, która nas interesowała pod względem sportowym. I właśnie z tymi podpisaliśmy wiążące umowy.

W tym okresie transferowym postawiliście na dwóch Kubańczyków. Czy ich efektowna gra ma przyciągnąć na trybuny większe rzesze kibiców?

- Przez ostatnie trzy sezony odnotowaliśmy naprawdę spory wzrost frekwencji i to o pięćdziesiąt procent co dwanaście miesięcy. Średnio na nasze spotkania przychodziło blisko cztery tysiące kibiców i chcemy, żeby było ich jeszcze więcej. Co prawda Łuczniczka może pomieścić tylko około siedmiu tysięcy widzów. Mimo to liczymy w przyszłym roku na jeszcze większe zainteresowanie wśród sympatyków siatkówki.

Na ile ci dwaj Kubańczycy są w stanie zastąpić sprzedanych liderów do innych klubów?

- Oni mają zupełnie inny styl gry. Tak naprawdę wszystkie przedsezonowe zamierzenia zweryfikuje parkiet. Na przykład Michal Masny był idealnym graczem na pozycję rozgrywającego, ale już na przykład nie spisywał się najlepiej w grze blokiem. Z kolei Maikel Salas Moreno jest znacznie bardziej ofensywnym siatkarzem. Potrafi nie tylko dobrze blokować, ale też mocno zagrywać. Natomiast Yasser Portuondo to zdecydowanie większa siła rażenia niż nawet Stephane Antiga. U niego wiek oraz coraz częstsze urazy robią już swoje. Ze wszystkimi rozstaliśmy się w zgodzie.

Czy możemy się jeszcze spodziewać jakiś spektakularnych wzmocnień?

- Raczej już nie. Aczkolwiek miło by było mieć klasowego zawodnika na pozycji przyjmującego. Mimo to nasi rezerwowi w poprzednim sezonie stanęli na wysokości zadania, a dodatkowo świetnie do zespołu wkomponował się Marcin Waliński. Dlatego postanowiliśmy dać mu więcej szans na grę.

Był pan zaskoczony tym, że po tak dobrych występach bydgoska drużyna w okresie transferowym się całkowicie rozpadła?

- Na pewno nie można tak tego ująć. Chociaż faktem jest, że odeszło od nas czterech czołowych siatkarzy. Czy jestem zaskoczony? Nie, bo trzeba było się tego spodziewać. Na przykład Dawida Konarskiego bardzo mocno kręciła gra w ekipie mistrza Polski. Życie zawodowego sportowca jest krótkie i każdy chce zabezpieczyć się na przyszłość. Ich wybór należy szanować, gdyż teraz w sporcie liczą się przede wszystkim pieniądze.

W zakończonym sezonie walczyliście o podium. Czy następny będzie taką walką o przetrwanie?

- Na pewno tak tego nie będę traktował. Oczywiście, cały czas naszym głównym celem jest walka o medale mistrzostw Polski. Nie ma presji rywalizacji o podium, ale jest chęć gry o główne trofea. W poprzednim roku było podobnie i zakończyliśmy rozgrywki zaraz za pierwszą trójką.

W przyszłym roku nad Brdą zabraknie rywalizacji w europejskich pucharach. Taka decyzja zapadła z powodu oszczędności?

- Występowanie w tych rozgrywkach mija się z celem z naprawdę wielu, wielu powodów. Także finansowych oraz sposobu traktowania polskich klubów przez europejską federację. Można by nad tym dyskutować godzinami. Poza pieniędzmi zadecydowały też działania europejskiej centrali w kwestii rozstrzygnięcia protestów składanych przez dany zespół. No i najważniejszy, czyli układ terminarza, który mocno koliduje z przygotowaniami do gry w PlusLidze.

Liczycie na to, że inne polskie kluby pójdą bydgoskim kierunkiem?

- Już od jakiegoś czasu jesteśmy w kontakcie z prezesami innych krajowych drużyn i rozmawiamy nad wspólnym stanowiskiem. Szef Polskiego Związki Piłki Siatkowej Mirosław Przedpełski obiecał, że postara się zająć tym tematem bardziej poważnie. Chociaż teraz takiej rewolucji nie należy się spodziewać - to może nastąpić dopiero przed sezonem 2013/2014. Na przykład PGE Skra Bełchatów ma dużego sponsora i musi wystąpić w Europie.

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (8)
  • leontomasz Zgłoś komentarz
    to powiedz mi gdzie ta różnica pomiędzy faktycznymi kosztami wywozu śmieci, a tym co płaci przeciętny Kowalski. koszta którymi zostali obciążeni mieszkańcy jakoś nie zostały
    Czytaj całość
    obniżone, a różnica jest spora .
    • leontomasz Zgłoś komentarz
      skład na miarę realiów finansowych mówi prezes... hm. na żużel w Bydgoszczy kasy niema, na siatę kasy nie ma, to ja pytam na co jest ????????? Zawiszy Bruski obiecuje góry złota, a
      Czytaj całość
      skończy sie jak zwykle, na garści ryżu. ta pierd.... banda z ratusza ZAROBIŁA na ustawie śmieciowej kilkanaście milionów złotych, to niech ratują bydgoski sport, bo to wizytówka miasta !!!!!!!! ja się pytam gdzie te pieniądze z zysku na śmieciach ?????!!!!!
      • stary kibic Zgłoś komentarz
        Bardzo defetystyczne to czarno-widzenie bydgoskiej ekipy. Na dziś skład teoretycznie nie dorównuje poprzedniemu, ale poprzedni skład zgrywał się dwa sezony. Nic nie jest wieczne i wcale
        Czytaj całość
        nie jest pewne, że powtórzony by został wynik. Uważam, że tak naprawdę ten skład wytrze się na przyszły sezon i to wcale nie Kubańczycy będą liderami, ale zawodnicy pokroju Walińskiego. To młodzież powinna teraz wykorzystać swoją szansę.
        • PATRON Zgłoś komentarz
          Szkoda Delecty,bo to fajna drużyna była... Podobnie jak w żużlowej Polonii,osłabienie składu drużyny,a prezes mówi o zwiększeniu ilości widzów oraz walce o główne trofea. Kompletne
          Czytaj całość
          oderwanie od rzeczywistości. Prawda jest taka,że gdy w mieście pojawia się "wielka" piłka ,inne dyscypliny zaczynają (O)usychać.Bo polska piłka nożna jest toksyczna...
          • Teken Zgłoś komentarz
            Wyraźnie napisane, że CZTERECH CZOŁOWYCH.
            • pepsiBKS Zgłoś komentarz
              1. sto ofert i żadnej metodyki w dobieraniu zawodników. Salas mocno serwuje? ja tam widziałem, jak wali floty. Portuondo ok, ale do pary z nim nie zatrudniono nikogo, kto lepiej
              Czytaj całość
              zabezpieczyłby przyjęcie. Janeczek? sam prezes mówił, że go nie chce, a potem z nim skończyliśmy. żenada. atakujący bez zagrywki i bloku, w samym ataku raczej z sytuacyjnych piłek też nie będzie błyszczał. i w dodatku nie ma zmiennika na tę pozycję. Zniszczoł na tak, najlepszy z dokonanych transferów. 2. wyższa frekwencja? frekwencję robił wynik i miła dla oka gra, teraz nie ma widoków na nawiązanie walki z czwórką, a i piąte miejsce wydaje się zagrożone. także zapomnij prezesie o wysokiej frekwencji. 3. odeszło czterech zawodników? to chyba pan prezes ma poważne problemy z matematyką. Antiga, Wrona, Konarski, Masny, Lipiński, Dębiec, Owczarz - to siedem. za trzech ostatnich nie znaleziono nawet zastępstwa. z czym do ludzi pytam, z czym?
              Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
              ×
              Sport na ×