WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

PP: Historyczny triumf w Gdańsku! - relacja z meczu Lotos Trefl Gdańsk - Asseco Resovia Rzeszów

W finale Pucharu Polski po zaciętej walce zwyciężył Lotos Trefl Gdańsk. Jest to pierwsze w historii takie trofeum w męskiej siatkówce w Gdańsku.
Ola Piskorska
Ola Piskorska

W ostatecznej bitwie o Puchar Polski spotkali się dwaj finaliści PlusLigi, którzy są jednocześnie w trakcie batalii o tytuł mistrza kraju. Spotkanie otwierające ten pojedynek odbyło się na Podpromiu kilka dni przed turniejem finałowym PP i triumfowali w nim dość łatwo rzeszowianie.


Pierwszy set finału przebiegał według zasady "kto zagrywa ten wygrywa". Świetnymi floatami Marco Falaschiego gospodarze zbudowali sobie sporą przewagę od razu na początku spotkania (5:1), ale chwilę później rzeszowianie odpowiedzieli taką samą bronią w wykonaniu Dawida Dryji i Nikołaja Penczewa (12:12). Kolejną serią w polu serwisowym popisał się Murphy Troy i trener Andrzej Kowal zdecydował się na głębokie zmiany w swojej ekipie (16:13). Na boisko weszli Lukas Tichacek, Dawid Konarski oraz Paul Lotman. W drugiej części seta było wiele wydłużonych akcji, doskonałych obron i efektownych bloków po obu stronach, ale utrzymywała się przewaga gdańszczan (21:18). Doskonale nawet z najtrudniejszych piłek radzili sobie obaj przyjmujący Lotosu, Sebastian Schwarz i Mateusz Mika, który w tej odsłonie miał 100 proc. skuteczności w ataku. Seta zakończył błąd Marko Ivovića przy wykonywaniu zagrywki (25:22). 

Tak samo jak w sobotnim półfinale zespół Asseco Resovii  po przegraniu seta rozpoczął drugiego ze znacznie większym animuszem i determinacją. Dobra gra w kontrze pozwoliła im zbudować małą przewagę (5:8). Potem gra się wyrównała i drużyny walczyły punkt za punkt. Obaj rozgrywający korzystali z usług wszystkich swoich kolegów (10:13). Ale przy zagrywce Dryji pojawiły się kłopoty po stronie Lotosu. Najpierw skuteczny blok na Mice, a potem udana kontra w wykonaniu Ivovica i przewaga rzeszowian znacznie urosła (10:16). Wejście gdańskiego Amerykanina w pole serwisowe i doskonała skuteczność Schwarza pozwoliły ich ekipie odrobić część strat (16:18). Niezbyt dobrze radził sobie natomiast Murphy Troy w ataku i na drugą część seta zmienił go Damian Schulz. Świetne zagrywki Wojciech Grzyb rozłożyły na łopatki rzeszowskich przyjmujących, ale w kluczowym momencie trudną piłkę skończył z lewego skrzydła niezawodny Jochen Schoeps (20:23). On też zakończył drugiego seta udanym atakiem (21:25).

Trzecia odsłona rozpoczęła się od wyrównanej gry (6:6). Po stronie rzeszowian najjaśniejszym punktem był doskonale grający Schoeps. Błąd podwójnego odbicia u Miki i dobra zagrywka Fabiana Drzyzgi dały przyjezdnym małą przewagę (7:9). Jednak podopieczni trenera Andrei Anastasiego błyskawicznie to zniwelowali i rozpoczęła się gra punkt za punkt, na wysokim poziomie i pełna efektownych akcji (16:16). Słabo radzącego sobie w przyjęciu Ivovica zmienił Rafał Buszek, a nieco później Dryję Russell Holmes. Blok na Penczewie dał gospodarzom dwa punkty przewagi i trener Kowal poprosił o czas (20:18). Końcówka seta była na najwyższym sportowym poziomie, prawie każda akcja była długa i pełna wspaniałych obron. Atak Penczewa w aut bez bloku dał gospodarzom piłkę setową, którą wykorzystali blokując bardzo dotąd skutecznego Schoepsa (25:21). 

W obliczu trudnej sytuacji trener Kowal zdecydował się rozpocząć czwartego seta z Lotmanem i Ivovicem na przyjęciu. Widać było od pierwszego gwizdka ogromną determinację przyjezdnych przy każdej piłce (3:6). Doskonale blokowali rywala i sami skutecznie kontrowali (5:9). Jednak gospodarze też rzucili się do walki i kibice w Ergo Arenie mogli oglądać wspaniały i zacięty pojedynek między zespołami, które dawały z siebie wszystko (13:16). Przy trudnej zagrywce Falaschiego rzeszowianie nie byli w stanie skończyć ataku i podopieczni Anastasiego doprowadzili do remisu (16:16). W pełnej emocji końcówce obie drużyny wzniosły się na wyżyny swoich umiejętności, każda akcja to były efektowne popisy w każdym elemencie (19:19). Gdańszczanie odskoczyli rywalowi po błędzie w ataku serbskiego przyjmującego i trener Kowal wziął czas (23:21). Jego podopieczni wyrównali skuteczną kontrą i tym razem czas wziął trener Anastasi (23:23). Dwie długie wymiany zakończone świetnymi atakami Miki dały historyczne zwycięstwo w całym meczu trójmiejskiej ekipie. 

Lotos Trefl Gdańsk - Asseco Resovia Rzeszów 3:1 (25:22, 21:25, 25:21, 25:23)

Lotos Trefl Gdańsk: Grzyb, Gawryszewski, Falaschi, Schwarz, Troy, Mika, Gacek (libero) oraz Czunkiewicz, Schulz, Stępień.

Asseco Resovia Rzeszów: Schoeps, Drzyzga, Nowakowski, Dryja, Ivović, Penczew, Ignaczak (libero) oraz Tichacek, Konarski, Lotman, Buszek, Holmes.

PP mężczyzn: Mateusz Mika z nagrodą MVP - nagrody indywidualne

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (117):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Riorwar 2
    Nie odniosłeś się do mojego pytania. Piszesz dokładnie to samo co wcześniej. Zadam je jeszcze raz: czy porównywanie Blaina i Anastasiego do Kowala jest w porządku, a Kowala do Falasci już nie? A tak w ogóle to wcześniej Kowal był tylko asystentem, a jak prowadził pierwszą drużynę to co rok dostawał się do finału plusligi. W swoim drugim sezonie też zdobył MP. Nie wiem czy stanowisko drugiego trenera można tak spokojnie porównywać do funkcji pierwszego trenera, który jest za wszystko odpowiedzialny.
    MirzaDzomba Z prostej przyczyny takie porównania nie mają sensu, ponieważ siłą rzeczy, w jaki sposób Falasca miał w 2 sezony więcej ugrać niż Kowal przez swoją znacznie dłuższą karierę? Przecież to bzdura na resorach, nad którą nawet nie warto się pochylać. Już nawet nie pisze o tym, że porównywać obytego trenera z niemal debiutantem, jest lekko mówiąc niepoważne.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Riorwar 2
    Z tym niekulturalnym zachowaniem to domena połowy trenerów w Polsce. Najlepsza jest lekceważąca postawa do sędziów Falasci i Anastasiego, którzy po każdej decyzji sędziego mają coś do powiedzenia, machają rękami itp. Kowal chciał minutę spokoju żeby krzyknąć na zawodników i nie chciał mieć kamery za plecami w tym momencie. Komentarz z biblioteką żenująco słaby i nie mający nic wspólnego z dyskusją. Jak chciał mieć minutę bez kamery to niech zmieni zawód? Typowy poziom twoich komentarzy. No ale czepiaj się wszystkiego czego możesz jak ci wtedy choć trochę ulży.
    MirzaDzomba W dalszym ciągu robisz jakieś dziwne podjazdy, zamiast przyznać, że Kowal zachował się niekulturalnie, jak chce ciszy i spokoju niech idzie do biblioteki albo niech zmieni zawód!!!!
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • MirzaDzomba 2
    Z prostej przyczyny takie porównania nie mają sensu, ponieważ siłą rzeczy, w jaki sposób Falasca miał w 2 sezony więcej ugrać niż Kowal przez swoją znacznie dłuższą karierę? Przecież to bzdura na resorach, nad którą nawet nie warto się pochylać. Już nawet nie pisze o tym, że porównywać obytego trenera z niemal debiutantem, jest lekko mówiąc niepoważne.
    Riorwar Jeszcze zapytam o jedną rzecz. Skoro można porównywać Kowala z Anastasim, Blainem i kilkoma innymi trenerami światowej klasy, co wiele osób tutaj uwielbia robić, to dlaczego w takim razie wielką zbrodnią ma być porównywanie Kowala i Falasci? Wytłumaczysz mi tą prostą rzecz?
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (114)
Pokaż więcej komentarzy (117)
Pokaż więcej komentarzy (117)
Pokaż więcej komentarzy (117)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×