Kevin Tillie pokazał znakomitą formę w meczu z Indykpolem AZS pomimo tego, że w poprzednich trzech kolejkach nie pojawił się na boisku choćby na sekundę. W pojedynkach z Łuczniczką Bydgoszcz, AZS-em Częstochowa i Cuprum Lubin zastępował go Rafał Buszek, który ze spotkania na spotkanie łapał coraz lepszą dyspozycję.
Nie jest tajemnicą, że Francuz był w obecnym sezonie kilkakrotnie oszczędzany, by nie przeciążać jego, dającego o sobie od czasu do czasu znać, kolana. Podczas konfrontacji zamykającej zmagania w fazie zasadniczej, po Tillie nie było jednak widać choćby cienia problemów zdrowotnych.
26-letni siatkarz zdobył przeciwko olsztynianom 13 punktów, najwięcej ze wszystkich graczy, atakując ze skutecznością 72 procent (13/18). Ponadto wyglądał znakomicie od strony fizycznej, ponieważ piłka po jego uderzeniach dawno nie nabierała tak dużej siły.
- Prawda jest taka, że Kevin wrócił do gry po dwóch i pół tygodnia, w trakcie których wykonywał zdecydowanie więcej pracy fizycznej niż miał styczności z siatkówką. W spotkaniu z Indykpolem AZS pokazał więcej niż oczekiwaliśmy, ale z pewnością nie zademonstrował jeszcze swojego maksymalnego potencjału - wyjaśnił Ferdinando De Giorgi, trener ZAKSY.
Tillie otrzymał na zakończenie sezonu regularnego swoją trzecią statuetkę MVP w obecnych rozgrywkach PlusLigi.