Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Australia, czyli uwaga na atakujących

Ostatnim przeciwnikiem siatkarskiej reprezentacji Polski w kwalifikacjach olimpijskich w Tokio będzie Australia, która wciąż jeszcze ma szansę na awans na igrzyska w Rio de Janeiro. Volleyroos, jak się o nich mówi, potrafią walczyć do samego końca.
Krzysztof Sędzicki
Krzysztof Sędzicki
Materiały prasowe / FIVB

Historia lubi zataczać koło. W 2012 roku Australijczycy pokonali reprezentację Polski 3:1 w fazie grupowej turnieju olimpijskiego w Londynie, czym znacznie utrudnili nam później drogę do najlepszej czwórki, gdyż w 1/4 finału trafiliśmy na reprezentację Rosji. Kangury zajęły piąte miejsce w grupie i z niej nie wyszły, ale przyczyniły się do bardzo niemiłych wspomnień Biało-Czerwonych z tamtych igrzysk. Teraz oba zespoły spotkają się na mecie kwalifikacji do kolejnej imprezy czterolecia.

Od tamtego czasu w składzie ekipy z Antypodów pozostało czterech siatkarzy - Thomas Edgar, Aidan Zingel, Nathan Roberts i Travis Passier. Zmienił się również trener. Jeszcze na mistrzostwach świata w Polsce, gdzie Australijczycy doszli do drugiej rundy, zespół prowadził Jon Uriarte. W ubiegłym roku drużynę przejął Roberto Santilli.

Nie jest tajemnicą, że najsilniejszym punktem Volleyroos jest atak. W kadrze znajduje się dwójka znakomitych atakujących - wspominany Edgar i Paul Carroll, który ma za sobą bardzo dobry sezon w Berlin Recycling Volleys.

- Nie mamy niestety wielu zawodników na światowym poziomie. Mamy dwóch fantastycznych atakujących, ale na boisku jednocześnie możemy wystawić tylko jednego. Być może spróbujemy kiedyś opracować taki wariant, by obaj mogli grać razem - mówił Santilli kilka dni temu po zaciętym boju z reprezentacją Francji.

Australia to drużyna, która potrafi zaskoczyć. Poza triumfem nad Polską w 2012 roku, ekipa ta wygrała - choć w dość kontrowersyjnych okolicznościach - II dywizję Ligi Światowej w 2014 roku pokonując w Sydney Francję. Dzięki temu od ubiegłego sezonu reprezentacyjnego zespół z Antypodów można oglądać w I dywizji prestiżowego cyklu.

Przed rokiem w Lidze Światowej Złoto-Zieloni zajęli ostatnie miejsce w grupie z dorobkiem pięciu punktów dzięki triumfom nad Włochami i Serbami. Kilka miesięcy później przyjechali do Japonii na Puchar Świata, który ukończyli na dziewiątej pozycji pokonując Iran, Wenezuelę, Tunezję i Egipt. Brali też udział w mistrzostwach Azji, ale tam odpadli w ćwierćfinale.

W kadrze Kangurów można znaleźć akcenty PlusLigowe. Rozgrywający, Harrison Peacock, ubiegły sezon klubowy spędził w MKS-ie Będzin, zaś od nowego sezonu w tej drużynie występować będzie przyjmujący, Nathan Roberts.

Podopieczni Roberto Santillego mają jeszcze szansę na awans na igrzyska w Rio de Janeiro. Jeśli wygrają z Polakami w trzech setach, zapewnią sobie bilety do Brazylii. W innym przypadku wiele zależeć będzie od rozstrzygnięcia w spotkaniu rozgrywanym trzy godziny wcześniej, Kanada - Chiny. Najkorzystniejszym scenariuszem dla Australijczyków z tego pojedynku byłaby wygrana drużyny z Azji w pięciu setach.

Australijczycy wygrają z Polską:

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (0):

    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×