KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Radosław Rybak: Naprawdę chciałbym tu jeszcze pograć

Zespół J.W. Construktion Osram AZS Politechnika Warszawa przegrał trzy spotkania z kędzierzyńską ZAKSĄ i nie zdołał awansować do czwórki najlepszych drużyn PlusLigi. Niezwykle istotny w tej rywalizacji był pierwszy mecz, rozegrany w Kędzierzynie. Po bardzo zaciętym spotkaniu lepsza okazała się ZAKSA, mimo że Akademicy prowadzili już 1:2 w setach i mieli piłkę meczową w górze. - Rywalizację ustawił pierwszy mecz, w którym mieliśmy dwie piłki meczowe. Rywale grali wtedy bardzo asekuracyjnie. Jednak kiedy daliśmy im szansę i wygrali inauguracyjne spotkanie, złapali wiatr w żagle - mówi Radosław Rybak w rozmowie z Życiem Warszawy.
Rafał Pierz
Rafał Pierz

- Następnego dnia wyszli już na luzie i nas pewnie ograli. Kapitan warszawskiej Politechniki nie może darować sobie niewykorzystanej szansy. - Kto wie, jakby się potoczyła rywalizacja, gdybyśmy wykorzystali piłkę meczową. Przecież w fazie zasadniczej toczyliśmy z nimi wyrównane boje.

Stołecznym siatkarzom pozostaje więc walka o miejsca 5-8. Kapitan inżynierów przyznaje jednak, że na takie spotkania ciężko o motywację w zespole. - Walka o dalsze miejsca w PlusLidze jest bez sensu, a co za tym idzie, mniejsza jest motywacja. Oczywiście fajnie zająć piąte miejsce, ale nikogo w Polsce to nie interesuje, bo wszyscy zachwycają się meczami o mistrzostwo - twierdzi Radosław Rybak. - Np. we Włoszech nie ma walki o pozycje 5-8.

Radosław Rybak odniósł się również do kwestii niewypłacanych od miesięcy pensji. Po tym jak Firma J.W. Construction wycofała się ze sponsorowania klub, Politechnika straciła głównego, tytularnego sponsora. - Kiedyś w szatni nie rozmawialiśmy o pieniądzach. Ale ostatnio co chwilę zawodnicy pytają o wypłaty. Wszystko ma swoje granice, ich cierpliwość też. Jedyne, co trzyma obecnie siatkarzy w Politechnice, to wspaniała atmosfera. Rybak ma jednak nadzieje, że sytuacja szybko się wyjaśni. Jak przyznaje, on również w warszawskim zespole czuje się bardzo dobrze i chciałby zostać na następny sezon. - Zdaję sobie sprawę, że w klubie jest wiele do poprawy. Chodzi głównie o stabilizację finansowo-organizacyjną. Mam nadzieję, że zespół skompletuje budżet na następny sezon. To nie są przecież jakieś wielkie pieniądze - mówi na łamach Życia Warszawy.

Gdyba nawet włodarzom Politechniki udało się znaleźć sponsora i ustabilizować sytuację w klubie, i tak będzie im niezwykle ciężko zatrzymać najlepszych zawodników. Przed rozpoczęciem sezonu nazwiska takie jak Karol Kłos czy Jurij Gladyr, były dla przeciętnego kibica zupełnie anonimowe. Teraz o tych siatkarzy pytają najmocniejsze zespoły w lidze. - Wiem, że sporo chłopaków ma już propozycje z innych klubów. To są młodzi ludzie, którzy pokazali się w tym sezonie z dobrej strony. Nie będzie łatwo ich zatrzymać - mówi Radosław Rybak. - Jesteśmy przecież zawodowcami i gramy dla pieniędzy. Jeśli ktoś ma do wyboru Skrę Bełchatów, gdzie opóźnienia w wypłatach wynoszą najwyżej trzy dni, albo występy w klubie, gdzie trzeba czekać prawie pół roku, logiczne, że wybierze korzystniejszą dla siebie ofertę - dodał.

Los rzeczywiście nie rozpieszczał w tym roku stołecznych siatkarzy. Poza problemami finansowymi dochodzi jeszcze choroba trenera Krzysztofa Kowalczyka, która uniemożliwiła mu pracę z zespołem. - Dopadło nas jakieś fatum i to na kilku frontach. Najpierw dostaliśmy wiadomość o chorobie trenera Krzysztofa Kowalczyka, potem odszedł od nas sponsor. Cały czas gramy z jednym wielkim znakiem zapytania - mówi Rybak. Jednak kapitan inżynierów nie traci nadziei. - Wierzę jednak, że chłopaki będą się trzymać razem, a wtedy ktoś zainteresuje się tą drużyną. Szkoda by było, aby Warszawa straciła siatkówkę.

Sprawdź terminarz polskich siatkarzy na igrzyska oraz składy grup

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
Życie Warszawy
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×