Siatkarki znad Wisłoka dobrze rozpoczęły premierową odsłonę spotkania, jednak po walce na przewagi musiały uznać wyższość Chemika. W kolejnych partiach policzanki od początku do końca dyktowały warunki i to one ostatecznie triumfowały w pierwszej, półfinałowej rywalizacji 3:0.
- Gdyby pierwszy set zakończył się trochę inaczej i jeżeli popełniłybyśmy dwa błędy mniej, to całe spotkanie mogłoby też wyglądać inaczej. Tak się jednak nie stało i później w tych kolejnych dwóch setach zagrałyśmy słabiej. Miałyśmy mniej argumentów niż Chemik i dlatego mecz zakończył się 3:0 - przyznała Anna Kaczmar.
Aktualne mistrzynie Polski mają za sobą nieco słabszą końcówkę fazy zasadniczej, lecz wciąż pozostają głównym faworytem do zdobycia tytułu. - Na pewno na dziewczynach z Chemika ciążyła pewna presja. To jest normalne. Tak jest w każdym meczu, zawsze gdy się gra z pozycji lidera, co nie jest łatwe. My też nie do końca podeszłyśmy bez presji, ale to było efektem ostatniego czasu i tego, że chciałyśmy zagrać lepiej, chciałyśmy więcej. Teraz pojedziemy do Szczecina i będziemy chciały powalczyć - zapowiedziała rozgrywająca Developresu SkyRes.
W obecnym sezonie, o tym kto awansuje do finału rozgrywek decyduje dwumecz z możliwością złotego seta w przypadku remisu. Podopiecznym Jakuba Głuszaka brakuje zaledwie dwóch setów, aby zagwarantować sobie walkę o tytułu mistrza Polski. - Sportu nie można brać praktycznie. Czy szanse są 50 na 50, czy 30 na 70 to jest indywidualna ocena. Staram się nie oceniać, bo w sporcie kalkulacja to jest najgorsza rzecz. Będzie jak będzie, zobaczymy. Na pewno będziemy walczyć - zakończyła Kaczmar.
ZOBACZ WIDEO: Oktawia Nowacka kibice Legii bardzo mnie zaskoczyli. Byłam w szoku