WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Szkoleniowiec mistrzów Europy: To trener ponosi za wszystko odpowiedzialność

- To trener bierze za wszystko odpowiedzialność - tylko on. Dlatego, że każdy jest samotnikiem, nawet gdy ma wielu asystentów. To on musi podejmować decyzje. Sam - twierdzi trener mistrzów Europy, Siergiej Szlapnikow.
Joanna Wyrostek
Joanna Wyrostek
WP SportoweFakty / Krzysztof Porębski / Siergiej Szlapnikow

Trener Sbornej Siergiej Szlapnikow po wygranej w mistrzostwach Europy podzielił się przemyśleniami na temat bycia szkoleniowcem reprezentacji. Jego zdaniem rola szkoleniowca jest niezwykle wymagająca i trzeba być przygotowanym na to, by wziąć całą odpowiedzialność na swoje barki.

- Wielki siatkarz i trener Jurij Czesnokow powiedział mi kiedyś: "Na samotność trzeba sobie zasłużyć". To znaczy, że im wyżej się wspinasz, tym mniej prawdziwych przyjaciół zostaje wokół. Wszyscy trenerzy to samotnicy. Czym ostrzej odczuwasz tę samotność, tym bliżej jesteś szczytu, do którego szedłeś całe życie.

Siergiej Szlapnikow uważa, że za wyniki osiągane przez zespół całkowitą odpowiedzialność ponosi szkoleniowiec. - Dlaczego trener z reguły jest samotnikiem? Ponieważ nawet jeśli wokół siebie ma wielu asystentów, to on jest sam. Sam musi podejmować decyzje. Tak, jak to zrobił Władimir Alekno podczas igrzysk olimpijskich w Londynie. Jestem pewny, że wszelkie jego decyzje zostały podjęte samodzielnie. Zadziałało, czy nie zadziałało, to trener niesie ten krzyż. Każdy z nas. Ty robisz zmiany, ty przygotowujesz zespół. Potem z jakiegoś powodu okazuje się, że to nie działa - i ty za to odpowiadasz. Tylko ty. Dlatego wszystkie decyzje są tylko twoje.

Trener Szlapnikow przez większość obserwatorów postrzegany jest jako bardzo surowy człowiek, który rzadko okazuje emocje i zachowuje kamienną twarz. On sam przyznaje, że przeszedł "sowiecką" szkołę wychowania, a jego obecny charakter ukształtował sport.

ZOBACZ WIDEO: Bartosz Kurek: Robienie rewolucji dla rewolucji to nie jest dobra droga

- Kiedyś taki nie byłem, ale sytuacja mnie zmusiła. Nie można być "białym i miękkim". Gdybym taki pozostał, niczego bym nie osiągnął. Jako trener nie stworzyłbym drużyny. Jeśli nie nauczę się prosić i wymagać, nie dojdę do niczego. Ludzie widzą tylko na ekranach piękny obrazek jak wysoko siatkarze skaczą i mocno "biją". Ale jak do tego doszli, nawet nie chcę mówić. Jak po treningach okręcają kolana. Jak ledwo chodzą. Jak wchodzą do wanny z lodem, jak cierpią i dochodzą do siebie po dwie, trzy godziny. Mogę chodzić i się uśmiechać, bo nikt nie jest zainteresowany oglądaniem kamiennej twarzy. Chcą widzieć, że wszystko jest dobrze, pod kontrolą. Ale to, co mam w duszy, jest tylko we mnie.

Siergiej Szlapnikow opowiedział również o czasach, kiedy jako trener Jarosławicza Jarosław musiał walczyć o przetrwanie. - Teraz patrzę na pewne rzeczy znacznie bardziej spokojnie, w inny sposób. Ale przedtem... Musieliśmy stworzyć zespół w małym miasteczku. Sześćset tysięcy ludzi - co to jest? I wychowaliśmy około czterdziestu mistrzów Europy i świata, medalistów! W takim małym mieście, Jarosławiu, nie mając nic. Tam nadal nie mamy własnej hali, wynajmujemy ją. To są ci ludzie, którzy razem ze mną przez to wszystko przeszli. Są mistrzami olimpijskimi: Siergiej Grankin, Jurij Bierieżko, czy Maksim Michajłow.

Zdaniem rosyjskiego trenera nie ma w tym żadnego fenomenu. Cały sekret leży w ciężkiej pracy. - Została wykonana ogromna praca. Nie wstydziłem się jeździć na dziecięce turnieje, rozmawiałem z trenerami. "Ten i ten mi się podoba. Dogadajmy się jakoś". Musiałem również przekonywać rodziców, którzy zadawali pytania: "Chce pan zabrać naszego syna do Jarosławia? Jak on tam będzie żył? Co będzie jadł?". Wszystko im pokazywaliśmy. Kiedy to wszystko im wyjaśniałem, przytaczałem przykłady tych, którzy przez to przeszli i kim są obecnie. I wtedy pojawiało się zaufanie. Rodzicom opłacaliśmy przyjazdy, żeby mogli to wszystko zobaczyć. To też jest ogromnie ważne! Chłopaki szli do przodu, rozwijali się i trafiali do głównego zespołu.

Siergiej Szlapnikow wyjaśnił również, gdzie leży sedno sukcesu Rosjan w mistrzostwach Europy. - Mamy utalentowaną młodzież, to najważniejsza rzecz! Jegor Kluka, Wiktor Poletajew, Iljas Kurkajew, Dmitrij Wołkow, Ilja Własow. Oni wszyscy jako chłopcy byli już mistrzami świata, Europy. Ci faceci wiedzą, jak wygrać i chcą wygrać, co jest również bardzo ważne. I to przenieśliśmy do pierwszej reprezentacji - chęć zwyciężania. Starsze pokolenie kieruje, sugeruje, gdzie iść, co zrobić, wyjśnia niuanse siatkówki ... A ci młodzi dodają swoje emocje. Myślę, że mamy taką symbiozę - zarówno interesującą, jak i konstruktywną. Teraz trzeba ją koniecznie zachować.

Polecamy:
2018 PZM Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland - KUP BILETY >>>




Czy zgadzasz się z filzofią trenerską Siergieja Szlapnikowa?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
vtbrussia.ru

Komentarze (11):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Allez 0
    Mecz na Stadionie Narodowym to bylo jedno wielkie nieporozumienie. Widac dobrze bylo tylko z najblizszych rzedow. Wiekszosc kibicow ogladala skaczacych ludzikow wielkosci pchel na boisku wiekosci chusteczki od nosa
    stary kibic Jak to się u na nazywa? Taki człowiek od czarnej roboty, niemedialny, który dostarczał narybku do rosyjskiej siatkówki i jak sam mówi - w większości swojej siatkarskiej przygody miał "pod górkę". Przeczytałem całość w oryginale i jeżeli ktoś dotrze, to polecam. Wybrane fragmenty dobrze oddają jego historię. Niestety, świadczą o brakach naszych medialnych ekspertów siatkarskich, którzy w transmisjach charakteryzowali trenera jedynie ze swoich subiektywnych obserwacji. Wnioski można podsunąć naszym telewizyjnym rządcom siatkówki, którzy sterują całym sprzedawalnym biznesem siatkarskim, włącznie ze związkiem. Nie da się dzisiaj oddzielić medialnego biznesu od sportu, ale mam wrażenie, że życzeniowość i roszczenia do decyzji menedżerów telewizyjnych niszczy rozwój, a nie promuje siatkówkę. Poza tym - samouwielbienie w jakie panowie popadli po poklepywaniu po plecach przez bonzów CEV i FIVB stało się niebezpiecznie destrukcyjne. Słowa Kmity o medialnym sukcesie i pochwalanej pompie w porównaniu z frekwencją, uratowaną jedynie przez mecze Polaków i mecze fazy finałowej, trochę przypominają zadęcie - "zastaw się a postaw się".. Budżet zapewne będzie znowu miał problem z domknięciem się.. Mecz na Narodowym to wielkie przeżycie, ale wróciłbym do hal, w których i widz, i siatkarz czują się zdecydowanie przyjaźniej. Tym bardziej, że ranga turnieju nie wymuszała światowego zadęcia. Licencji medialnej na japoński Puchar Wielkich Mistrzów nikt nie wykupił (nikt nie podał z jakich powodów - komu kasa się nie zgadzała) i FIVB puszcza darmowe transmisje na YT.. A dla naszych siatkarskich decydentów ten wywiad, to taki prztyczek w nos, zadarty zbyt wysoko od wielkiej filozofii i absurdalnych opowieści. I jednocześnie resume do przemyśleń kto czego nie umie, albo nie wie jak zrobić.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Allez 0
    "Zwłaszcza u nas, gdzie rusofobia przekracza granice przyzwoitości, słychać było wiele głosów, że to jakiś gburowaty, wąsaty sowiecki Janusz. Tymczasem szydera powinna uderzać we Włoski wynalazek PZPSu, nie w rodzimego trenera Rosji."
    - w punkt !
    Alekna tez wypowiadal sie o Szlapnikowie bardzo dobrze a to bardzo wiele znaczy
    Stronghold Kariera trenerska pana Szłapnikowa to materiał na film. Sukcesywne pięcie się po kolejnych szczeblach kariery, począwszy od budowania młodzieżowej potęgi Jarosławicza, poprzez zdobycie worka medali z młodzieżówkami Rosji (trochę się pogubiłem w jego sukcesach, ale nie pomylę się pisząc m.in. o dwóch MŚ, srebrze MŚ i sześciu ME), zwycięstwo w Uniwersjadzie, brąz MŚ u23 i brąz Igrzysk Olmpijskich, prowadzenie superligowych Fakieła i Dynama Krasnodar, aż po zdobycie Mistrzostwa Europy Seniorów w wielkim stylu. Gdy obejmował Sborną wielu twierdziło, że to jakiś anonim (poza Rosją) i trener chłopców, ale on szybko zadał temu kłam, wyciągając reprezentację z impasu. Zwłaszcza u nas, gdzie rusofobia przekracza granice przyzwoitości, słychać było wiele głosów, że to jakiś gburowaty, wąsaty sowiecki Janusz. Tymczasem szydera powinna uderzać we Włoski wynalazek PZPSu, nie w rodzimego trenera Rosji.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • stary kibic 0
    Jak to się u na nazywa? Taki człowiek od czarnej roboty, niemedialny, który dostarczał narybku do rosyjskiej siatkówki i jak sam mówi - w większości swojej siatkarskiej przygody miał "pod górkę". Przeczytałem całość w oryginale i jeżeli ktoś dotrze, to polecam.
    Wybrane fragmenty dobrze oddają jego historię.
    Niestety, świadczą o brakach naszych medialnych ekspertów siatkarskich, którzy w transmisjach charakteryzowali trenera jedynie ze swoich subiektywnych obserwacji.
    Wnioski można podsunąć naszym telewizyjnym rządcom siatkówki, którzy sterują całym sprzedawalnym biznesem siatkarskim, włącznie ze związkiem.
    Nie da się dzisiaj oddzielić medialnego biznesu od sportu, ale mam wrażenie, że życzeniowość i roszczenia do decyzji menedżerów telewizyjnych niszczy rozwój, a nie promuje siatkówkę.
    Poza tym - samouwielbienie w jakie panowie popadli po poklepywaniu po plecach przez bonzów CEV i FIVB stało się niebezpiecznie destrukcyjne. Słowa Kmity o medialnym sukcesie i pochwalanej pompie w porównaniu z frekwencją, uratowaną jedynie przez mecze Polaków i mecze fazy finałowej, trochę przypominają zadęcie - "zastaw się a postaw się".. Budżet zapewne będzie znowu miał problem z domknięciem się..
    Mecz na Narodowym to wielkie przeżycie, ale wróciłbym do hal, w których i widz, i siatkarz czują się zdecydowanie przyjaźniej. Tym bardziej, że ranga turnieju nie wymuszała światowego zadęcia.
    Licencji medialnej na japoński Puchar Wielkich Mistrzów nikt nie wykupił (nikt nie podał z jakich powodów - komu kasa się nie zgadzała) i FIVB puszcza darmowe transmisje na YT..
    A dla naszych siatkarskich decydentów ten wywiad, to taki prztyczek w nos, zadarty zbyt wysoko od wielkiej filozofii i absurdalnych opowieści. I jednocześnie resume do przemyśleń kto czego nie umie, albo nie wie jak zrobić.
    [ 1 komentarz w tej dyskusji ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (8)
Pokaż więcej komentarzy (11)
Pokaż więcej komentarzy (11)
Pokaż więcej komentarzy (11)