KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Jak naprawić Ligę Dłużników Kobiet? Wiemy, że jest to możliwe

Nasza ekstraklasa siatkarek ma duże problemy z wypłacalnością. Czas na większą kontrolę? We Francji i Włoszech pokazano, że można walczyć z patologiami i dbać o wizerunek ligi.

Michał Kaczmarczyk
Michał Kaczmarczyk
Siatkówka WP SportoweFakty / Anna Klepaczko / Siatkówka
Potwierdziliśmy, że sytuacja w Lidze Siatkówki Kobiet jest bardzo daleka od ideału. Około połowa klubów ma problemy z regularnym płaceniem pensji zawodniczkom, te zaś walczą o swoje w Sądzie Polubownym PLPS i w sądach powszechnych. Jeżeli nie chcą, czekają bezowocnie na należne pieniądze lub podpisują z byłymi klubami porozumienia i dostają zaległe wynagrodzenie w ustalonych ratach. Ale to nie jest normalność, co najwyżej próba normalizacji (tu przeczytasz cały artykuł o patologiach w polskiej siatkówce kobiet).

Menadżer Roberto Mogentale, który jako jeden z pierwszych w siatkarskim światku mówi otwarcie o tym problemie, piekli się przede wszystkim na brak szybkiej i skutecznej kontroli klubów. - Rozmawiałem na ten temat z jednym człowiekiem z PLPS i mówi mi: jeśli byśmy tego tak przestrzegali, nie mielibyśmy połowy klubów w lidze. A ja mówię: wy nie będziecie na tym tracić, tylko zyskiwać! Zyskacie w lidze prawdziwe kluby i sponsorzy będą wiedzieli, że one są solidne - mówił nam Włoch.

W odpowiedzi na pytanie, czy Profesjonalna Liga Polskiej Siatkówki ma koncepcję na usprawnienie procesu licencyjnego i egzekwowanie długów, otrzymaliśmy fragment Regulaminu Profesjonalnego Współzawodnictwa, który ma obowiązywać od przyszłego sezonu. W paragrafie 13., ustępie 5, punkcie a czytamy:

Warunkiem dopuszczenia klubu do rozgrywek Ligi będzie brak jakichkolwiek wymagalnych zobowiązań finansowych klubu wobec zawodników, członków sztabu szkoleniowego lub innych klubów, w tym wobec byłych zawodników i członków sztabu szkoleniowego klubu, według stanu na dzień 1 września każdego roku, a w przypadku klubów przystępujących do rozgrywek ligi - według stanu na dzień 30 kwietnia roku, w którym przystępuje do rozgrywek.

Wszystkie kluby zobowiązane są do przedstawienia zarządzającemu pisemnego oświadczenia potwierdzającego brak wymagalnych zobowiązań finansowych klubu wobec byłych zawodników i członków sztabu szkoleniowego oraz oświadczeń wszystkich zawodników oraz członków sztabu szkoleniowego, z którymi klub w chwili składania oświadczenia wiążą umowy, o braku wymagalnych zobowiązań finansowych klubu, według stanu na dzień 1 września każdego roku, pod rygorem niedopuszczenia lub wykluczenia klubu z rozgrywek ligi.


Takie przepisy mają wejść w życie od początku kolejnego sezonu Ligi Siatkówki Kobiet. Czy okażą się lekiem na całe zło? Podczas finałów Pucharu Polski kobiet w Nysie tradycyjnie pojawiło się wielu szefów klubów LSK i menadżerów zawodniczek, którzy prowadzili mniej i bardziej oficjalne rozmowy. Według nieoficjalnych doniesień, działacze ligi kobiet debatowali m.in. nad innymi wzorami umów, ubezpieczaniem umów przez siatkarki i pokrywaniem prowizji dla agentów z pensji zawodniczek. To z pewnością nie załatwi problemu.

We Francji nie ma miejsca na kombinowanie. Tam kluby siatkarskie weryfikuje Komisja Pomocy i Kontroli Klubów Profesjonalnych (CACCP), działająca przy Krajowej Dyrekcji Pomocy i Kontroli Zarządzania (DNACG). Ta organizacja działa nie tylko w siatkówce, kontrolowała m.in. francuskie kluby rugby. Ostatnio CACCP dała o sobie znać bardzo głośno. Słynne Paris Volley, które od przyszłego sezonu miało ściągnąć w swoje szeregi prawdziwe gwiazdy, zostało ukarane zakazem udziału w fazie play-off ekstraklasy i karną relegacją z rozgrywek na koniec sezonu 2017/2018.

Władze klubu z Paryża odwołały się od decyzji, ale nie mają dużych szans na sukces w apelacji. CACCP przeprowadza kilkutygodniowe audyty i działa dość szybko. Komisja miała duże zastrzeżenia do listy płac Paris Volley, która oficjalnie miała być dużo niższa niż ta faktyczna. O bezwzględności działania organów DNACG przekonał się w 2012 roku wicemistrz Francji, Stade Poitevin. Klub przez swoje zadłużenie znalazł się w Nationale 1, czyli lidze amatorskiej.

Włoska liga siatkarek przeżyła poważny kryzys w 2013 roku. W trakcie rozgrywek z ligi wycofała się Icos Crema i Liu Jo Modena, a po sezonie z Serie A1 pożegnały się trzy inne kluby. Wszystko przez brak pieniędzy i fałszywe gwarancje sponsorskie. Władze ligi pod naciskiem mediów i kibiców podjęły plan naprawczy. Jego najważniejsza zasada brzmi: to klubowi powinno zależeć na tym, by wszyscy byli zadowoleni.

- We Włoszech przyszły czasy kryzysu i wprowadzono nowe zapisy. Zawodniczka musiała wysłać do ligi dokumenty po otrzymaniu pięciu pensji od klubu, potem po dziesięciu i gdyby ich nie dostarczyła, klub nie dostałby licencji. To sprawiło, że nikt nie mógł myśleć o tym, żeby kombinować. Mieliśmy taki przykład w Montichiari: kilka zawodniczek nie dostało pensji, opóźnienia wynosiły sześć-siedem miesięcy i teraz klubu nie ma już w elicie, a gwarancje bankowe przejęła ekstraklasa. Klub wpłacił te pieniądze, liga oddała klubowi gwarancje bankowe i wszystko odbyło się prawidłowo. A w Polsce nie ma karania, kluby robią, co chcą - denerwował się Mogentale, tłumacząc, jak działa weryfikacja klubów w jego ojczyźnie.

Wszystko byłoby znacznie łatwiejsze, klarowniejsze i w duchu fair play, gdyby prezesi przestali podpisywać wirtualne kontrakty. Ci uczciwi proponują tyle, ile są w stanie zapłacić danej zawodniczce. - Pewien prezes klubu powiedział mi: Roberto, ja oferuję tyle a tyle tysięcy zawodniczce, inny klub oferuje około 30 procent więcej i wiadomo, gdzie zawodniczka będzie chciała grać. Ja straciłem siatkarkę i szansę na walczenie o dobrą pozycję w tabeli. A ten drugi klub skończy ligę wyżej ode mnie, choć nie zapłacił i nie zapłaci tych pieniędzy, do czego przecież się zobowiązał w momencie podpisywania umowy. Co z tego wynika? Prezesi klubów nie szanują samych siebie i swoich kolegów z ligi, skoro dopuszczają do takich sytuacji - skwitował nasz rozmówca, który nie ukrywa swojej irytacji takim stanem rzeczy.

ZOBACZ WIDEO "Damy z siebie wszystko" #16: Bayern to nie jest klub Lewandowskiego
Czy polska liga siatkówki powinna wprowadzić niezależny system kontroli klubów?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×