Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Liga Dłużników Kobiet. To trwa już za długo

Kluby nie płacą w terminie albo w ogóle, unikają odpowiedzialności, prawdopodobnie fałszują oświadczenia, a nawet szantażują zawodniczki. Skala zepsucia, z jakim mamy do czynienia w polskiej lidze siatkówki kobiet, jest niewyobrażalna.
Dominika Pawlik
Dominika Pawlik
Roberto Mogentale (po lewej) WP SportoweFakty / Justyna Serafin / Roberto Mogentale (po lewej)

Jedna z zawodniczek dostała wypłatę dopiero w grudniu, po świętach. Czekała na nią kilka miesięcy, od początku sezonu. Wcześniej, zdesperowana, wysłała do klubu pismo, że odstępuje od kontraktu. Pozwalał jej na to zapis w umowie (paragraf 9., pkt 5 - można odstąpić od kontraktu w trybie natychmiastowym w przypadku zalegania z wypłatą przez co najmniej jeden miesiąc). Chciała kontynuować karierę gdzie indziej. Potrzebowała jednak od pracodawcy tzw. listu czystości, bez którego nie można rozpocząć gry w nowym miejscu. Wtedy dowiedziała się, że klub żąda od niej 15 tys. zł za rozwiązanie umowy. Mogła oddać sprawę do sądu polubownego. Tam prawdopodobnie czekałaby na rozstrzygnięcie długie miesiące. Nie mogłaby w tym czasie zmienić pracodawcy. W końcu nowy klub, który chciał ją zatrudnić, menedżer i sama dziewczyna zebrali 11 tys. zł i "wykupili" od poprzedniego klubu ów list czystości.

- W Polsce wszystkie sprawy majątkowe zawodniczek muszą być prowadzone przed sądem polubownym Profesjonalnej Ligi Piłki Siatkowej. Tam decydują, kiedy zaczną rozprawę. Czasami trzeba czekać nawet rok - wyjaśnia nam Roberto Mogentale, jeden z menedżerów siatkarskich, prywatnie mąż naszej byłej reprezentantki, Małgorzaty Glinki.

- Rozprawy trwają najkrócej cztery miesiące. Po uzyskaniu wyroku sądu siatkarskiego klauzulę jego wykonalności nadaje Sąd Apelacyjny w Warszawie, co trwa kolejne kilka miesięcy. Dlatego zawodniczki unikają takiego rozwiązania. A zawodniczka musi skorzystać najpierw z sądu polubownego, bo w innym wypadku nie dostaje licencji do gry - tłumaczy agent.

Dla innej siatkarki, która także znalazła się w tarapatach finansowych, pieniądze zbierały koleżanki, żeby mogła godnie spędzić Boże Narodzenie. - A przecież ich zarobki to nie są jakieś kokosy! Trzy, cztery tysiące złotych za miesiąc - twierdzi Mogentale.

Skontaktowaliśmy się z zawodniczką, o której przypadku nam opowiadał. Powiedziała tylko tyle: - W tym kraju obowiązuje kodeks pracy i pracodawcy, także ci w sporcie, powinni przestrzegać tych przepisów. Chciałabym, żeby tak było.

ZOBACZ WIDEO Zamiana ról na konferencji Vitala Heynena. Selekcjoner odpytywał dziennikarzy

Ludzie ze środowiska twierdzą, że sytuacja finansowa klubów siatkówki żeńskiej jest fatalna. Zawodniczki często nawet już po zakończeniu kontraktu długo czekają na zaległe wypłaty. Nie chcą o tym mówić ani głośno, ani oficjalnie. Po prostu boją się o kariery. - W umowach mają zapisane klauzule poufności. Za jej złamanie siatkarka może zostać ukarana finansowo - mówi Mogentale. - Obecny system, który pozwala, by kluby nie płaciły na czas, doprowadzi do destabilizacji całej ligi. To zła reklama Polski w Europie - narzeka.

Już kilka lat temu poruszano temat zaległych pensji, gdy AZS Białystok dokonywał sportowego żywota w kobiecej ekstraklasie. Do dziś szefowie żeńskiej siatkówki nie rozwiązali problemu. 

W listopadzie 2017 roku w serwisie sport.onet.pl ukazał się tekst "Liga Siatkówki Kobiet: w lidze grają dwa zespoły postawione w stan upadłości" o zaległościach klubów wobec zawodniczek. Przetrwał jednak zaledwie kilka godzin, a sprostowania nadchodziły z wielu stron, m.in. od samych zawodniczek, menadżerów i klubów. Okazało się, że pod tekstem nikt się nie podpisał, a informacje w ogóle nie zostały zweryfikowane. 

Najwięcej spraw w ostatnim czasie toczyło się z KSZO Ostrowiec Św. oraz PTPS-em Piła. Najwięcej spraw z MKS-em Dąbrowa Górnicza i Grot Budowlanymi Łódź zakończyło się porozumieniami. Według naszej wiedzy regularnie w żeńskiej siatkówce płaci 6-7 klubów, czyli mniej więcej połowa. Na 50-70 zawodniczek z agencji Roberto Mogentale większa część ma założone sprawy albo dokumenty przygotowane do procesów o zaległe płatności. Część zawodniczek dostaje po jakimś czasie pieniądze, inne idą do komornika.

Dlaczego tak jest, skoro klub, aby dostać licencję na grę w lidze, nie może mieć długów? - To można prosto ominąć. Wystarczy, że prezes napisze, że nie ma żadnych zaległości przekraczających 90 dni wobec wierzycieli, ZUS-u, skarbówki i zawodniczek. I wszystko będzie okej - twierdzi Mogentale.

To rzeczywiście wystarczy, bo komisja ds. licencji pracuje na oświadczeniach prezesów klubów a nie na dokumentach finansowych. Słychać narzekania, że liga stała się sędzią we własnej sprawie i przez wpływy w PZPS przyznaje sobie sama licencje na granie. Siatkarski związek stanowczo się temu sprzeciwia, choć szef komisji licencyjnej PZPS Stanisław Łopaciński przyznaje: - Kontrola wniosków licencyjnych jest wnikliwa i opiera się na oświadczeniach klubów. Podkreślamy, że to forma oświadczeń - mówi.

Polska liga staje się coraz mniej atrakcyjna dla zagranicznych siatkarek. Na próżno szukać wielkich nazwisk, które jeszcze nie tak dawno mogły straszyć rywalki na europejskich arenach. Po tym, jak zmniejszył się budżet Chemika Police, nawet tam nie ma już konstelacji gwiazd. A i solidne polskie siatkarki coraz częściej myślą o tym, żeby jednak walczyć zagranicą. Nie wiadomo czy powrót do tego, co jeszcze było kilka sezonów temu jest możliwy, ale odzyskanie renomy, stabilności finansowej i wypłacalności, wydają się podstawą. Na razie idzie jak po grudzie.

Póki co polska reprezentacja jest w odbudowie, trener Jacek Nawrocki stara się jej przywrócić blask. W 2017 roku jego drużynie udało się wygrać II dywizję World Grand Prix, ale ostatni duży sukces naszych pań miał miejsce już blisko dekadę temu - w 2009 roku Polki sięgnęły po brąz mistrzostw Europy. Teraz Biało-Czerwone będą walczyć w Lidze Narodów z najlepszymi drużynami na świecie.

Jeśli chodzi o kluby, sukcesów polskich drużyn na arenie europejskiej brak. Po zmniejszeniu rozgrywek Ligi Mistrzyń o wyjście w grupy jest znacznie trudniej, a jedyną ekipą, która o awans się ociera w ostatnich dwóch sezonach jest Chemik Police.

Opracowali: Dominika Pawlik i Michał Kaczmarczyk
 

Czy PLPS powinien wyciągać konsekwencje w stosunku do klubów, które mają zaległości finansowe?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (25)
  • p_ Zgłoś komentarz
    kodeks pracy raczej chyba jednak nie ma się nijak do kontraktów zawodniczek, chyba, że któryś klub zatrudnia na umowę o pracę, śmieszy mnie krzyk menadżerów, którzy sami wciskają
    Czytaj całość
    do klubów zawodniczki, żeby dla siebie więcej pieniędzy wyciągnąć, ile takich zawodniczek zostało zniszczonych przez menadżerów, bo zamiast grać w słabszej lidze poszły za niby lepsze pieniądze do wyższej ligi
    • Artuś105 Zgłoś komentarz
      Dlaczego redakcja odgrzewa tego starego kotleta, w jakim celu?
      • Artuś105 Zgłoś komentarz
        Ciekawe dlaczego redakcja odgrzewa tego starego kotleta, jaki ma w tym cel?
        • Artuś105 Zgłoś komentarz
          Ciekawe dlaczego redakcja odgrzewa tego kotleta, jaki w tym ma cel?
          • panda25 Zgłoś komentarz
            Sprzężenie zwrotne. Pieniądze przyciągają wyniki, wyniki będą, jak będą pieniądze... Wyniki zwiększą oglądalność, a to znowu przełoży się na kasę... Ale mimo tego, to nie
            Czytaj całość
            jest takie proste zjawisko, bowiem ten, kto da ewentualnie kasę, musiałby umieć poczekać na wyniki. Czyli być pasjonatem tej dyscypliny :-) Obawiam się, że brakuje w Polsce prawdziwego "promotora" siatkówki kobiecej. A związek nie wygląda na zainteresowany zmianą - te sygnały, o których czytamy w artykule, pojawiają się od długiego już czasu i dotyczą każdego poziomu ligi. Męska siatkówka jakoś się ratuje, żeńska - nie. A pisanie o reprezentacji, jej trenerze - tutaj nie ma sensu, bo to pochodna problemów w lidze.
            • jotwu Zgłoś komentarz
              Kolejny związek sportowy do rozwiązania.Rozkład pracy związku siatkówki rozpoczął Papke.Kontynuuje go z powodzeniem jego następca.A siatkówka ,zarówno męska jak i żeńska,pikuje w
              Czytaj całość
              dół.Nieudolny minister sportu też przykłada do tego rękę.Po prostu nie panuje nad tą dramatyczną sytuacją.Aż strach pomyśleć,że za rok, dwa,znajdziemy się na peryferiach,na poziomie Wysp Wielkanocnych czy Komorach.
              • Pablo84 Zgłoś komentarz
                Jest to przykre do momentu co Reprezentacja Kobiet miała sukcesy to było super jak ich nie ma związek nie widzi co się dzieje. Sponsorzy się wycofują zmniejszają budżety stacja
                Czytaj całość
                telewizyjna daje zaledwie dwa mecze w tygodniu co też jest minusem dla nowych czy obecnych sponsorów. Jeśli nie zmieni się podejścia Związku , a także Władz miast w którym kluby są to nie widzę zbytnio dobrego wyjścia. Przykładem nawet zdobycie wysokiego miejsce wtedy jeszcze w LSK przez nieistniejący klub Danter Azs Awf Poznań nie uchroniło go od konieczności sprzedaży swojego miejsca i klub upadł2009 bo miasto i sponsorzy widzieli tylko piłkę nożną . Chodź w Poznaniu udaje się powoli odbudowywać siatkówkę kobiecą włącznie z zespołem na zapleczu ekstraklasy ale to tylko dzięki super ekipie Enea Energetyka Poznań.
                • Leon Cybulski Zgłoś komentarz
                  Upublicznić nazwiska klubów,prezesów,którzy zalegają z wypłatami,to jest skandal, niech NIK wreszcie zajmie się upokarzaniem zawodniczek przez PZPS i prezesów. Walne zebranie
                  Czytaj całość
                  związku,klubów w Polsce nie sprzyja praworządności w polskiej siatkówce.Jak to jest,że pracownik,zawodniczka nie może dostać wypłaty w terminie-nie po 3 miesiącach albo wcale? Czyżby mafia zastrasza kluby i skarbników,przecież miała być dobra zmiana.
                  • Kazimierz Figiel Zgłoś komentarz
                    prezes to pierdoli i zawsze jest uśmiechnięty..... bo jemu nigdy nie zalegają z wypłatami.... a zarząd się na to przygląda bo jak to przyjemnie brać kasę i ....nic nie robić. Mają
                    Czytaj całość
                    kasę, radców prawnych na etatach, premie, a praca im u dupy wisi. WSTYD to za mało powiedziane. to HANIEBNE w jaki sposób traktuje się siatkarki i dodatku za przyzwoleniem centrali ! ! ! ! ! Nawrocki dzięki temu zbuduje reprezentację, ale taka która będzie rywalizować z Wyspami Owczymi i Wybrzeżem Kości Słoniowej. Życzę powodzenia i trzymam kciuki.
                    • MACIUŚ PIŁA Zgłoś komentarz
                      LSK to mafia wszyscy wszystko wiedzą ale ....................
                      • Leon Cybulski Zgłoś komentarz
                        Polscy pracodawcy PLK traktują siatkarki jak niewolnice, warto o tym publicznie mówić.Dlaczego zarząd PZPS pozwala na takie traktowanie zawodniczek,dlaczego to musi tak długo
                        Czytaj całość
                        trwać.Dlaczego PZPS pozwala w biały dzień na fikcyjne prawo i okradanie zawodniczek? Kto wybiera takich menadżerów?
                        • marekwyszosiat Zgłoś komentarz
                          Dlatego jestem zdania że powinno się publicznie ujawnić kto i co... bo taki artykuł puszczony w przestrzeń nic nie da. A już na pewno powinno się ujawnić kluby z przytoczonych
                          Czytaj całość
                          przykładów
                          • ksdani Zgłoś komentarz
                            Przecież to problem, leżący sobie spokojnie pod dywanem, od lat. Dobrze, że poruszono ten temat ale popiszemy sobie i nic więcej. Jedna prośba: odczepcie się od zawodniczek -
                            Czytaj całość
                            szczególnie młodych. Mając do wyboru pracodawcę który płaci i takiego co z płatnościami ma duże problemy to którego wybierzecie? I co Wy z tymi wyjazdami? Ile zawodniczek ma szanse na wyjazd, 2... 3... i to na 100% nie 19/22 latek? Staruch jestem ale pamiętam jakie problemy z techniką miały młode... Skowrońska, Glinka, Jagieło... albo Anka Miros ( i ma je do dzisiaj ). Co tu kit wciskać, że kiedyś to było super a teraz to dziewczyny nic nie potrafią. Śp. Niemczyk narzekał na kadrowiczki i problemy z techniką zwykłego odbicia piłki, dogrania, rozegrania, poruszania sie, zajmowania pozycji itd., Teraz głównym problemem jest ROZWÓJ zawodniczek przez ciągłe zmiany klubów, trenerów myślących tylko o jednym sezonie i niczym więcej. Przkład BKS-u. Mieli przez 3 lata budować zespół składający się głównie z młodych zawodniczek.. kilka wygranych i już po planach... co tam młode .. może się uda powalczyć w pierwszej 4?.. i sprowadzono zagraniczną siatkarkę żeby WYNIK/ MIEJSCE osiągnął jak najlepsze .. a młode.. cóż.. może za rok... dwa... trzy... 10.... Kobiecą siatkówkę od la pzps.. plps mają w 4 literach... dokąd są te leśne dziadki to nic się nie zmieni ks
                            Zobacz więcej komentarzy (4)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×