Kokpit Kibice

PlusLiga. MKS Będzin - PGE Skra: bełchatowianie zdeklasowali rywali. Koniec serii gospodarzy

To nie był długi piątek wieczór w sosnowieckiej hali. PGE Skra Bełchatów w trzech krótkich setach pokonała na wyjeździe MKS Będzin i odniosła dziewiąte zwycięstwo z rzędu. MVP spotkania został Mariusz Wlazły.
Krzysztof Sędzicki
Krzysztof Sędzicki
atakuje Karol Kłos WP SportoweFakty / Tomasz Kudala / Na zdjęciu: atakuje Karol Kłos

W pierwszej rundzie mecz pomiędzy ekipami z Będzina i Bełchatowa w Hali Energia był bardzo zacięty. Żółto-czarni wygrali 3:1, choć każdy z setów był niezwykle wyrównany i tak naprawdę bełchatowianie mogli cieszyć się, że udało im się wyrwać zwycięstwo za trzy punkty. 

Czytaj też: Asseco Resovia przeszła do czynów. Tomasz Kalembka oficjalnie w rzeszowskim składzie

- Mecze z Będzinem zawsze były dla nas ciężkie. Zresztą nie tylko dla nas, ale chyba dla każdej drużyny w Polsce. Nasi piątkowi rywale pokazali już kilkakrotnie, że potrafią wygrywać. Ostatnio pokonali u siebie Grupę Azoty ZAKSĘ. Nie będzie łatwo, ale chcemy wygrać. Dla nas ten mecz jest bardzo ważny. Jesteśmy w dobrych humorach i dobrej sytuacji. Mamy zamiar przycisnąć i wygrać to spotkanie - zapowiadał na łamach oficjalnej strony PGE Skry przyjmujący Milad Ebadipour.

Jednak już po pierwszych piłkach piątkowego spotkania widać było, że goście nie zamierzali długo przesiadywać w sosnowieckiej hali. Na samym początku kapitan Mariusz Wlazły posłał kilka asów serwisowych i zrobiło się 8:3 dla jego zespołu. Będzinianie - jak pięściarz po przyjęciu kilku ciosów na głowę - nie mogli się otrząsnąć i, zanim się obejrzeli, przegrali do 17.

ZOBACZ WIDEO: Transfer Radosława Majeckiego majstersztykiem. "Przejście do AS Monaco to świetna decyzja!"

W drugiej odsłonie scenariusz był bardzo podobny, ale wykonawca zagrywek się zmienił. Tym razem znakomitą serię zaliczył Milad Ebadipour. Z pierwszych dwunastu akcji bełchatowianie wygrali dziesięć. Niewiele z nich poprzez kontry, bo po prostu piłka już nawet nie wracała na ich stronę. Mały moment zawahania pojawił się tylko w momencie, gdy MKS zbliżył się na cztery punkty (13:17), ale to było wszystko, na co było stać ekipę Jakuba Bednaruka w tej części gry. Skończyło się 25:20 dla PGE Skry.

Szkoleniowiec gospodarzy postanowił od początku trzeciej odsłony postawić na zmienników na rozegraniu, ataku i przyjęciu. Pojawili się Michał Superlak, Jan Fornal oraz Konrad Buczek, lecz i to nie zmieniło obrazu gry. Może i przez pierwsze kilkanaście piłek miejscowi dotrzymywali kroku przeciwnikom, ale gdy Wlazły z Ebadipourem znów zaczęli się bawić, zaciągnęli hamulec bezpieczeństwa w będzińskiej maszynie i było po meczu. 

Czytaj także: Verva Warszawa straci swoją gwiazdę? Zenit Sankt Petersburg zainteresowany Antoinem Brizardem

PGE Skra odniosła dziewiąte zwycięstwo z rzędu, co jest jednoznaczne z tym, że MKS nie przedłuży serii trzech wygranych. MVP spotkania został Mariusz Wlazły, który tego wieczoru czerpał ogromną radość z gry. Po niemal każdej wygranej akcji cieszył się jak dziecko. I w sumie miał z czego, bo to był koncert gry drużyny, której jest kapitanem.

MKS Będzin - PGE Skra Bełchatów 0:3 (17:25, 20:25, 18:25)

MKS: Pająk, Sossenheimer, Gunia, Faryna, Sobański, Ratajczak, Potera (libero) oraz Buczek, Superlak, Fornal, Schmidt.

PGE Skra: Łomacz, Ebadipour, Kochanowski, Wlazły, Szalpuk, Kłos, Piechocki (libero) oraz Droszyński, Petković, Katić.

MVP: Mariusz Wlazły (PGE Skra)

Czy PGE Skra Bełchatów wskoczy do pierwszej dwójki tabeli PlusLigi przed zakończeniem fazy zasadniczej?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (0):

    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×