Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Tauron Liga. Chemik ponownie opuszcza Łódź na tarczy. Grot Budowlani górą w starciu z mistrzem Polski

Ciekawym spotkaniem w łódzkiej Sport Arenie rozpoczęła się 10. kolejka Tauron Ligi. Po blisko 130 minutach gry zawodniczki Grota Budowlanych Łódź pokonały mistrza Polski, Grupę Azoty Chemik Police 3:1.
Beata Kacperska
Beata Kacperska
siatkarki Grot Budowlani Łódź WP SportoweFakty / Justyna Serafin / Na zdjęciu: siatkarki Grot Budowlani Łódź

Przed pierwszym gwizdkiem trudno było wskazać zdecydowanego faworyta tego starcia. Niektórzy w tej roli widzieli aktualne mistrzynie Polski, czyli siatkarki Grupy Azoty Chemik Police. Z drugiej jednak strony przed piątkowym meczem w Łodzi lepszy bilans spotkań rozegranych w obecnym sezonie Tauron Ligi miały podopieczne trenera Błażeja Krzyształowicza - 6 zwycięstw i 3 porażki (przy 3 wygranych i 3 porażkach Chemika). To spowodowało, że kibice tym bardziej zacierali sobie ręce na tę rywalizację.

Pierwsze akcje spotkania zapowiadały zażartą i wyrównaną walkę o kolejne punkty do ligowej tabeli. Wymiany były przedłużone i z pewnością mogły podobać się sympatykom siatkówki (11:11). Po stronie Grota Budowlanych Łódź prym w ofensywie wiodły dwie zawodniczki - Zuzanna Górecka i Veronica Jones-Perry. Policzanki z kolei grały więcej ze środka, a co istotniejsze były skuteczne w tym elemencie. Do tego w ich szeregach lepiej funkcjonowała gra w systemie blok-obrona. Głównie dzięki tym aspektom mistrzynie Polski wypracowały przewagę (18:15), którą sukcesywnie powiększały. Swojego prowadzenia nie oddały już do końca pierwszej partii, którą wygrały 25:18.

Gospodynie, które ewidentnie były podrażnione porażką w secie otwierającym mecz, niezwykle walecznie weszły w kolejną odsłonę meczu. Sygnał do walki swojemu zespołowi jako pierwsza dała Veronica Jones-Perry, która punktowała i w ataku, i w polu serwisowym. Tym razem siła ataku łódzkich zawodniczek była jednak o tyle wzmocniona, że bezcenne cegiełki raz po raz dokładała już nie tylko Zuzanna Górecka, ale także Monika Fedusio (12:4).

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Maria Szarapowa szykuje formę na święta

Wówczas trener zespołu z Polic Ferhat Akbas był zmuszony wprowadzić zmiany w składzie i desygnował do gry Martynę Grajber oraz Paulinę Maj. Mistrzynie Polski, na czele zwłaszcza z Jovaną Brakocević, dwoiły się i troiły, by jeszcze nawiązać walkę z rywalem tym secie. Trzeba przyznać, że robiły to całkiem skutecznie - już po kilku minutach gry przewaga Grota Budowlanych została zminimalizowana do 3 punktów. Gospodynie nie pozwoliły jednak wydrzeć sobie wygranej. Drugą partię udanym atakiem zakończyła Monika Fedusio i to łodzianki cieszyły się ze zwycięstwa 25:21.

Trzeciego seta z wysokiego "c" rozpoczęły zawodniczki ekipy Błażeja Krzyształowicza, które grały nie tylko skutecznie ze skrzydeł, ale także na siatce. W bloku wyróżniała się zwłaszcza Kornelia Moskwa, która na pozycji środkowej zmieniła Annę Lewandowską. W ofensywie wysoką skuteczność utrzymywała Fedusio. Przez to powtórzyła się sytuacja z poprzedniej partii i łodzianki wyszły na wysokie prowadzenie (13:5). Policzanki próbowały jeszcze poruszyć rywalki kąśliwymi zagrywkami, ale w ostatecznym rozrachunku na nic się to zdało. Grot Budowlani Łódź pewnie wygrali trzecią odsłonę rywalizacji 25:13, a ostatni punkt w secie w efektowny sposób atakiem z drugiej linii zdobyła Zuzanna Górecka.

Czwartą partię lepiej rozpoczęły przyjezdne z Polic. Chociaż ciężar gry w ataku ze skrzydeł na swoje barki wzięła Martyna Łukasik (7:3), to błędów w ofensywie nie wystrzegała się Brakocević. Z tego skrzętnie korzystały reprezentantki łódzkiej drużyny, które, dokładając ważne punkty po swoich akcjach, szybko nie tylko doprowadziły do remisu, ale także wyszły na prowadzenie (10:8).

I wtedy walka rozgorzała na dobre! Drużyny prezentowały niezwykle ofiarną grę w obronie - tutaj wyróżnić należy zwłaszcza czujne obrony libero obu ekip, Marii Stenzel i Pauliny Maj-Erwardt - dzięki którym kibice mogli obserwować efektowne, przedłużone wymiany. Drużyną goniącą wciąż była Grupa Azoty Chemik Police, która miała jednak duże problemy z powstrzymaniem napędzonych łodzianek. Chociaż przyjezdne walczyły do końca, to ostatni cios zadała im Monika Fedusio. Po jej skutecznym ataku z lewego skrzydła było już jasne, że komplet punktów w tym meczu zgarniają zawodniczki Grota Budowlanych Łódź, które ostatnią partię wygrały 25:23.

Warto dodać, że w tym sezonie łódzka Sport Arena nie jest szczęśliwą halą dla policzanek, które w przeciągu miesiąca poniosły tu drugą porażkę (19 października uległy ŁKS-owi Commercecon 0:3).

Mecz 10. kolejki Tauron Ligi:

Grot Budowlani Łódź - Grupa Azoty Chemik Police 3:1 (18:25, 25:21, 25:13, 25:23)

Łódź: Nowicka, Jones-Perry, Lisiak, Lewandowska, Górecka, Fedusio, Stenzel (libero) oraz Tobiasz, Damaske, Kędziora, Moskwa.

Police: Kowalewska, Brakocević, Kąkolewska, Wasilewska, Łukasik, Mędrzyk, Żurawska (libero) oraz Bałdyga, Grajber, Maj, Bajens, Połeć.

MVP: Veronica Jones-Perry (Grot Budowlani Łódź)

Czytaj także:
TAURON Liga. Transfer "za pięć dwunasta" Energii MKS-u Kalisz. Aleksandra Gromadowska wraca do gry w hali
Wspominamy i nadrabiamy. Szóstka 5. kolejki Tauron Ligi

Czy Grot Budowlani Łódź zakończą sezon 2020/2021 Tauron Ligi na podium?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (2):
  • italianista Zgłoś komentarz
    Różnica klas na pozycji libero: w Łodzi w całym składzie jest na tej pozycji tylko Stenzel, w Policach Maj i Żurawska, ale obie nie były w stanie zbliżyć się poziomem gry do Stenzel,
    Czytaj całość
    szczególnie w przyjęciu. Przyjmujące Fedusio i Górecka również na korzyść Łodzi w porównaniu do Łukasik i Mędrzyk z Polic. Jedynie na ataku Brakoczević jest lepsza jeśli chodzi o skuteczność w sezonie i tak było też w tym meczu. Chemik dysponuje też lepszymi w ataku środkowymi, ale w tym meczu nie dostawały tylu piłek ile powinny. Budowlane zagrały o wiele lepiej w obronie, zwłaszcza na dalszych metrach, za którą odpowiadają przyjmujące i libero. Łukasik i Mędrzyk dotykały na dalszych metrach piłki w obronie, zwłaszcza po rykoszetach od bloku, ale podbijały je nieskutecznie. Nowicka też zagrała lepiej niż Kowalewska, która zbyt często rozgrywa za nisko, co prawda szybko, ale i tak z reguły na podwójny blok. Łódzkie lewe skrzydło gra o wiele skuteczniej niż polickie, bo i Fedusio i Górecka prezentują pełen repertuar zagrań. Fedusio wykręca piłkę po skosie, a jak przeciwny blok przesuwa się bardziej do skosu, to szuka prostej. Górecka nie używa tak "ekstremalnego" zagrania po skosie, ale jest równie skuteczna, kilka razy kończyła na potrójnym bloku. Po przeciwnej stronie siatki Mędrzyk zagrała fatalnie w ataku (22%), klepiąc piłki albo wysokim lobem w aut albo starając się nabijać o blok, żeby ponowić akcję. Jej gra w ataku i obronie to był poziom pierwszoligowy na tle Góreckiej i Fedusio, zresztą jej przyjęcie na środek 9-metrowego boiska, które prezentowała też w reprezentacji, gdzie partnerowała jej wtedy Stysiak, to był gwóźdź do trumny. Dla odmiany o wiele lepiej w ataku zagrała Łukasik (41%). Chemik stwarzał zagrożenie tylko w ataku z obiegnięcia, dopóki Kowalewska była konsekwentna i grała w ten sposób każdą możliwą piłkę. Atak z szóstej strefy nie stanowił zagrożenia, bo obrona przeciwnika była skuteczna. Za mało było też ataków Kąkolewskiej ze środka. Jeśli Chemik nie może grać w ataku ze środkowymi albo Kowalewska woli wystawiać do skrzydłowych, to ten zespół staje się przeciętniakiem. W Budowlanych środkowe są w tym elemencie dość ułomne, ale im wystarczy przyjęcie na trzeci metr, żeby Nowicka mogła wystawiać quicki na skrzydła. Jak jest w pierwszej linii to może atakować z drugiej piłki, jeśli otrzyma dogranie na ok. 1,5 metra od siatki. Obrona, przyjęcie, precyzja dograń, wystaw sytuacyjnych i brak błędów technicznych jak podwójne odbicie - tu Budowlane są lepsze i tylko Rzeszów może się zbliżyć na tym polu. Chemik miał kilka błędów technicznych jak podwójne odbicie i przejście linii środkowej, bo z samej gry przegrał różnicą 5 punktów, a w całym meczu 11. Z tego można wnioskować, że lepiej piłkę odbijają łodzianki niż policzanki. Ciekawe co tkwi w głowie Nawrockiego, który w obydwu turniejach kwalifikacyjnych do igrzysk i w me ustawił na przyjęciu Stysiak w parze z Mędrzyk, skoro ona dzisiaj w elementach technicznych takich jak przyjęcie i obrona została znokautowana przez Górecką i Fedusio. Skoro tam było tak bliziutko w obydwu turniejach do awansu, to wystarczyło zrobić jedną rzecz z trzech wymienionych, żeby awansować: zastąpić Mędrzyk np. Górecką albo Fedusio (obie były w składzie na drugim turnieju), wpuścić Stencel na obiegnięcie (była na drugim turnieju), powołać rezerwową atakującą z prawdziwego zdarzenia i dać zmianę Smarzek. Nie wolno grać obiegnięcia, bo nie wolno wygrywać, a jednocześnie obie przyjmujące w reprezentacji nie potrafiły zagrać na jednakowym poziomie w granicach 40% w ataku tak jak w Budowlanych, gdzie środkowe wykorzystywane są w minimalnym stopniu, więc przy słabszym dniu atakującej wpuścił Turcję na igrzyska.gry przegrał różnicą 5 punktów, a w całym meczu 11. Z tego można wnioskować, że lepiej piłkę odbijają łodzianki niż policzanki. Ciekawe co tkwi w głowie Nawrockiego, który w obydwu turniejach kwalifikacyjnych do igrzysk i w me ustawił na przyjęciu Stysiak w parze z Mędrzyk, skoro ona dzisiaj w elementach technicznych takich jak przyjęcie i obrona została znokautowana przez Górecką i Fedusio. Skoro tam było tak bliziutko w obydwu turniejach do awansu, to wystarczyło zrobić jedną rzecz z trzech wymienionych, żeby awansować: zastąpić Mędrzyk np. Górecką albo Fedusio (obie były w składzie na drugim turnieju), wpuścić Stencel na obiegnięcie (była na drugim turnieju), powołać rezerwową atakującą z prawdziwego zdarzenia i dać zmianę Smarzek. Nie wolno grać obiegnięcia, bo nie wolno wygrywać, a jednocześnie obie przyjmujące w reprezentacji nie potrafiły zagrać na jednakowym poziomie w granicach 40% w ataku tak jak w Budowlanych, gdzie środkowe wykorzystywane są w minimalnym stopniu, więc przy słabszym dniu atakującej wpuścił Turcję na igrzyska.
    • Arkadiusz Mochocki Zgłoś komentarz
      Nie rozumiem, co się dzieje, z Chemik Police? W zeszłym sezonie przegrały, tylko raz, i to dopiero po tie-breaku, a teraz... Liczą na play-off... A co, jak odwołają, jak w zeszłym Roku...
      Czytaj całość
      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
      ×
      Sport na ×