KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Roland Garros: Spektakularny triumf Tsongi, szwajcarski Maestro poza turniejem!

Wspaniałe zwycięstwo Jo-Wilfrieda Tsongi. Znakomicie grający Francuz w ćwierćfinale Rolanda Garrosa nie dał szans wielkiemu Rogerowi Federerowi, wygrywając 7:5, 6:3, 6:3 w niespełna dwie godziny.

Marcin Motyka
Marcin Motyka

Przed rozpoczęciem ćwierćfinałowego meczu Jo-Wilfrieda Tsongi z Rogerem Federerem wybitni znawcy białego sportu toczyli dyskusje czy Francuzowi uda się pokonać Szwajcara. Powoływano się na ubiegłoroczny mecz 1/4 finału paryskiego turnieju, w którym Tsonga miał na wyciągnięcie ręki zwycięstwo z Novakiem Djokoviciem, lecz nie wykorzystał czterech piłek meczowych w czwartym secie i ostatecznie uległ w pięciu partiach. Przypominano także, że w dotychczasowych pięciu występach w Roland Garros, 28-latek z Le Mans nigdy nie pokonał tenisisty z czołowej "dziesiątki" rankingu.

Francuscy fani pokładali wielkie nadzieję przed tym pojedynkiem w osobie ich zawodnika, który przez tegoroczną edycję międzynarodowych mknął niczym superszybki pociąg TGV, nie tracąc w czterech poprzednich spotkaniach ani jednego seta. Natomiast Federer po pewnych zwycięstwach w trzech początkowych rundach, w 1/8 finału był o krok od porażki z Gillesem Simonem.

Tsonga, bój o pierwszy w karierze awans do półfinału paryskiej lewy Wielkiego Szlema, rozpoczął bardzo skoncentrowany. Wygrał bez straty punktu swoje dwa początkowe gemy serwisowe, a w piątym przełamał podanie Federera. Po wyjściu na 4:2 (znów gem wygrany "na sucho") w grę Francuza wkradły się niewielkie problemy, czego Szwajcar nie omieszkał się wykorzystać, w ósmym gemie niwelując stratę przełamania.

Gdy wydawało się, że o losach partii otwarcia zadecyduje tie break, szwajcarski Maestro nagle zaczął popełniać całą masę niewymuszonych błędów, co poskutkowało trzema piłkami setowymi w 12. gemie dla reprezentanta gospodarzy. Federer wyszedł z tarapatów, doprowadził do równowagi, ale w następnym punkcie Tsonga znów wywalczył sobie setbola. Chcąc zagrać mocno z forhendu, Federer trafił w piłkę ramą rakiety, która wyleciała daleko w trybuny i pierwszy set padł łupem Francuza 7:5.

Premierowe trzy gemy partii drugiej były koszmarem w wykonaniu 17-krotnego mistrza wielkoszlemowego. Federer mylił się z najprostszych sytuacji, nie trafiał czysto w piłkę, słabo serwował, a bardzo dobrze grający Tsonga wywalczył breaka, po czym szybko wyszedł na 3:0. Po błyskawicznym uzyskaniu komfortowej przewagi, najlepszy obecnie francuski tenisista mógł skupić się na wygrywaniu własnych gemów serwisowych, bo to Federer stanął pod ścianą, on musiał gonić, by nie przegrać tego seta.

Wraz z upływem czasu gry bazylejczyk stawał się coraz bardziej nerwowy, nie mógł sobie poradzić z przeciwnikiem, a także z własną grą. Laserowy forhend Szwajcara, którym nie raz potrafił zagrać piłkę kończącą z nieprawdopodobnej pozycji, nie działał tak jak zwykle, serwis nie przynosił łatwo zdobytych punktów, zaś uderzenie bekhendowe służyło tylko i wyłącznie do podtrzymywania wymiany, bowiem gdy Federer próbował atakować ze swojej lewej strony, bardzo często kończyło się to błędem, bądź utraceniem inicjatywy w wymianie.

Tymczasem Tsonga robił swoje. Znakomitym serwisem ustawiał sobie wymianę i zdobywał wiele łatwych punktów, tradycyjnie popisywał się świetną grą przy siatce, a granym po krosie bekhendem spychał Federera do defensywy, by następnie z chirurgiczną dokładnością zagrać wygrywający forhend po linii. Taka postawa Francuza znalazła swoje odzwierciedlenie na tablicy wyników. Tsonga wygrał drugiego seta 6:3, czym postawił Federera pod ścianą.

W trzeciej odsłonie obraz gry nie uległ zmianie. Wszyscy, którzy liczyli na przebudzenie Maestro, srogo zawiedli się już w pierwszym gemie, gdy przy piłce na przełamanie, Federer popełnił podwójny błąd serwisowy. Szybki break na tyle rozluźnił tenisistę z Le Mans, iż ten natychmiast uzyskaną przewagę roztrwonił. Szwajcar wyszedł na 2:1, co było jego pierwszym prowadzeniem w meczu od stanu 4:2 w partii otwarcia!

Kibice Federera ciągle czekali na zryw swojego idola, lecz ten nie następował. Co więcej, sfrustrowany mistrz coraz częściej dawał upust swojej złości, negując decyzje sędziów. Gem wygrany na 3:2 przez Maestro, w którym obronił trzy piłki na przełamanie, jak się później okazało, był jego ostatnim wygranym w tym pojedynku.

Publiczność zgromadzona na korcie im. Philippe'a Chatriera oszalała w siódmym gemie decydującego seta. Przy break poincie dla Tsongi, Francuz wygrał spięcie przy siatce ze Szwajcarem, uderzając go przypadkowo piłką w twarz. Turniejowa "szóstka" objęła prowadzenie 4:3, a następnie 5:3. Pojedynek dobiegł końca w dziewiątym gemie, Tsonga przy podaniu przeciwnika za drugim meczbolem zakończył całe spotkanie, czym sprawił sobie i wszystkim swoim kibicom niesamowitą radość. Został bowiem pierwszym od pięciu lat francuskim półfinalistą Rolanda Garrosa.

-Mocno, bardzo mocno trenowałem przed tym turniejem i cieszę się, że to procentuje. Wygrałem w trzech setach, ale był to bardzo trudny mecz. Na korcie nie myślałem o tym, iż mogę zwyciężyć bez straty seta, byłem skoncentrowany tylko na grze. Jestem szczęśliwy z tego zwycięstwa- mówił zaraz po zakończeniu meczu ósmy obecnie gracz świata.

Rywalem Tsongi w walce o finał będzie David Ferrer. Hiszpan bardzo gładko pokonał 6:2, 6:1, 6:1 zmęczonego poprzednimi pojedynkami Tommy'ego Robredo, tracąc w 85 minut tylko cztery gemy. 31-latek z Walencji w starciu ze swoim rodakiem ani razu nie został przełamany, sam siedmiokrotnie zanotował breaka. Zagrał 26 piłek kończących, popełnił 18 niewymuszonych błędów oraz łącznie wygrał 38 punktów więcej.

Program i wyniki turnieju mężczyzn

Polub i komentuj profil działu tenis na Facebooku, czytaj nas także na Twitterze!

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (22)
  • podkomorzy Zgłoś komentarz
    Moim zdaniem otwiera się przed Ferrerem nieprawdopodobna szansa na pierszy finał Wielkiego Szlema.Zakładałem że może do niego dojść o ile Tsonga wyeliminuje Federera, bo Ferru z Maestrem
    Czytaj całość
    ma bilans tragiczny. Lubie Tsongę, ale moim zdaniem David zasłużył sobie na ten finał jak mało kto. Po za tym na razie w RG idzie jak burza. Cieszłbym się jakby w finale Nadalowi (o ile nie przegra wcześniej z jakimś Stachem lub Novakiem) odebrał tytuł Ferrer lub Tsonga. Cóż i pomyśleć, że z Jo niedawno wygrał nasz Jerzyk.
    • Jewel Zgłoś komentarz
      Lubię Federera, ale bardzo się cieszę z wygranej Tsongi, ten półfinał to na pewno coś wyjątkowego dla niego, zwłaszcza, że w zeszłym roku praktycznie wymknął mu się on z rąk.
      Czytaj całość
      Gratulacje Jo! :)
      • tenisfan Zgłoś komentarz
        Nigdy nie byłem jakimś wielkim fanem Federera, ale od zawsze niezwykle go ceniłem. Muszę przyznać, że z przykrością patrzę w ostatnich latach na Szwajcara. Człowiek, który zdominował
        Czytaj całość
        pierwszą dekadę XXI wieku, najlepszą w historii tenisa, po prostu rozmienia się na drobne. Mistrz nad mistrze, geniusz tenisowej rakiety już nie wytrzymuje walki z młodszymi, silniejszymi rywalami, na co dużo wpływ na także trend zwalniania nawierzchni, o czym kiedyś na SF były dwa świetne artykuły. Uważam, że Roger powinien już (niestety) zakończyć karierę, bo niszczy swą legendę i jest wyśmiewany przez niektórych "fanów", którzy nie mają w głowie obrazu genialnego mistrza sprzed lat, tylko "zdziałałego tetryka"
        • crzyjk Zgłoś komentarz
          Mistrz nad mistrze przegrał(?), niemożebne ;p
          • Minak Zgłoś komentarz
            Tsonga to genialny gość. Nic mu nie brakuje, żeby wygrać RG poza wiarą, że może to zrobić
            • Szymonn Zgłoś komentarz
              Wielki mecz Tsongi. Zagrał kapitalnie. Praktycznie wszystko co chciał to mu wychodziło. Oj kończy się wielka era Rogera Federera. To już nie jest to samo. Ja już powoli zaczynam się
              Czytaj całość
              przyzwyczajać do coraz słabszej gry Federera. Może jeszcze na Wimbledonie coś osiągnie, ale będzie mu bardzo ciężko. Kiedyś takie dni nadchodzą ,gdy wielcy mistrzowie już nie dają rady walczyć o najwyższe cele. Nikt Rogerowi tych wszystkich tytułów nie odbierze. Swoje sportowe wyniki wygrał we wspaniałym stylu. Gratulacje dla Tsongi i powodzenia w półfinale.
              • swissgenius Zgłoś komentarz
                Nie wygrałby z Rogerem gdyby nie problemy z ręką, co było widać gołym okiem. Najwyraźniej odnowił mu się uraz z poprzedniego meczu z Simonem.Pozdrawiam wszystkich sympatyków tenisa.
                • Pottermaniack Zgłoś komentarz
                  Brawo Jo, świetne to było! Jazda do finału! ;)
                  • naomily Zgłoś komentarz
                    cuż, nie spodziewałam się
                    • GoVika Zgłoś komentarz
                      Jo, Ty mój mistrzu kochany! Po finał!
                      • Maciuciek Zgłoś komentarz
                        Brawo Jo, Masz ogromną szansę nawet na finał bo Ferrer jest w twoim zasięgu!!!
                        • RF Zgłoś komentarz
                          T. Nadalowi zwracam honor
                          • RvR Zgłoś komentarz
                            Było to już wałkowane, ale warto powtórzyć: Fedowi zostaje już tylko trawa.
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×