Wimbledon: Łukasz Kubot kontra tenisista z przypadku

Zdjęcie okładkowe artykułu:
zdjęcie autora artykułu

Łukasz Kubot w czwartek może postawić drugi krok ku obronie punktów za zeszłoroczny ćwierćfinał Wimbledonu. Polak w II rundzie zagra z debiutującym w The Championships Dusanem Lajoviciem.

W tym artykule dowiesz się o:

Łukasz Kubot tegoroczny Wimbledon, w którym broni punktów za ćwierćfinał, rozpoczął w sposób najlepszy z możliwych - od trzysetowego zwycięstwa. We wtorek Polak pozostawił w pokonanym polu Jana-Lennarda Struffa, wygrywając 7:6(6), 6:4, 6:4. - Jeśli mam być szczery, to jestem bardzo zadowolony z tego, co pokazałem. Nie dałem się ani razu przełamać, co oznacza, że serwis funkcjonował bardzo dobrze. To był klucz do zwycięstwa. Uważam, że naprawdę udanie zacząłem turniej - mówił zadowolony Polak po spotkaniu, w którym posłał aż 25 asów serwisowych.

Po zwycięstwie nad Struffem, wielką nadzieją niemieckiego tenisa, Kubota czekać będzie w II rundzie mecz z inną wschodzącą gwiazdą, tym razem serbską, Dusanem Lajoviciem. W swoim debiucie w The Championships 23-latek pokonał 7:6(5), 6:2, 3:6, 3:6, 6:3 rozstawionego z numerem 28. Guillermo Garcię-Lopeza. [ad=rectangle] Urodzony w Belgradzie, a zamieszkały w niespełna 20-tysięcznej miejscowości Stara Pazova, Lajović w tenisa zaczął grać w wieku siedmiu lat przez... przypadek. W szkole, do której uczęszczał, jedyną sekcją sportową dla dzieci z jego rocznika była właśnie sekcja tenisa. Biały sport, do którego Serb podchodził z niechęcią, szybko stał się jego wielką pasją, na tyle, że jako nastolatek wyjechał do akademii w Barcelonie, gdzie pobierał nauki od najlepszych katalońskich trenerów.

Lajović nie był wybitnie utalentowanym juniorem, także początki jego seniorskiej kariery, która trwa od 2007 roku, były bardzo trudne. W początkowych czterech latach zawodowych startów Serb błąkał się po turniejach rangi ITF, zdobywając pięć tytułów. W głównym cyklu zadebiutował w październiku 2011 roku w Moskwie, a tydzień później w Sankt Petersburgu dotarł do swojego pierwszego i jak na razie jedynego ćwierćfinału turnieju rangi ATP World Tour.

Impulsem w rozwoju kariery belgradczyka było zatrudnienie na stanowisku trenera w 2012 roku Borisa Bošnjakovicia, który wraz z odpowiedzialnym za przygotowanie fizyczne Strahinją Tomoviciem, wykonali z Serbem na tyle tytaniczną pracę, iż ten w końcu sforsował bramy Top 200 rankingu ATP oraz zaczął zdobywać tytuły w Challengerach (łącznie ma ich na koncie trzy).

Mimo niewielkiego stażu w zawodowym tenisie, Lajović już doskonale zdążył poczuć, co to znaczy dźwigać na barkach pragnienia i oczekiwania całego narodu. W zeszłym roku Serbia doszła do swojego drugiego w historii finału Pucharu Davisa, a miejscem rozgrywania pojedynku był jego rodzinny Belgrad. Pod nieobecność kontuzjowanego Janko Tipsarevicia i zdyskwalifikowanego Viktora Troickiego, kapitan Serbii, Bogdan Obradović, jako drugiego singlistę obok Novaka Djokovicia powołał właśnie Lajovicia.

Kubot w I rundzie poradził sobie z nadzieją Niemiec, teraz na jego drodze staje wschodząca gwiazda serbskiego tenisa
Kubot w I rundzie poradził sobie z nadzieją Niemiec, teraz na jego drodze staje wschodząca gwiazda serbskiego tenisa

23-latek z Belgradu pierwszy mecz finału rozegrał z Tomasem Berdychem, przegrywając 3:6, 4:6, 3:6. Drugi raz na kort wyszedł w kulminacyjnym momencie całej rozgrywki, przy wyniku 2-2, by zmierzyć się z decydującej o triumfie w Pucharze Davisie grze z Radkiem Stepankiem. Lajović jednak znów przegrał i cała Serbia utonęła we łzach. - Na chwilę obecną czuję się oczywiście bardzo zawiedziony. To nie był tylko mecz w mojej osobistej karierze, ale również mecz dla mojej drużyny i mojego narodu, dlatego teraz czuję się bardzo niezadowolony, że przegrałem - mówił tuż po meczu załamany Lajović.

Potencjał swojego rodaka dostrzegł Novak Djoković, który jest w Serbii ikoną nie tylko sportu. - On jest z tego samego pokolenia, co mój brat, dlatego od dawna go znam i wiem, że jest bardzo utalentowany. Cieszę się, że Serbia ma kolejnego tenisistę, który w przyszłości może być gwiazdą oraz odnosić sukcesy w turniejach wielkoszlemowych - komplementował krajana popularny Nole.

Lajović wziął sobie do serca słowa utytułowanego rodaka. Już nie pod wodzą Borisa Bošnjakovicia, a kierowany przez Jana Velthuisa przeżywa najlepsze chwile w swojej karierze. W tegorocznym Australian Open wygrał pierwszy mecz w turnieju wielkoszlemowym (z Lucasem Pouille'em). W Rio de Janeiro pierwszy raz dotarł do II rundy imprezy rangi ATP World Tour 500, zaś w kwietniu, w Miami, wystąpił w III rundzie zmagań ATP Masters 1000, gdzie był o krok od awansu do 1/8 finału, lecz przegrał w tie breaku trzeciego seta z Ołeksandrem Dołgopołowem.

Serb, nazywany w tenisowej szatni Dutzi, prywatnie wielki fan piłki nożnej - kibicuje FC Barcelonie - oraz miłośnik każdego rodzaju muzyki, który biegle porozumiewa się w językach serbskim i angielskim, przyznaje, że to właśnie finał Pucharu Davisa był dla niego nowym początkiem kariery. - Zdobyłem wówczas wielkie doświadczenie i już wiem, jak grać na wielkiej scenie przed tysiącami ludzi. To bardzo mi pomogło. Stałem się innym, dojrzalszym tenisistą - wyjaśniał.

W czerwcu Lajović, który w tym sezonie przekroczył kolejną magiczną barierę i wszedł do czołowej "100" męskiej klasyfikacji, dostąpił zaszczytu gry na korcie centralnym Rolanda Garrosa z królem czerwonej mączki, Rafaelem Nadalem. Serb jak burza, nie tracąc seta, przeszedł przez trzy rundy paryskiej lewy Wielkiego Szlema, ale w pierwszym w karierze występie w 1/8 finału zawodów tej rangi zdołał zapisać na swoim koncie cztery gemy.

Idolem z dzieciństwa belgradczyka jest Pete Sampras, nic więc dziwnego, że on sam marzy o triumfie Wimbledonie, ale jego gra jego zgoła odmienna od tej, jaką prezentował legendarny Amerykanin. Serb jest usposobiony defensywie. Stawia się na rzetelną grę z głębi kortu. Trudno wyróżnić w jego arsenale dominujące uderzenie, choć on sam za swoją największą broń uznaje jednoręczny bekhend.

Lajović będzie dla Kubota kolejnym rywalem w drodze po obronę punktów za zeszłoroczny ćwierćfinał. - Nie jestem przyzwyczajony do tego, że bronię tak wielu punktów za ubiegłoroczny ćwierćfinał. Nie myślę o tym. Koncentruję się wyłącznie na kolejnym meczu i kwestia punktów jest poza mną, ale to, co udało mi się tu wtedy osiągnąć, zostanie w mojej pamięci do końca życia - przyznał Polak.

Czwartkowy mecz będzie pierwszą konfrontacją 32-letniego lubinianina z Serbem. - Dusan Lajović to bardzo dobry zawodnik. Pokazał to m.in. w majowym French Open. Mam trochę czasu, by przygotować się do tego spotkania - dodał nasz reprezentant. Teraz tylko pozostaje wierzyć, że taktyka, jaką Kubot obierze na ten pojedynek, da mu awans do 1/16 finału.

The Championships, Wimbledon (Wielka Brytania) Wielki Szlem, kort trawiasty, pula nagród w singlu mężczyzn 9,600 mln funtów czwartek, 26 czerwca

II runda: kort 8, od godz. 12:30 czasu polskiego

Łukasz Kubot (Polska)bilans: 0-0Dušan Lajović (Serbia)
72ranking84
32wiek23
190/86wzrost (cm)/waga (kg)183/79
praworęczna, oburęczny bekhendgrapraworęczna, jednoręczny bekhend
Lubinmiejsce zamieszkaniaStara Pazova
Jan StočestrenerJan Velthuis
sezon 2014
7-15 (4-11)bilans roku (główny cykl)21-17 (9-10)
III runda w Madrycienajlepszy wynikIV runda Rolanda Garrosa
1-0tie breaki3-3
93asy103
211 595zarobki ($)304 381
kariera
2002początek2007
41 (2010)najwyżej w rankingu76 (2014)
93-126bilans w głównym cyklu14-24
0/2tytuły/finałowe porażki (główny cykl)0/0
4 177 812zarobki ($)555 373

Jesteśmy na Facebooku. Dołącz do nas! Na Twitterze też nas znajdziesz!

Źródło artykułu: