Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

WTA Sydney: Agnieszka Radwańska rozbiła sfrustrowaną Barborę Strycovą i wystąpi w finale!

Tradycji stało się zadość. Agnieszka Radwańska po raz siódmy z rzędu pokonała Barborę Strycovą i w piątkowy wieczór czasu lokalnego powalczy o drugi triumf w turnieju WTA Premier na kortach twardych w Sydney.
Rafał Smoliński
Rafał Smoliński
PAP/EPA / PAUL MILLER

Rosyjski tenisista Marat Safin wyznał swego czasu, że woli iść do dentysty, niż grać z niewygodnym dla siebie Francuzem Fabrice'em Santoro. Właśnie tak sfrustrowana była w czwartek Barbora Strycova, która nie była w stanie skutecznie rywalizować z najlepszą polską tenisistką.

Już po kilku gemach Czeszka rzucała piłkami o bandy reklamowe lub pchała swoją rakietę nogami po korcie. Jej postawę można zrozumieć, wszak w środę spędziła na obiektach Olimpijskiego Centrum Tenisowego w Sydney aż cztery godziny i 23 minuty. Najpierw wymęczyła zwycięstwo w singlu nad Karoliną Woźniacką, następnie wspólnie z Sanią Mirzą awansowała do półfinału debla.

Agnieszka Radwańska w pełni to wykorzystała. Cierpliwie przebijała piłki na drugą stronę kortu, starając się rozruszać wymęczoną rywalkę. Tenisistka z Pilzna myliła się bardzo często, dlatego kolejne gemy szybko wędrowały na konto krakowianki.

Rozstawiona z "dwójką" Polka prowadziła już 4:0, kiedy straciła swój rytm. Zdobyte wówczas przez Strycovą przełamanie okazało się tylko chwilowym zaniedbaniem, bowiem krakowianka błyskawicznie przywróciła poprzedni ład. Radwańska wygrała dwa kolejne gemy i po zaledwie 29 minutach zapisała na swoje konto partię otwarcia w stosunku 6:1.

ZOBACZ WIDEO Radwańska - Strycova: firmowy skrót Polki (źródło: TVP SA)
Radwańska – Strycova: firmowy skrót Polki

Drugi set trwał dłużej niż premierowa odsłona. W pierwszym gemie Strycova błyskawicznie oddała serwis, ale w trzecim stawiła zacięty opór naszej reprezentantce, która w końcu przełamała przy piątej okazji. Czeszka zdołała jeszcze dwukrotnie wygrać swoje podanie, lecz na powrót do gry było już za późno. Po 75 minutach "Isia" wykorzystała premierowego meczbola i triumfowała w całym spotkaniu 6:1, 6:2.

Teraz Radwańska będzie chciała powtórzyć zwycięstwo w imprezie Apia International Sydney z 2013 roku, kiedy w finale odprawiła na "rowerze" Dominikę Cibulkovą. Tym razem jej przeciwniczką w piątkowej sesji wieczornej będzie oznaczona "szóstką" Brytyjka Johanna Konta, która zwyciężyła grającą z dziką kartą Kanadyjkę Eugenie Bouchard 6:2, 6:2. Trzecia obecnie w rankingu WTA krakowianka wystąpi w 28. finale i powalczy o 21. trofeum w głównym cyklu.

Apia International Sydney, Sydney (Australia)
WTA Premier, kort twardy, pula nagród 710 tys. dolarów
czwartek, 12 stycznia

półfinał gry pojedynczej:

Agnieszka Radwańska (Polska, 2) - Barbora Strycova (Czechy) 6:1, 6:2

ZOBACZ WIDEO Śnieg i mróz? To nic! Poznajcie kolarstwo przełajowe

Czy Agnieszka Radwańska wygra turniej w Sydney?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (18):
  • Sharapov Zgłoś komentarz
    finał w Sidni to obejrzę bo musze widziec czy Koncie wchodza winnery, jeśli tak to przebijaczka nic nie ugra
    • Fanka Rogera Zgłoś komentarz
      Brawo Aga ! Forma wyraźnie coraz lepsza i to niezależnie od słabej gry Barbory. Aga przyjechała do Australii niezbyt przygotowana ale tak jak pisałam - mecze pozwalają jej na poprawę
      Czytaj całość
      gry. Jutro typuję wygraną z Kontą.
      • Czarny kot. Zgłoś komentarz
        A idź Gienia spompuj się w te pogniecione gacie,. taka kaszana, wstyd.
        • Sharapov Zgłoś komentarz
          "Agnieszka Radwańska w pełni to wykorzystała. Cierpliwie przebijała piłki na drugą stronę kortu, starając się rozruszać wymęczoną rywalkę. Tenisistka z Pilzna myliła się bardzo
          Czytaj całość
          często, dlatego kolejne gemy szybko wędrowały na konto krakowianki." hahaha czemu mnie to nie dziwi? coz innego mogla robic krakowianka oprocz przebijania pilki? :D typowe bazowanie na błędach rywalki, po prostu Strycova rozdawała prezenty. Pamietajcie - jesli rywalka zakręci kurek z błędami Agnieszka truchleje
          • Czarny kot. Zgłoś komentarz
            Gienia gacie jak u Halep,.tragedia
            • Mind Control Zgłoś komentarz
              Wczoraj kolejny młody talent nie dokończył meczu, w 3 secie Podoroska poddała mecz. To jest jakieś fatum chyba, tyle tych młodych mogłoby wygrywać gdyby tylko mogły w ogóle grać. A
              Czytaj całość
              takie flaki jak Strycova, ciągną się tydzień w tydzień i jak były beznadziejne to takie pozostaje. @Krótak piłka będzie niepocieszona, a szlem Beznadziejnobory, pozostaje w sferze marzeń sennych i to tych najdziwniejszych. Kolejny pokaz beznadziei już za chwilę w wykonaniu Bouchard. :/
              • alhar2 Zgłoś komentarz
                Uwielbiam, że w prawie każdym artykule dotyczącym turnieju w Sydney przypominacie o zwycięstwie Agi nad Cibulkovą z 2013 roku :D :P
                • Stefan Kowalski Zgłoś komentarz
                  Chciałbym przypomnieć, że w rozgrywkach tenisa ziemnego zawodnicy nie REPREZENTUJĄ kraju, z którego pochodzą. Z dość prostej przyczyny: występują tam prywatnie a turnieje tenisowe
                  Czytaj całość
                  (oprócz oczywiście Pucharu Davisa) to nie są rywalizacje państw. Agnieszka Radwańska w oficjalny sposób reprezentuje siebie co oczywiście nie wyklucza faktu, że pochodzi z Polski. Nie państwo ani związek narodowy wysyła ją na turnieje tylko gra w nich z własnej woli i chęci. Zatem, nie "reprezentuje" Polski tylko: pochodzi z Polski, jest Polską zawodniczką itp.
                  • Henryk Brodnicki Zgłoś komentarz
                    Zmiażdżyła, rozbiła?? I co jeszcze Panie redaktorze? Proponuję wziąć również pod uwagę: pobiła, zgniotła na miazgę, rozłożyła na łopatki, pogruchotała, rozgniotła,
                    Czytaj całość
                    rozdeptała, stłamsiła, sprowadziła do parteru, zdruzgotała, rzuciła na kolana, udupiła, itd. A można po prostu np. tak: wysoko pokonała/zwyciężyła, odniosła wysokie zwycięstwo, wygrała w cuglach, zdeklasowała. Co Pan na to? A Agnieszce oczywiście gratuluję szybkiego meczu i satysfakcjonującego wyniku.
                    • Killuminati Zgłoś komentarz
                      W finale bez rowerów proszę ;) juz Cibulkovą masz na karku
                      • ort222 Zgłoś komentarz
                        "Koniec wakacji. Rozpoczęły się przygotowania do nowego sezonu. Wszystko co dobre, szybko się kończy. Jak myślicie, czy w przyszłym roku Agnieszka Radwańska wygra turniej Wielkiego
                        Czytaj całość
                        Szlema?"- takie pytanko padło na portalu tvp. sport. Moja odpowiedz jest krótka: jak skończycie bredzić o szlemach i ciągle w kółko wałkować ten temat to wygra, ale ponieważ nigdy tego nie zrobicie to nigdy nie wygra ani Aga, ani żaden inny polski tenisista , bo główną przeszkodą w Polsce w odnoszeniu sukcesów jest wielki polski głód sukcesów, wielkie wyposzczenie i wielkie oczekiwania i wynikająca z nich z jednej strony wielka absurdalna presja na zwycięstw ( na np tzw. obowiązkowe zwycięstwa), ciągłe widzenie rzekomych wielkich szans na nie ( tzw. rzekomo otwarte drabinki), ciągłe spekulacje na ich temat, a z drugiej strony wynikająca z tego nikczemna odporność na porażki i ciągła krytyka, czepialstwo, pomówienia, narzekania itd, to jest ten głaz który trzyma na dnie cały polski sport. Bardzo denerwuje mnie też - nie ukrywam - ciągłe przypominanie, podkreślanie, przyznawanie się do obcych tenisistów tzw. polskiego pochodzenia, odkąd Ci zaczęli odnosić sukcesy niemożliwe i nie spotykane w Polsce, przez niemal wszystkie nasze portale sportowe, przez naszą prasę sportową, przez polskich sportowych komentatorów ( w tym aspekcie na plus wyróżniają się pani Nowak i pan Stopa), a jest to takie nagminne czy powszechne, a jednocześnie takie żałosne i zaściankowe, że nie da się tego spokojnie słuchać, czytać, i oglądać. Ciągłe przymilanie się do obcych sportowców tzw. polskiego pochodzenia i żebranie o ich względy czy łaski ( np. znani byli polscy sportowcy w boksie obcych sportowców jak np. Zbigniew Boniek w boksie Dunki Wozniacki ) , a potem udawanie przed samym sobą, że to oni się do nas przyznają, a nie my do nich. A to mówiąc kolokwialnie gówno prawda, bo gdyby obcy sportowcy chcieli mieć cokolwiek wspólnego z Polską, to by po prostu dla Polski grali, a to nie jest i nigdy nie było zabronione - a opowiadanie sobie bajeczek, że one chciały tylko ich nie chciano jest idiotyczne, bo gdyby naprawdę chciały to nikt by im tego nie mógł zakazać, ani teraz, ani wcześniej, a Polacy opowiadają sobie takie bajeczki, tylko dlatego żeby znaleźć innych "winnych" niż obcy sportowcy o których względy tak bardzo zabiegają, i schlebiają tym własnej próżności żeby lepiej i przyjemniej im się kradło i żebrało - ale nie chcą i dlatego dobrowolnie grali i grają dla innych krajów i nie zamierzają tego zmieniać. A w sporcie każdy w tych sprawach jest tylko tym jaki kraj dobrowolnie reprezentuje na arenie międzynarodowej, reszta nie ma żadnego znaczenia, bo reszta to co najwyżej sprawy prywatne, którymi tylko prywatnie można się zajmować. A Niemka Kerber kilka lat temu dostała oficjalną ofertę od PZT, ale ją z miejsca bez żadnego wahania odrzuciła tłumacząc się chęcią reprezentowania Niemiec na IO. A to dość ciekawe tłumaczenie, bo przecież wzorem Dunki Wozniacki na użytek polskich żebraczków i złodziejaszków mówiła - w wolnym tłumaczeniu - ze to nie ważne dla kogo gra, że o rzekomo nie ma dla niej znaczenia, bo gra przede wszystkim dla siebie. Ale w Niemczech mówi zupełnie coś innego, tam często podkreśla ze jest dumna z tego że jest Niemką i gra dla Niemiec, np. cytuję "my Niemcy musimy trzymać się razem" - tak mówiła podczas zwycięskiego dla niej AO. Zresztą Dunka Wozniacki też była dwulicowa, bo gdy zdobyła fotel liderki to dumnie paradowała z duńską flagą i wtedy nie mówiła że to nie ważne dla kogo gra, i że gra głownie dla siebie. A ta dwulicowość jak nietrudno się domyśleć wynika z tego, że dla miłej zgody czy dla dobrych relacji z polskimi żebrakami i złodziejaszkami - zresztą ciągle nagabywane przez nich - mówią to co tamci bardzo chcą usłyszeć, aby piec dwie pieczenie na jednym niemiecki czy duńskim ogniu, bo widzą i słyszą jak polscy żebracy i złodzieje są bardzo spragnieni nawet obcych sukcesów, zwłaszcza że brakuje im własnych i nawet ewidentną dwulicowość biorą za najlepszą monetę, a widzą i słyszą tylko to co chcą widzieć i słyszeć i jeszcze sami wymyślają i opowiadają sobie różne niestworzone schlebiające własnej próżności miłe bajeczki. Tak więc my z braku czy niedostatku własnych krajowych sukcesów ciągle szukamy potwierdzenia swojej wartości w sukcesach obcych sportowców tzw. polskiego pochodzenia. A oni przecież osiągają sukcesy właśnie dlatego że z Polską i z polskim sportem nie mają nic czy mają bardzo niewiele wspólnego; osiągają sukcesy nie dzięki jakimś korzonkom, tylko dzięki realiom krajów dla których dobrowolnie grają. Na przykład strasznie żenujące i denerwujące było przypisywanie Polsce wielkoszlemowego sukcesu Niemki Kerber: pilne śledzenie i podkreślanie na każdym kroku tzw. polskich akcentów, witanie Niemki na dworcu w Poznaniu tak samo albo lepiej niż polskich sportowców, cieszenie się niemieckim sukcesem jak własnym, a tenisowy dziennikarz Przeglądu Sportowego nawet kazał być dumny swoim polskim czytelnikom z niemieckiego sukcesu, byłem tym tak bardzo zdegustowany że w afekcie chętnie bym go wtedy za to udusił jak to się mówi gołymi rękami, bo dla mnie jako polskiego kibica to był tylko i wyłącznie niemiecki sukces i w żaden sposób nie chcę mieć z nim nic wspólnego, bo ja jako polski kibic identyfikuję się tylko z sukcesami odnoszonymi pod polską nazwą i flagą i nie zamierzam okradać innych krajów z ich sukcesów, ani w żaden sposób się do nich przyznawać. I nie chodzi mi o żaden patriotyzm, tylko zwykłą przyzwoitość; po prostu nie tyka się cudzej dobrowolnej własności, a każdy kraj sam musi pracować na własne sukcesy, a nie inne kraje na niego. Sukcesy sportowe należą tylko do tych krajów pod których nazwą są zdobywane, inaczej sport międzynarodowy nie miałby żadnego sensu, koniec i kropeczka. W normalnym szanującym się kraju powinno być tak, że Niemka Kerber dopóki jest Niemką i gra dla Niemiec nie powinna cieszyć się nawet najmniejszym publicznym zainteresowaniem w Polsce. A tymczasem wokół Niemki i jej niemieckich sukcesów robi się w Polsce publiczną szopkę ciągle publicznie podkreślając możliwe i niemożliwe tzw. polskie akcenty z nią związane - często opartą na fałszach czy półprawdach - jest mi z tego powodu zwyczajnie jako Polakowi wstyd. I robią to tzw. elity, dziennikarze, komentatorzy, znani byli sportowcy ( np. pan Fibak), które powinny dawać innym dobry a nie zły przykład. Nie potrafili namówić czy nakłonić Niemki na zmianę barw to zeszli na żebry i teraz służą Niemcom za merdające ogonkami na widok niemieckich sukcesów polskie pokojowe pieski. Jakie "elity", taki kraj. Dlatego nie potrafię bez emocji i bez wulgaryzmów pisać o tych którzy kradną, żebrzą i wchodzą w przysłowiowe cztery litery obcym sportowcom otwarcie czy w domyśle przypisując Polsce ich sukcesy, jeśli nie zupełnie otwarcie - bo nie zawsze mogą - to przynajmniej ukrytym tekstem. Obcych sportowców grających dobrowolnie dla obcych krajów powinno się całkowicie zostawić ich własnym krajom i traktować tak samo jak wszystkich innych obcych sportowców. A sprawy prywatne związane z ich pochodzeniem, co najwyżej - jak już ktoś musi, bo inaczej się udusi - omawiać na prywatnym gruncie, żeby nie wkurzać i nie obrzydzać sportu tym kibicom dla których w tych sprawach liczy się tylko to dla kogo sportowiec dobrowolnie i oficjalnie gra, do jakiego kraju sam się dobrowolnie przyznaje, i nic innego dla nich nie ma znaczenia, bo nie chcą żebrać , kraść ani kłamać przypisując swojemu krajowi sukcesy innych krajów, ani nawet stwarzać takich pozorów. Jeśli brakuje nam przyzwoitości i uczciwości, to przynajmniej trzeba mieć honor i troszkę godności. Jednym ze skutków ubocznych powyższej inkryminowanej przeze mnie postawy jest ciągłe czy częste porównywanie najlepszej obecnie polskiej tenisistki i jednocześnie najlepszej w historii polskiego tenisa ery open, do obcych tenisistek tzw. polskiego pochodzenia, tych które akurat w danym momencie odnoszą większe od niej sukcesy: kiedyś Dunki Wozniacki, a teraz Niemki Kerber, porównania wymagające, czy spodziewające się od najlepszej polskiej tenisistki co najmniej takich samych sukcesów. Celuje w tym zwłaszcza już wyżej wspomniany tenisowy dziennikarz Przeglądu Sportowego, niejaki Gębicz. Oczywiście jedynym powodem porównywania akurat do tych, a nie innych tenisistek, jest tylko i wyłącznie pochodzenie ich przodków, bo nie ma żadnego innego racjonalnego powodu do zestawiania akurat ich ze sobą, 1) bo to są zupełnie inne tenisistki i grają zupełnie inny tenis, 2) a kraje dla których grają mają zupełnie inne realia, i stwarzają inne warunki i możliwości swoim sportowcom. Osiągać sukcesy w tenisie w Polsce, a osiągać sukcesy w tenisie w Niemczech to dwie całkowicie różne bajki, które nie mają ze sobą nic wspólnego. Nie wiadomo co by osiągała AR ( czy inni polscy tenisiści ) gdyby była Niemką, tam urodzoną, wychowaną i wyszkoloną, ale można założyć z wielkim prawdopodobieństwem że dużo więcej niż w Polsce, a Niemka Kerber w Polsce mogłaby sobie tylko pomarzyć o takich sukcesach jakie osiąga w Niemczech. Niemka w Polsce prawdopodobnie nie zbliżyłaby się nawet do sukcesów Agnieszki Radwańskiej, która nawet w Polsce osiąga znaczące międzynarodowe sukcesy, ale tylko dlatego że jest nietypową - jedną w swoim rodzaju - tenisistką, grającą własną indywidualną odmianę tenisa ziemnego. Natomiast Niemka Kerber miałaby dużo większą szansę na zostanie kolejną Martą Domachowską ( z całym szacunkiem dla Marty) polskiego tenisa, czyli kolejnym jednym z wielu wielkim zmarnowanym talentem polskiego tenisa. Do tego na obcych sportowcach tzw. polskiego pochodzenia nie wywiera się u nas żadnej presji, nie wymaga się od nich samych zwycięstw, nie batoży się ich po porażkach, im się tylko podlizuje, i pamięta czy oklaskuje same zwycięstwa, więc jakby to absurdalnie nie brzmiało w Polsce lepiej być obcym sportowcem tzw. polskiego pochodzenia niż polskim sportowcem. Tak więc każdy kto ma głowę na karku powinien od nas wyjeżdżać. Do tego obcy sportowcy tzw. polskiego pochodzenia w swoich krajach mają często lepiej niż sportowcy w Polsce , i tak Niemka Kerber i Dunka Wozniacki cieszą się uznaniem we własnych krajach i żadna krzywda im się tam nie dzieje. Odwrotnie mają często znacznie większe szanse na sukcesy niż sportowcy w Polsce i nie widzę żadnego powodu żeby jeszcze w Polsce mieli czerpać profity ze swoich zagranicznych sukcesów. Sukcesy sportowe powinno się przede wszystkim oceniać i mierzyć miarą kraju w których są osiągane, czy zdobywane. I tak np. Sonia Mirza choć w singlu nie osiąga znaczących sukcesów, to i tak jest najlepszą indyjską tenisistką w historii jej rodzimego tenisa i z tego powodu jest niezwykle ceniona w swoim kraju. I tak Agnieszka Radwańska jest najlepszą polską tenisistką w historii polskiego tenisa ery open, z wielką przewagą nad całą resztą polskich tenisistek; wystarczy wspomnieć, że poza nią ani jedna Polka nie wygrała ani jednego turnieju WTA w erze open, i że z polskich tenisistek w erze open tylko Agnieszka w ogóle osiągnęła znaczące sukcesy. A w Niemczech tenisistek odnoszących międzynarodowe sukcesy w tenisie było i jest bardzo dużo. Tak więc Agnieszka Radwańska jest najlepszą polską tenisistką tak obecnie jak i w polskiej historii tenisa ery open, a np. Niemce Kerber do miana najlepszej niemieckiej tenisistki w historii niemieckiego tenisa bardzo wiele brakuje. A zestawianie, czy porównywanie jej niemieckich sukcesów z sukcesami polskich tenisistek jest po prostu zwyczajnie nieuczciwe dla tych ostatnich, bo całkowicie abstrahuje od zupełnie innych realiów tenisowych w Niemczech i w Polsce. I nic w tym nie zmienia fakt, że Niemka wraz ze swoimi niemieckim sztabem trenerskim od jakiegoś czasu coraz częściej trenuje w pod poznańskim Puszczykowie, gdzie jej dziadek otworzył chyba specjalnie dla niej akademię tenisową. Tylko polskie żebraczki i złodziejaszki wykorzystują ten fakt, do podszywania się pod niemieckie sukcesy, czym przynoszą wstyd i hańbę całej Polsce, która jak każdy inny samodzielny kraj powinna stać na własnych nogach, osiągać własne sukcesy czyli pod własną nazwą i banderą. Bo i tak nikt na świecie polskich śmiesznych uroszczeń nie uzna, bo każdy kraj szanuje wolne wybory sportowców i własność krajów wyrażoną nazwami krajów i flagami pod którymi sportowcy dobrowolnie grają na arenie międzynarodowej i tylko będą na nas patrzeć z wielkim politowaniem jak na bandę nic nie wartych żebraczków i złodziejaszków. A w sporcie nie ma połówek, nie ma się czym dzielić, bo w sporcie można reprezentować tylko jeden kraj, tylko jednemu można "służyć" na arenie międzynarodowej i nic więcej w tych sprawach się nie liczy, albo nic więcej nie ma znaczenia. Koniec i basta. Niemka Kerber wszystko co ma jakąkolwiek wartość oddała już Niemcom i nie ma już nic więcej wartościowego do oddania, oczywiście poza jałmużną, czyli resztkami czy odpadkami z niemieckiego stołu. A gdyby Niemka miała szacunek dla Polski i Polaków to by tej jałmużny im nie rozdawała, ale dlaczego ma go mieć, skoro polskie żebraczki i złodziejaszki skomlą o tą jałmużnę niemal na każdym kroku i wszystko co wyżebrzą traktują jak niezwykle cenną zdobycz.  ----------------------------------- Z forum: "Nie ma znaczenia czy utrzyma czy nie utrzyma nr 1, bo swoje już wygrała, i w odróżnieniu od ponoć zdolniejszej przyjaciółki, zapisała się w historii swiatowego tenisa". Aga jest nie tyle zdolniejsza od Niemki, bo trudno to oceniać, co grająca dużo ciekawszy kombinacyjny tenis, ale przede wszystkim Aga pochodzi z Polski i jest najlepszą tenisistką w historii polskiego tenisa ery open z wielką przewagą nad pozostałymi polskimi tenisistkami, wystarczy powiedzieć że żadna inna polska tenisistka nie wygrala nawet jednego turnieju WTA, a sukcesy mierzy się przede wszystkim miarą poziomu tenisa kraju w którym się je osiąga, do czego Niemce Kerber duzo brakuje, bo w Niemczech były dużo lepsze od Kerber tenisistki, a osiągać sukcesy w tenisie w Niemczech gdzie jest i było ich wiele i droga jest utorowana, a w Polsce to zupełnie inna bajka; w Polsce Niemka Kerber o sukcesach takich jak Agnieszka Radwańska moglaby sobie tylko pomarzyć, tak samo jak inne polskie tenisistki ( a Aga nawet w ubogiej tenisowo Polsce osiąga sukcesy, bo gra własny nietypowy tenis, za co zresztą jest w Polsce często bardzo niewybrednie krytykowana ), Niemka dużo prędzej poszła by drogą Marty Domachowskiej ( z całym szacunkiem dla Marty) czyli byłaby jednym z wielu niespełnionych wielkich talentów polskiego tenisa, w Polsce nawet nie ma mentalnej atmosfery do odnoszenia sukcesów, i aż roi się od umysłowo niedorozwiniętych kiboli i wśród zwykłych kibicow i wśród dziennikarzy którzy niszczą psychikę sportowców po każdej porażce, psioczą, kraczą, tak naprawdę nie wierzą w zwycięstwa, ale za to wymagają samych zwycięstw pod sankcją totalnej bezwzględnej bezmyślnej prymitywnej krytyki, od której na forach sportowych aż się roi. A już jednym zdaniem, to nie wina Agi ( ani innych polskich tenisistek i tenisistów) że pochodzi z Polski i nie ma takich samych szans i możliwości jak niemieccy tenisiści. A teraz czyli na koniec ulubione, dające wyraz i upust emocjom które budzi ten temat wyżej obiecane bluzgi: Niemka Kerber urodzona i wychowana w Niemczech jest niemieckiego pochodzenia, ale biedne zakompleksione specjalnej międzynarodowej troski polskie żebraczki i złodziejaszki u siebie są do niczego i dlatego biedule na każdym kroku podkreślają rzekome polskie pochodzenie Niemki. A gdyby Niemka miała to nieszczęście być polską tenisistką nigdy nie liznęła by nawet pierwszej 10 światowego tenisa, osiągać sukcesy w tenisie w bogatych sportowo pewnych siebie Niemczech, a w ubogiej sportowo zakompleksionej Polsce ( gdzie rządzą kibole w miejsce kibiców ), to dwie różne bajki. Niemka wszystko co osiąga zawdzięcza swojej niemieckiej Ojczyznie, więc biedne polskie żebraczki - w rodzaju niejakiego Gębicza z Przeglądu Sportowego - nie wchodzcie tak bardzo Niemcom w cztery litery, bo tylko wielki smród z was zostanie... ------------------------------- biedne zakompleksione polskie żebraczki i złodziejaszki Niemka urodzona i wychowana w Niemczech jest niemieckiego pochodzenia, a takie czy inne pochodzenie jej rodziców nie ma żadnego znaczenia, odwalcie się więc od Niemki Odpowiedz z forum: "Bodajże Kerber chciała grać pod polską flagą, ale nikt nie był nią zainteresowany. Do dzisiaj mówi po polsku, trenuje w Puszczykowie itp.". dziecko z powodu naiwności, a ta naiwność wynika z chciejstwa, bo gdyby Niemka chciała to by grała i nikt nawet nie mógłby jej tego zabronić, zawsze mogła i nawet dziś może zmienić barwy, nie byłaby w tym ani pierwszą, ani ostatnią, bo to była i jest tylko kwestia jej woli i nikogo więcej, nie mówiąc o tym że Polacy zawsze byli łasi na pozyskiwanie wszelkich utalentowanych sportowców i nigdy ich nie odrzucali, a chętnie przygarniali i nie inaczej było z Niemką, PZT wiele razy się o Niemkę starał, ale Niemka tak naprawdę zawsze chciała grać tylko dla Niemiec i nigdy nie zamierzała tego zmieniać, do tego wiedziała że w Polsce ma o wiele mniejsze szanse na sukces; to co piszesz to bajeczka stworzona na potrzeby polskich żebraczków i złodziejaszków żeby lepiej przyjmowali grę Niemki dla Niemiec i Niemce za darmo służyli za pokojowe pieski; a jej rodzimy język to niemiecki i mówi nim doskonale, dużo lepiej niż innymi językami, a polski to dla niej obcy język i język jej przodków do którego może mieć też jakiś sentyment, ale co to ma do rzeczy?, wielu ludzi zna wiele obcych języków; a trenuje ze swoim niemieckim sztabem w Puszczykowie nie z powodu Polski tylko dlatego że ma tam dziadka który dla niej otworzył akademię tenisową i co to ma do rzeczy?; właśnie chodzi o to że żebracy i złodzieje szukają tylko dogodnych pretekstów żeby żebrać i kraść i znajdują ich w wielkiej ilości, bo bardzo tego chcą, czy potrzebują, o święta naiwności z powodu wielkiego chciejstwa przypisywania sobie obcych sukcesów na które pracują obce kraje, a to z powodu braku własnych. A już najgłupsze, bardzo kretyńskie, niezwykle idiotyczne czy zupełnie bzdurne, jest pisanie czy mówienie o jakichś paszportach, przecież nikt z powodu paszportu, czyli z powodu kawałka papierka, nie gra dla krajów, ale dlatego że tak chce czy ma taką wolę i trzeba tylko ją szanować i akceptować. Sportowcy to dorośli ludzie i inni dorośli ludzie powinni w pełni akceptować ich decyzje i wybory takimi jakimi są i nie należy Niemki nawet pytać "kim jest", czy "kim się czuje", bo przecież nie można jaśniej i dobitnej tego wyrazić niż reprezentując dany kraj na arenie międzynarodowej.
                        • LoveDelpo Zgłoś komentarz
                          Noo, brawo! :) Widać już, że porażka w Shenzhen to tylko wpadka. Forma coraz wyższa. To teraz mocno trzymam kciuki za Genie! :)
                          • margota Zgłoś komentarz
                            "Cierpliwie przebijała piłki ..... " ????? W sumie to racja bo .....Barbora sama się wykończyła ;) Jak coś nie wychodzi , to nie wychodzi ;)
                            Zobacz więcej komentarzy (5)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×