- Po US Open byłem bardzo zmęczony. Moje ciało było obolałe. Ale teraz czuję się o wiele lepiej. W ostatnim czasie nie trenowałem na korcie. Spędziłem za to trochę czasu na siłowni - mówił Roger Federer podczas spotkania z dziennikarzami w Pradze.
Szwajcar będzie jedną z największych gwiazd Pucharu Lavera - turnieju powołanego na cześć Roda Lavera, jedynego tenisisty, który dwukrotnie skompletował Klasycznego Wielkiego Szlema. Legendarny Australijczyk dokonał tego w erze tenisa amatorskiego (1962 rok) oraz w erze tenisa zawodowego (1969).
Puchar Lavera swoim formatem będzie przypominał golfowy Puchar Rydera. Pierwsza edycja zostanie rozegrana w dniach 22-24 września w Pradze. Naprzeciw siebie staną drużyny Europy i Reszty Świata.
Kapitanem ekipy Europy został Bjoern Borg. W składzie obok Federera znaleźli się Rafael Nadal, Alexander Zverev, Marin Cilić, Dominic Thiem oraz Tomas Berdych.
Z kolei drużynę Reszty Świata poprowadzi John McEnroe, który będzie miał do dyspozycji Sama Querreya, Johna Isnera, Nicka Kyrgiosa, Jacka Socka, Denisa Shapovalova i Francesa Tiafoe'a.
ZOBACZ WIDEO #dziejesiewsporcie: Roger Federer spełnił marzenie 10-letniego kibica
- Puchar Lavera to nie jest turniej pokazowy. Wiem, że niektórzy używają tego słowa, ale nie podoba mi się to - podkreślił Federer. - Nie można go także porównywać z Pucharem Davisa czy igrzyskami olimpijskimi. To nowe wydarzenie i mam nadzieję, że będzie początkiem wspaniałej historii.
- Turniej potrwa przez trzy dni, ale będziemy spędzać ze sobą sporo czasu, aby zbudować ducha drużyny - powiedział 36-latek z Bazylei.
Szwajcar nie zgadza się z opiniami, że Puchar Lavera jest niepotrzebnym wydarzeniem w i tak mocno rozbudowanym kalendarzu tenisowych rozgrywek. - Gdyby tak było, czołowi tenisiści świata nie przyjechaliby tu, bo są bardzo wybredni, jeśli chodzi o planowanie startów - ocenił.
- Zagramy na cześć i chwałę Roda Lavera. Bjoern Borg chce wygrać, ale wiem też, że John McEnroe z pewnością nie chce przegrać - dodał Federer.
Zawsze zgadzam się z Marcinem Motyką i Rogerem Federerem.