WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Novak Djoković nie zgadza się z Rogerem Federerem. Chce krótszych meczów, nawet w Wielkim Szlemie

Novak Djoković i Andy Murray nie zgadzają się z opinią Rogera Federera, który stwierdził, że do rozgrywek ATP World Tour dodałby mecze w formule do trzech wygranych setów. Co więcej, Serb chce krótszych spotkań, nawet w Wielkim Szlemie.
Marcin Motyka
Marcin Motyka
Getty Images / Patrik Lundin / Na zdjęciu: Novak Djoković

Zapraszamy na TYPER.WP.PL! Wejdź i stwórz własną ligę!

Roger Federer, zapytany na antenie stacji Tennis Channel, "jaką zmianę wprowadziłby w tenisie", odparł: - Prawdopodobnie dodałbym więcej meczów rozgrywanych w formule do trzech wygranych setów. Zwłaszcza w finałach turniejów ATP Masters 1000 moglibyśmy mieć taką możliwość oraz zdecydowanie w Finałach ATP World Tour.

Kilkanaście godzin po Szwajcarze to samo pytanie usłyszał Novak Djoković. I Serb jest odmiennego zdania niż jego wielki rywal. - Słyszałem, jak mówił o pięciosetowych meczach. Ja jestem temu całkowicie przeciwny. Zmieniłbym nawet format rozgrywania pojedynków w turniejach wielkoszlemowych do gry w formule do dwóch wygranych setów - powiedział.

Djoković uważa, że kibice wolą krótsze pojedynki. - Nowa generacja fanów tenisa, z pokolenia millenialsów, nie ma w sobie zbyt dużej umiejętności koncentracji i chcą, żeby wszystko działo się szybko. Aby tenisiści mogli przyciągnąć większą młodą publiczność, pojedynki muszą być krótsze i bardziej dynamiczne - wyjaśnił.

Ze zdaniem tenisisty z Belgradu zgadza się Andy Murray. Podczas niedawnego Wimbledonu Brytyjczyk pracował jako komentator stacji BBC i relacjonował pięciosetowy ćwierćfinał pomiędzy Rafaelem Nadalem a Juanem Martinem del Potro. - Jako tenisista lubię pięciosetowe mecze. Uważam, że to nagroda za pracę i za wszystko, co wkładasz w uprawianie tenisa. Ale wtedy, kiedy siedziałem na stanowisku komentatorskim i oglądałem mecz Nadala z Del Potro, który był naprawdę niesamowity, spędziłem tam bardzo dużo czasu. Najwięcej, śledząc jakikolwiek pojedynek  - mówił na łamach "New York Timesa".

- Tamtego wieczoru miałem zaplanowane spotkanie i spóźniłem się na kolację. Nie wiem, czy ludzie, którzy w ciągu tygodnia siedzą na kortach, mogą sobie cokolwiek zaplanować. Wielu kibiców będzie po prostu przerywać oglądanie meczów. Będącym na trybunach bardzo to się podobało, ale nie sądzę, by to, co zdarzyło się choćby w półfinałach Wimbledonu, było dobre dla tenisa - dodał Murray.

ZOBACZ WIDEO Witold Bańka: Jesteśmy prawdziwą potęgą. Mamy złotą reprezentację



Z czyją opinią się zgadzasz?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
Tennis Channel / New York Times

Komentarze (44):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • kaman 0
    Drogi diatlowie, żal mi takiego inteligentnego fana tenisa, aby tracił czas na Federera. Powinieneś pójść moją drogą i odsunąć się raz na zawsze od tego pazernego na pieniądze Szwajcarka. Federer doskonale wie, iż jego czas minął bezpowrotnie a jego psychika jest zbyt słaba na takich "mocarzy" jak serbski klaun. Dlatego postanowił wziąć łatwe pieniądze od tej tandetnej azjatyckiej firmy odzieżowej, w której obecnie ubrany zbiera baty od miernot. Federer wiedział, iż na korcie za wiele nie zarobi, dlatego zabezpieczył się tymi łatwymi milionami, które zasiliły jego konto. Oto cała prawda o nim, zyskał miliony, lecz stracił szacunek u swoich obiektywnych kibiców, którzy widzą jak łasy okazał się Szwajcar. Tak nie powinien zachowywać się wielki mistrz!
    diatlow Odnośnie Warwinki, właśnie na bazie tego meczu z Federerem wiąże swoje nadzieję że Stan jest w stanie coś w Nowym Jorku ugrać.A co do Federera to ten żałosny finał z Djokoviciem mnie po prostu dobił,już chyba wolałbym żeby przegrał z jakąś miernotą w pierwszej rundzie,niż w finale dał się w tak łatwy sposób ograć temu cepowi.Federer w tym meczu finałowym przegrał z własnymi słabościami,niestety szwajcar wpada w takie kompleksy,najlepiej to obrazuje historia meczów z tym irytującym hiszpanikiem.Wiele z tych meczów z Nadalem, szwajcar przegrał po prostu już w szatni.To samo ma teraz miejsce, jeśli chodzi o pojedynki z tym serbskim klaunem jak go pieszczotliwe nazywasz.Przestałem się czarować że Federer coś osiągnie w US Open,chyba że włączy się jeszcze ten jego geniusz,ale nie chce mi się w to wierzyć.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • diatlow 0
    Odnośnie Warwinki, właśnie na bazie tego meczu z Federerem wiąże swoje nadzieję że Stan jest w stanie coś w Nowym Jorku ugrać.A co do Federera to ten żałosny finał z Djokoviciem mnie po prostu dobił,już chyba wolałbym żeby przegrał z jakąś miernotą w pierwszej rundzie,niż w finale dał się w tak łatwy sposób ograć temu cepowi.Federer w tym meczu finałowym przegrał z własnymi słabościami,niestety szwajcar wpada w takie kompleksy,najlepiej to obrazuje historia meczów z tym irytującym hiszpanikiem.Wiele z tych meczów z Nadalem, szwajcar przegrał po prostu już w szatni.To samo ma teraz miejsce, jeśli chodzi o pojedynki z tym serbskim klaunem jak go pieszczotliwe nazywasz.Przestałem się czarować że Federer coś osiągnie w US Open,chyba że włączy się jeszcze ten jego geniusz,ale nie chce mi się w to wierzyć.
    kaman Drogi diatlowie, nie dziwi mnie, iż nie jesteś przekonany do greckiego Maestro, gdyż nie wiesz o nim wszystkiego. Finał w Toronto pod żadnym pozorem nie jest jedną jaskółką - w tym roku Stefanek był jeszcze w jednym finale na turnieiku na kartofliskach. Tam oczywiście oczyścił turnieik z przebijaczy Schwartzmana, Ramosa, Thiema oraz Busty, uznawani są oni za znaczących na tej mierniutkiej nawierzchni, a przebijacz Thiem to przecież pogromca samego Hiszpanika Nadala! To tylko pokazuje, iż talent Stefanka jest ogromny, gdyż potrafi on dostosować swą grę do każdej nawierzchni i tam gromić przeciwników. Postawa Stefanka w Cincinnati osobiście mnie nie dziwi, Grek nie jest głupcem i zauważył, iż jego finałowy rywal z Toronto zrezygnował z tego mało znaczącego turnieiku, aby przygotowywać się do US Open. Myślę, iż decyzja Stefanka o odpadnięciu z Cinci jest mądrze przemyślana i mój nowy ulubieniec tylko na tym zyska w Nowym Jorku. ^_- Według moich spostrzeżeń Grek jest dużo ciekawszą postacią aniżeli te rozreklamowane miernotki, które pomimo głoszonego przez wszystkich wielkiego talentu nic nie potrafią osiągnąć, czyli mistrz wielkoszlemowy Zverev, mocny psychicznie Kyrgios i szczupły Sock. ^_- Jeśli zaś mówimy jeszcze o Stasiu to jego powtórki niczym z Australian Open 2014, French Open 2015 i oczywiście gdyby przypomniało mu się US Open 2016, byłoby to spełnieniem marzeń. Staś jest stworzony do wyrzucania z turniejów wielkoszlemowych miernot i oby zdrowie było z nim jak najdłużej. Przyznaję, iż byłem bardzo zaskoczony postawą Stasia w ostatnich turniejach zwłaszcza po tym, gdy dostał baty od przebijacza Murraya w Eastbourne. To mnie bardzo zaniepokoiło, lecz przecież Staś, choć jest ogromnym talentem, nigdy nie był wybitny na świętej nawierzchni czego nie potrafiłem nigdy zrozumieć. Na szczęście, gdy tylko wrócił na korty twarde wyrzucił z turnieju niezrównoważoną miernotę Kyrgiosa, w następnej rundzie w podobny sposób wyrwał się z opresji tego węgierskiego przebijacza, lecz niestety zabrakło sił na irytującego Hiszpanika. W cinci Staś pokazał klasę i piękny tenis grając z lubiącym pieniądze Szwajcarem Federerem. Wtedy przez momencik byłem skłonny wybaczyć "Rogerowi" pazerność, lecz ten żałosny finalik, gdzie zbłaźnił się przed Serbuchem przekreślił dla mnie na zawsze Federera.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • kaman 0
    Drogi diatlowie, nie dziwi mnie, iż nie jesteś przekonany do greckiego Maestro, gdyż nie wiesz o nim wszystkiego. Finał w Toronto pod żadnym pozorem nie jest jedną jaskółką - w tym roku Stefanek był jeszcze w jednym finale na turnieiku na kartofliskach. Tam oczywiście oczyścił turnieik z przebijaczy Schwartzmana, Ramosa, Thiema oraz Busty, uznawani są oni za znaczących na tej mierniutkiej nawierzchni, a przebijacz Thiem to przecież pogromca samego Hiszpanika Nadala! To tylko pokazuje, iż talent Stefanka jest ogromny, gdyż potrafi on dostosować swą grę do każdej nawierzchni i tam gromić przeciwników. Postawa Stefanka w Cincinnati osobiście mnie nie dziwi, Grek nie jest głupcem i zauważył, iż jego finałowy rywal z Toronto zrezygnował z tego mało znaczącego turnieiku, aby przygotowywać się do US Open. Myślę, iż decyzja Stefanka o odpadnięciu z Cinci jest mądrze przemyślana i mój nowy ulubieniec tylko na tym zyska w Nowym Jorku. ^_- Według moich spostrzeżeń Grek jest dużo ciekawszą postacią aniżeli te rozreklamowane miernotki, które pomimo głoszonego przez wszystkich wielkiego talentu nic nie potrafią osiągnąć, czyli mistrz wielkoszlemowy Zverev, mocny psychicznie Kyrgios i szczupły Sock. ^_- Jeśli zaś mówimy jeszcze o Stasiu to jego powtórki niczym z Australian Open 2014, French Open 2015 i oczywiście gdyby przypomniało mu się US Open 2016, byłoby to spełnieniem marzeń. Staś jest stworzony do wyrzucania z turniejów wielkoszlemowych miernot i oby zdrowie było z nim jak najdłużej. Przyznaję, iż byłem bardzo zaskoczony postawą Stasia w ostatnich turniejach zwłaszcza po tym, gdy dostał baty od przebijacza Murraya w Eastbourne. To mnie bardzo zaniepokoiło, lecz przecież Staś, choć jest ogromnym talentem, nigdy nie był wybitny na świętej nawierzchni czego nie potrafiłem nigdy zrozumieć. Na szczęście, gdy tylko wrócił na korty twarde wyrzucił z turnieju niezrównoważoną miernotę Kyrgiosa, w następnej rundzie w podobny sposób wyrwał się z opresji tego węgierskiego przebijacza, lecz niestety zabrakło sił na irytującego Hiszpanika. W cinci Staś pokazał klasę i piękny tenis grając z lubiącym pieniądze Szwajcarem Federerem. Wtedy przez momencik byłem skłonny wybaczyć "Rogerowi" pazerność, lecz ten żałosny finalik, gdzie zbłaźnił się przed Serbuchem przekreślił dla mnie na zawsze Federera.
    diatlow Tak, z pewnością Tsitsipas jest zdolnym zawodnikiem,ale finał w Toronto to jak na razie ta przysłowiowa jaskółka która wiosny nie czyni.W Cincinnati Grek odpadł już w pierwszej rundzie,choć to z pewnością było też spowodowane zmęczeniem, gdyż w Toronto większość pojedynków miał trzysetowych.Nie mam nic przeciwko temu drogi kolego, żeby twój nowy ulubieniec był talentem na miarę Federera,ale tym jednym finałem w Toronto jeszcze mnie do siebie nie przekonał.Co do Stana Warwinki masz pewnie rację,ale ja liczę na to,iż podobnie jak podczas Australian Open 2014 wyskoczy niczym diabeł z pudełka:)
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (41)
Pokaż więcej komentarzy (44)
Pokaż więcej komentarzy (44)
Pokaż więcej komentarzy (44)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×