KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Niespotykanie spokojny człowiek, który daje wielkie emocje. Hubert Hurkacz dokonał wielkiej rzeczy

Weganin, najgrzeczniejszy polski sportowiec, człowiek, który wierzy w dobro i w sens robienia dobrych rzeczy. Taki jest Hubert Hurkacz. Pogromca wielkiego Rogera Federera, półfinalista Wimbledonu 2021.

Grzegorz Wojnarowski
Grzegorz Wojnarowski
Hubert Hurkacz Getty Images / NEIL HALL / Na zdjęciu: Hubert Hurkacz
- Widzą państwo wynik, my nic już nie będziemy mówić. 15-40, Hubert o krok od półfinału - powiedział komentator Polsatu Sport Tomasz Tomaszewski, gdy Hubert Hurkacz miał pierwszą piłkę meczową w ćwierćfinale Wimbledonu z Rogerem Federerem.

Kilka chwil później legendarny Szwajcar, ośmiokrotny zwycięzca londyńskiej imprezy, jeden z najsłynniejszych sportowców świata, wyrzucił piłkę w aut i mecz się skończył. Polski tenisista wygrał w trzech setach. 6:3 w pierwszym, 7:6 w drugim, choć przegrywał 1:4, i 6:0 w trzecim.

- Drodzy państwo, drodzy państwo, Hubert Hurkacz wygrywa dzisiaj z legendą, z monumentem. Z Rogerem Federerem. Wspaniały mecz Huberta, fenomenalny - cieszył się Tomaszewski. - Hubert wszedł właśnie w buty Jerzego Janowicza - dodał towarzyszący mu w czasie transmisji Dawid Olejniczak.

ZOBACZ WIDEO: Bardzo gorące igrzyska w Tokio. "I tak będę musiała wystartować"
24-letni wrocławianin awansował do półfinału najbardziej prestiżowego turnieju tenisowego na świecie jako drugi polski singlista w historii. Jako pierwszy, w 2013 roku, dokonał tego Jerzy Janowicz. Łodzianin grał wtedy tenis życia, tak jak teraz Hurkacz. Też potężnie serwował i pokazywał znakomitą jak na dwumetrowca sprawność fizyczną.

Grzeczny aż do przesady

Tyle jeśli chodzi o podobieństwa. Różnic jest więcej. Janowicz był nerwowy, porywczy, często wdawał się w ostre dyskusje z sędziami. A Hurkacz? Chyba w całym polskim sporcie trudno o bardziej ułożonego człowieka. Skromny i pracowity jak mrówka. Grzeczny aż do przesady. W świecie, gdzie gra toczy się o wysoką stawkę, ciągle pozostaje sobą. Nie zobaczymy go kłócącego się z przeciwnikiem albo sędzią.

Jego uśmiechniętą twarz o pogodnych oczach można by umieścić w Słowniku Języka Polskiego, żeby zobrazować znaczenie słowa "sympatyczny". Choć akurat po wygranej z Federerem bardziej niż sympatyczny pasowałoby do niej słowo "rozanielony".

- Nie wiem, co powiedzieć. To dla mnie coś super wyjątkowego. Grać tutaj przeciwko Rogerowi Federerowi... Spełniło się dziecięce marzenie - mówił jeszcze na korcie. Zapytany, czy wyobrażał sobie zwycięstwo z ikoną tenisa w takim miejscu, w meczu o taką stawkę, odpowiedział szczerze: - Chyba nie.

Z typową dla siebie pokorą wspomniał o wielkich osiągnięciach Federera na kortach Wimbledonu i podkreślił, że jest niezwykle dumny i szczęśliwy z pokonania takiego mistrza. Publiczność, która wcześniej przez cały mecz wspierała szwajcarskiego mistrza, przyjęła jego słowa z entuzjazmem i dużą sympatią.

2021 rok jeszcze przed Wimbledonem był dla wrocławianina najlepszym w karierze. W kwietniu osiągnął wielki sukces, wygrywając bardzo prestiżowy turniej w Miami. Ranga: ATP Tour Masters 100. Wyższą mają tylko Wielkie Szlemy. W rankingu ATP Polak wspiął się na 18. miejsce, w rankingu Race to Turin był 11. Teraz w obu tych zestawieniach wskoczy na jeszcze wyższe miejsce.

Muszę odpocząć, by wrócić silniejszy

Byłoby jednak kłamstwem napisać, że w ostatnich miesiącach wszystko, czego dotknął Hurkacz, zamieniało się w złoto. Po triumfie w Miami 24-latek przeżywał kryzys. W maju i w czerwcu z sześciu kolejnych turniejów - w Madrycie, Rzymie, Paryżu (Roland Garros 2021), Stuttgarcie i Halle przegrał już w pierwszym meczu. W rzymskiej imprezie skreczował w meczu z Lorenzo Mussettim, choć nie doznał żadnego konkretnego urazu. Za przyczynę rezygnacji podał osłabienie organizmu.

- Muszę chwilę odpocząć, żeby wrócić silniejszy - mówił wtedy Hurkacz. Odzyskanie sił zajęło mu dwa miesiące, ale najważniejsze, że zdążył na czas. Na jeden z najważniejszych turniejów w roku, w którym swoją grą zachwyca cały tenisowy świat.

W pierwszej rundzie zrewanżował się Musettiemu za Rzym, w drugiej szybko rozprawił się z Marcosem Gironem, w trzeciej z Aleksandrem Bublikiem. Po spotkaniu z Kazachem furorę w internecie zrobił kilkusekundowy film, na którym Hurkacz dzieli się ze swoim przeciwnikiem bananami. Brat łata, dusza człowiek, nazywajcie go jak chcecie. Taki już po prostu jest.

W czwartej rundzie wrocławianin rozegrał dwudniowy mecz z rozstawionym z numerem 2 Rosjaninem Daniiłem Miedwiediewem. Kiedy zrobiło się zbyt ciemno, żeby grać, i zawodnicy musieli zejść z kortu, przegrywał 1:2 w setach. Kiedy wrócili, Miedwiediew miał już niewiele do powiedzenia. Skończyło się na wygranej Hurkacza w pięciu partiach.

Wielka rola rodziców

Zarówno w literaturze, jak i w filmie, Hurkacz wybiera kino akcji. Na przykład Roberta Ludluma, autora sensacyjnych powieści o Jasonie Bournie, które z dobrym skutkiem zekranizowano. W tym roku w Wimbledonie to on sam zapewnia świetną akcję. Jest wciągająco, zaskakująco, są zwroty akcji, a kończy się, jak na razie happy endem.

Oby w półfinale było tak samo. W końcu w filmach o Bournie najlepszym momentem był zwykle ten końcowy, gdy przy dźwiękach utworu Moby'ego "Extreme Ways" główny bohater bardzo dobitnie pokazywał, że jest kozakiem nie do zdarcia.

O życiu prywatnym Hurkacza wiemy tyle, że ma czternastoletnią siostrę, a dużą rolę w jego sportowej karierze odegrali rodzice. Mama zaprowadziła go na pierwszy trening, gdy miał pięć lat, i razem z tatą dała coś niezbędnego do odniesienia sukcesu - wiarę, że jest możliwy. - Od początku wierzyli, że będę mógł zrealizować swoje marzenia, wspierali mnie, nie blokowali w żaden sposób. Ani razu nie usłyszałem, że mi się nie uda - mówił Hurkacz dwa lata temu w rozmowie z WP SportoweFakty.

Swój stoicki spokój Hubert Hurkacz zawdzięcza ćwiczeniom oddechowym - medytacji.
Na próżno także szukać go na pierwszych stronach kolorowej prasy, ponieważ bardzo strzeże swojego życia prywatnego. A popularności - jak sam mówi - nie ogarnia.

Sportowiec, który pokazuje, że można odnosić duże sukcesy będąc weganinem (nie je mięsa, ryb, nabiału) nie uważa się za osobę wierzącą w Boga. - Dla mnie najważniejsze jest to, żeby postępować w zgodzie z sobą. Myślę, że karma wraca. Że powinniśmy się zachowywać tak, jak chcielibyśmy, aby inni postępowali z nami - mówił nam Hurkacz jeszcze przed swoimi dużymi sukcesami. Podkreślił wtedy, że wierzy w dobro, w sens robienia dobrych rzeczy.

Hubert Hurkacz, półfinalista Wimbledonu 2021, znakomity tenisista i, co najważniejsze, dobry człowiek. Warto mu kibicować.

Czytaj także:
Euforia po wygranej Hurkacza nad Federerem! "Niech mnie ktoś obudzi"
Medytacja, książki Roberta Ludluma i… poker, czyli Hubert Hurkacz poza kortem

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (5)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×