KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Jej wpis był widoczny pół godziny. Świat obawia się najgorszego

Zniknięcie Shuai Peng, które poruszyło świat tenisa, może mieć konsekwencje wykraczające poza sport. Działania Komunistycznej Partii Chin mogą doprowadzić do kryzysu dyplomatycznego.

Tomasz Skrzypczyński
Tomasz Skrzypczyński
Shuai Peng Getty Images / Na zdjęciu: Shuai Peng
"Dlaczego musiałeś to zrobić? Dlaczego zmuszałeś mnie do seksu z tobą? Przez lata patrzyłam w lustro i zadawałam sobie pytanie, czy nadal jestem człowiekiem. Dziś czuję się, jak chodzący trup".

Post, opublikowany we wtorek na platformie Weibo, był widoczny tylko 30 minut, następnie zniknął. Tak samo jak zniknęła jego autorka, Shuai Peng, jedna z największych gwiazd chińskiego sportu. A że jej oskarżenia były skierowane wobec byłego wicepremiera tamtejszego rządu Gaoli Zhanga, nikt nie wierzy w jej dobrowolne zniknięcie. 35-letniej tenisistki szuka już cały świat.

Molestowanie to temat tabu

Wykorzystywanie seksualne gwiazdy miało trwać 10 lat. Peng w usuniętym szybko poście oskarżyła polityka o zmuszanie ją do stosunków i znęcanie psychiczne. "Nie miałam na to żadnych dowodów, bo takich mieć nie mogę" - dodała tenisistka.

ZOBACZ WIDEO: Tym wideo gwiazda sportu podbija internet. Co za umiejętności!

Peng mogła się spodziewać, że nawet w przypadku zdobycia jakichkolwiek dowodów na potwierdzenie jej historii, rządząca w kraju Komunistyczna Partia Chin zrobiłaby wszystko, by nigdy nie ujrzały światła dziennego. Zwłaszcza w sprawach molestowania, które przez dziesiątki lat było tam tematem tabu.

W patriarchalnym chińskim społeczeństwie wciąż panuje przyzwolenie na wykorzystywanie swojej pozycji do korzystania z usług seksualnych kobiet. Molestowanie przez lata nie było tam traktowane jak przestępstwo.

Gdy w 2018 roku akcja #MeToo, mająca zwrócić uwagę na problem wykorzystywania seksualnego kobiet, dotarła do Chin, szybko zwróciła uwagę rządzących. Otóż zabroniono używania w internecie tego hashtagu i skasowano feministyczne profile w mediach społecznościowych.

Zdaniem Lu Pin, chińskiej działaczki na rzecz praw kobiet, zniknięcie tenisistki łączy się z opublikowanymi przez nią oskarżeniami. - Oni (działacze Komunistycznej Partii Chin - przyp. red.) od zawsze są zepsuci. Zawsze wykorzystywali kobiety, ale chodzi tylko o to, by robić to za czarnymi kotarami.

- Musimy docenić to, jaką odwagę wykazała się Peng, zabierając publicznie głos w tak dramatycznej sprawie. Niewiele osób by się na to zdecydowało, zwłaszcza że w ten sposób mogła narazić na problemy nie tylko siebie, ale i swoich bliskich - dodała.

Świat sportu szuka gwiazdy

Peng, dwukrotna deblowa mistrzyni Wielkiego Szlema, po raz ostatni była widziana na początku listopada. Reprezentująca ją agencja marketingowa APG milczy. - To nie jest pytanie związane ze sprawami zagranicznymi - skomentował z kolei rzecznik chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Wang Wenbin.

Już podczas trwającego WTA Finals głos w kwestii jej zniknięcia zabrał Novak Djoković, który całą sprawę nazwał "szokującą".

Teraz do akcji internetowej pod hasztagiem #WhereIsPengShuai (z ang. "Gdzie jest Peng Shuai") dołączają kolejni przedstawiciele świata tenisa - Serena Williams, Naomi Osaka, Chris Evert czy Alize Cornet. Post w tym temacie zamieściła także Agnieszka Radwańska.

Sprawa zniknięcia Chinki zrobiła się jeszcze bardziej tajemnicza, gdy opublikowano wiadomość "napisaną" przez Shuai Peng. Piszemy to w cudzysłowie, ponieważ nie ma żadnych gwarancji, że naprawdę są to słowa tenisistki. Nie wierzy w to zasadzie nikt.

E-mail tylko podsycił obawy

Otóż w środę chińskie media państwowe opublikowały e-maila, jakiego Peng miała wysłać do Steve'a Simona, przewodniczącego WTA (kobiecej federacji tenisowej). W nim Chinka rzekomo twierdzi, że zarzuty są "nieprawdziwe". "Nie jestem zaginiona, nic mi też nie grozi. Odpoczywam w domu i wszystko jest w porządku. Dziękuję za troskę" - czytamy (WIĘCEJ TUTAJ).

Steve Simon publicznie przyznał, że treść rzekomego e-maila tylko podsyciła niepokój o zdrowie tenisistki.

- Trudno mi uwierzyć, że to naprawdę ona napisała e-maila lub wierzyć w to, co jest w nim przypisane. Wykazała się niesamowitą odwagą, opisując zarzut przemocy seksualnej ze strony byłego czołowego przedstawiciela chińskiego rządu. WTA i reszta świata potrzebują niezależnego i weryfikowalnego dowodu, że jest bezpieczna.

- Głos kobiet powinien być słyszalny i nie ma żadnego powodu, by poddawać go cenzurze - ogłosił Simon.

To nie koniec. WTA złożyło chińskiej stronie ultimatum. Simon ogłosił, że jest gotowy
wycofać swoje turnieje z Chin, jeśli nie będzie zadowolony z odpowiedzi na zarzut napaści na tle seksualnym zgłoszonym przez Shuai Peng.

Będzie bojkot igrzysk? 

Niestety, zniknięcie Shuai Peng nie jest pierwszym takim przypadkiem w Państwie Środka. Nie uniknęli tego nawet potężni biznesmeni Jack Ma czy Xiao Jianhua. Posiadanie miliardów dolarów na koncie nie uchroniło ich przed problemami z Komunistyczną Partią Chin.

Gdy obaj podpadli rządzącym, czytaj: pokazali, że chcą być ważniejsi od ChRL, nagle zniknęli z powierzchni ziemi. Jianhua miał być porwany przez chińskich agentów i od 2017 roku nie był widziany publicznie. Z kolei w 2016 roku głośno było o aresztowaniu pracowników wydawnictwa Mighty Current. Znane było ono z krytycznych publikacji wobec chińskiego rządu.

Czy zaangażowanie się gwiazd i ultimatum ze strony tenisowych władz doprowadzi do odnalezienia Shuai Peng? Chiny znalazły się na cenzurowanym, a przecież już za trzy miesiące staną się centrum światowego sportu ze względu na organizację Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie. Czy głos zabierze Międzynarodowy Komitet Olimpijski?

Według amerykańskich mediów zniknięcie tenisistki doprowadziło już do wywoływania presji ze strony Kongresu USA na prezydenta Joe Bidena, by zbojkotował przyszłoroczne igrzyska.

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (27)
  • Jerzy Wilski Zgłoś komentarz
    chociaż pieniądze rządzą światem a Chiny maja ich najwięcej, to przy tej aferze i odrobinie dobrych chęci jest okazja aby zmobilizować opinię publiczną i w tym wszystkie ośrodki
    Czytaj całość
    władz sportowych, aby władzom Chin przypomnieć że człowiek czymś jednak różni się od zwierzęcia i że są pewne reguły współżycia społeczeństw które na ziemi muszą być przestrzegane przez wszystkich bez wyjatku
    • Alicja Kot Zgłoś komentarz
      Cały świat zarabia na handlu z Chinami - dlatego tam to nie reżim! Reżim to na Białorusi tylko. Bo łatwo naparzać tego, komu trudniej się bronić. Hipokryzja świata jest przerażająca.
      • W Iesław Dębski Zgłoś komentarz
        Chiny to normalka - "podskoczysz" władzy i już nie wylądujesz na ziemi. A co w Rosji nie to samo. Najsłynniejsza GIMNASTYCZKA ŚWIATGA z "MIŁOŚCI" do Putina znalazła
        Czytaj całość
        się w "PAŁACU ZIMOWYM". Cicho sza o dłuższego czasu. Czy jeszcze żyje- oby tak się stało. MOLESTOWANIE to tryb życia na ziemi. Zacznijmy od zwierząt - instynktownie do ludzi - podobno myślących. A przecież ludzie to istoty myślące. Uwodzenie wpisane jest w życie ZIEMSKIE, pod warunkiem tolerowania przez osobę uwodzoną. HAMSTWO zawsze źle się kończy. Ps. Bojkot IGRZYSK to jedyna kara dla CHIN, przydał by się bojkot gospodarczy, ale to już polityka.
        • Rty Dafa Zgłoś komentarz
          Unia Europejska nie zrobi nic, biznes jest wazniejszy niż człowiek.
          • Anastazja P. Zgłoś komentarz
            Mogła uciec do Stejts lub Polin.
            • M1953 Zgłoś komentarz
              Cały świat, łącznie z USA siedzi w chińskiej kieszeni. Dlatego innej reakcji niż ubolewanie lub wyrazy zaniepokojenia, nie należy się spodziewać. Świat nie reaguje w sprawie Tybetu czy
              Czytaj całość
              Ujgurów, więc z pewnością nie zareaguje w sprawie jednej tenisistki.
              • kert Zgłoś komentarz
                Oczywiście życzę tej sympatycznej Chince pomyślności ale redaktor lubi przesadzać '' cały świat '' bowiem nie ma pojęcia o istnieniu takiej osoby a ja wiem dopiero po przeczytaniu tego
                Czytaj całość
                artykułu mimo że jestem fanem sportu i mam zapewne więcej wiedzy niż ... np. minister sportu .
                • Leszek Gornicki Zgłoś komentarz
                  Nie to nie była odwaga tylko głupota. Odwaga to by była jakby po kryjomu zdobyła dowody wyjechała na zachód i wtedy ujawniła to będąc bezpieczną.
                  • Yanek419 Zgłoś komentarz
                    Pojechała na urlop na dno jeziora, w worku i z kamieniami
                    • fulzbych vel omnibus Zgłoś komentarz
                      Może pojechała na urlop. Co nie wolno? ;-)
                      • hmm Zgłoś komentarz
                        cały świat wyraża głębokie ubolewanie .. no i koniec
                        • Przemek Janowski Zgłoś komentarz
                          Dopóki Chiny będą gwarantowały krociowe zyski korporacjom, dopóty świat nie kiwnie palcem na to, co się tam dzieje. Dlatego będą się tam odbywać igrzyska, mistrzostwa, wyścigi F1.
                          Czytaj całość
                          Nie zmieni tego ani zniknięcie znanej osoby, ani nawet próby uczynienia z Tajwanu drugiego Tybetu. Świat jest coraz bardziej zależny od Chin, a ściślej - od wierchuszki KPCh.
                          • steffen Zgłoś komentarz
                            "Cały świat szuka"... na instagramie.
                            Zobacz więcej komentarzy (2)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×