KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Chiny przyjęły wielki cios. "Takiej sytuacji jeszcze nie było"

Kobieca organizacja tenisowa odwołała turnieje w Chinach, choć miała na nich zarobić gigantyczne pieniądze. Wszystko przez tajemnicze zniknięcie Shuai Peng. - To bardzo silny sygnał - mówi Joanna Sakowicz-Kostecka.

Tomasz Skrzypczyński
Tomasz Skrzypczyński
Shuai Peng Getty Images / Na zdjęciu: Shuai Peng
- Nie zostawili nam żadnego wyboru - przekonuje szef organizacji kobiecego tenisa (WTA) Steve Simon. Tak tłumaczy bezprecedensową i odważną decyzję, której w tenisowym środowisku mało kto się spodziewał. Okazuje się, że tajemnicze zniknięcie tenisistki Shuai Peng będzie miało dla Chin poważne konsekwencje.

W środę Simon ogłosił, że ze względu na poważne wątpliwości dotyczące sytuacji 35-latki, decyduje o zawieszeniu wszystkich turniejów WTA w Chinach i w Hongkongu!

"Nie rozumiem, jak można wysyłać tam tenisistów, skoro Shuai Peng wciąż nie może się swobodnie komunikować. Ryzyko byłoby zbyt wielkie. Jeśli Chiny nie podejmą kroków w kierunku wyjaśnienia sprawy, nie będziemy organizować tam turniejów" - zadeklarował szef WTA.

I choć jeszcze w listopadzie pojawiały się pogłoski o takiej decyzji, nie wszyscy traktowali je poważnie. Teraz już muszą.

Zdjęcia nikogo nie przekonały

- Decyzja WTA pokazuje dobitnie, że temat nie został i nie zostanie zamieciony pod dywan. Jestem bardzo zadowolona, ponieważ dotąd nie było jeszcze tak mocnego stanowiska w kwestii troski o prawa kobiet - mówi nam ekspertka i komentatorka Canal + Sport Joanna Sakowicz-Kostecka.

ZOBACZ WIDEO: Lewandowski opuścił konferencję prasową na gali Złotej Piłki. Zdradzamy dlaczego!

Przypomnijmy: 2 listopada chińska tenisistka Shuai Peng opublikowała wpis na platformie Weibo, w której oskarżyła byłego wicepremiera tamtejszego rządu Gaoli Zhanga o molestowanie i wielokrotne zmuszanie jej do odbywania z politykiem stosunków seksualnych.

Post zniknął po 30 minutach, następnie zniknęła sama zainteresowana. Sytuacja zaniepokoiła nie tylko władze WTA, ale i największe gwiazdy - Novaka Djokovicia czy Serenę Williams. Do akcji internetowej pod hasztagiem #WhereIsPengShuai dołączyły setki tysięcy ludzi z całego świata.

Sprawa zniknięcia Chinki zrobiła się jeszcze bardziej tajemnicza, gdy opublikowano wiadomość "napisaną" przez Shuai Peng. Nikt bowiem nie wierzył w autentyczność e-maila, także WTA (WIĘCEJ TUTAJ). - WTA i reszta świata potrzebują niezależnego i weryfikowalnego dowodu, że jest bezpieczna - przekazał Simon i po raz pierwszy ostrzeżono, że brak wyjaśnienia sprawy może skutkować usunięciem turniejów w Chinach z kalendarza WTA Tour.

Dopiero 20 listopada w sieci pojawiły się zdjęcia i film z udziałem Shuai Peng, o czym poinformowała telewizja ESPN. Zawodniczka miała być widoczna podczas turnieju tenisowego dla dzieci, a następnie pojawiły się zdjęcia gdzie 35-latka życzy wszystkim udanego weekendu.

Czy jednak sprawa została uznana za zakończoną? W żadnym wypadku. Steve'a Simona, podobnie jak tysięcy kibiców, rzekome dowody na bezpieczeństwo Peng nie przekonały.

Bezprecedensowa decyzja. Mogą stracić fortunę

"Chociaż dobrze jest ją widzieć, nie jest jasne, czy jest wolna i może samodzielnie podejmować decyzje i działania, bez przymusu lub ingerencji z zewnątrz. Sam ten film jest niewystarczający. Jak stwierdziłem od początku, nadal martwię się o zdrowie i bezpieczeństwo Peng Shuai oraz o to, że zarzut napaści na tle seksualnym jest cenzurowany i zamiatany pod dywan. Nasze stosunki z Chinami znajdują się na rozdrożu" - napisał w oświadczeniu.

W podobnym tonie wypowiedział się także David Haggerty, prezes Międzynarodowej Federacji Tenisowej i członek Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. - Nadal będziemy szukać bezpośredniego zaangażowania i potwierdzenia od niej samej, że jest bezpieczna i ma się dobrze - przekazał.

A że Chiny postanowiły nadal milczeć, podjęto decyzję o zawieszeniu przyszłorocznych turniejów w tym kraju i należącego do ChRL Hongkongu.

- Bardzo żałuję, że doszedłem do tego punktu. Społeczność tenisowa w Chinach i Hongkongu jest pełna wspaniałych ludzi, z którymi współpracujemy od wielu lat. Jeśli jednak Chiny nie podejmą kroków, o które prosiliśmy, nie możemy narażać naszych graczy i personelu na ryzyko, organizując wydarzenia w Chinach - argumentowano.

WTA pokazała, że nie będzie przymykać oczu na łamanie praw człowieka, nawet jeśli ma to oznaczać utratę milionów.

Azja to przecież dla tenisowych władz żyła złota. Rynek ten dostarcza do ich skarbca gigantyczne pieniądze, a popularność tej dyscypliny w ostatnich latach tylko rosła. W przyszłorocznym kalendarzu WTA Chiny miały pojawić się aż 11 razy. Tam także odbyły się w 2019 roku zawody WTA Finals. I gdyby nie pandemia koronawirusa, to właśnie te miasto, a nie Guadalajara, gościłyby najlepsze tenisistki świata w tym roku.

Sakowicz-Kostecka: - My nawet nie zdajemy sobie sprawy, jakie tu kwoty wchodzą w grę. Chiny bardzo ściśle współpracują z WTA, o czym dobitnie świadczyło powierzenie Shenzen organizacji WTA Finals. Oświadczenie Steve'a Simona jest bardzo znaczące, nie jest to PR-owa zagrywka, ale bardzo silny sygnał w kierunku wciąż bardzo autorytarnych władz Chin, że w WTA prawa kobiet są na pierwszym miejscu.

Świątek zwraca uwagę na jedno

W całej sprawie głos zabrała także największa gwiazda polskiego tenisa, Iga Świątek.

- Sytuacja nie jest łatwa. Pojawia się wiele głosów, wiele teorii. Ja staram się ufać, że WTA stanie na wysokości zadania i zapewni Shuai bezpieczeństwo. Zwróciłam uwagę na podejście organizacji, która robi co w jej mocy, żeby Shuai była bezpieczna. Poczułam, że WTA jest jak rodzina, która w najtrudniejszych dla zawodników i zawodniczek momentach staje na wysokości zadania - powiedziała mistrzyni Rolanda Garrosa z 2020 roku.

Co dalej? Nie można wykluczyć, że ostatecznie turnieje w Chinach i Hongkongu wrócą do tenisowego kalendarza. Jednak według naszej ekspertki, Joanny Sakowicz-Kosteckiej, warunek jest tylko jeden.

- Człowiek, który skrzywdził Shuai Peng, powinien ponieść konsekwencje. Tak właśnie odczytuję oświadczenie - jeśli sprawa nie zostanie wyjaśniona, nie będzie turniejów WTA.

Była tenisistka nie wyklucza, że drogą władz kobiecego tenisa pójdzie też strona męska. Bez wątpienia byłoby to ogromne wsparcie i kolejny cios dla Chińskiej Republiki Ludowej. - Zastanawia mnie jeszcze, jak zareaguje ATP, bo już pojawiają się głosy ze strony zawodników solidaryzujących się z Shuai Peng. Naprawdę, nie przypominam sobie takiej sytuacji w innej dyscyplinie sportu.

Sakowicz-Kostecka przyznaje, że wielokrotnie bardzo krytycznie podchodziła do podejścia władz WTA do tenisistek i ich praw. Teraz jednak chwali Steve'a Simona za kategoryczne podejście do tematu.

- Wielokrotnie z niesmakiem patrzyłam na zachowanie WTA wobec tenisistek, choćby w sprawie powrotu ich do gry po urlopach macierzyńskich, co mnie też dotknęło. Dopiero Serena Williams sprawiła, że ludzie przejrzeli na oczy i teraz każda zawodniczka ma prawo wrócić do rywalizacji na takich samych warunkach jak przedtem. Kwestia Shuai Peng pokazuje, że WTA wyciągnęło wnioski. Bo to znana tenisistka, ale nie światowa gwiazda i globalna ambasadorka tego sportu. A jednak wszyscy stanęli za nią murem.

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (39)
  • steffen Zgłoś komentarz
    Prawa człowieka są łamane w komunistyczno-kapitalistycznych Chinach od zawsze. I wszyscy dobrze o tym wiedzą. Jednocześnie cały świat z nimi handluje, a bez chińskich firm gospodarka
    Czytaj całość
    światowa leży. Zresztą piszę to na chińskim smartfonie, w hokeja gram chińskim sprzętem (robionym dla marek kanadyjskich, szwedzkich itp) itp itd. Daje się więc im organizację Igrzysk Olimpijskich i wielu innych imprez, bo pecunia non olet. Czy zawieszenie (nie odwołanie) paru turniejów tenisowych coś tu zmieni? Wątpię.
    • annaadamczyk1 Zgłoś komentarz
      Pani Sakowicz chyba trochę przesadziła w swojej wypowiedzi. Myślę , że Shuai Peng należy się najpierw sprawiedliwy proces najpierw a dopiero potem kara dla sprawcy. Ewentualnie
      Czytaj całość
      możliwość emigracji jeśli boi się o swoje życie...
      • Andrzej Zaleski Zgłoś komentarz
        Chiny się z żalu popłaczą i zapomną dostarczać kolejnych komponentów do USA i UE tak by tu przemysł zaprzestał cokolwiek wytwarzać , a markety opustoszały.
        • Jerzy Przyk Zgłoś komentarz
          ...hmm... w istocie, to dla Chin cios tak potężny, że przynajmniej połowa Chińczyków natychmiast zacznie masowo umierać z żalu. Ot, i wszystko... P.S. Nie tylko koń by się uśmiał...
          • bolek 7 Zgłoś komentarz
            jak pani pisze ,że WTA walczy o prawa kobiet ,ale tu chodzi o prawa człowieka ,gdyby to był mężczyzna to można go zostawić ?
            • Szadok_ Zgłoś komentarz
              Jakie "te miasto"? Chiny?
              • Paweł Geppert Zgłoś komentarz
                śmiech mnie ogarnia, może przestaniecie kupować lampy i konewki w biedronce, to by więcej zabolało żółtych
                • Mossad Zgłoś komentarz
                  He he slowa piekne i patetyczne.....i zapewne na słowach sie skonczy.
                  • update Zgłoś komentarz
                    Tylko perspektywa wykluczenia wszystkich sportowców CHRL z międzynarodowej rywalizacji, mówię o wszystkich bez wyjątku dyscyplinach sportu, dałaby komunistycznym władzom do myślenia i ta
                    Czytaj całość
                    sprawa szybko zostałaby wyjaśniona.
                    • andy_w Zgłoś komentarz
                      Jaki sport, taka jego organizacja. Już nigdy nie obejrzę piłki kopanej oraz "boksu zawodowego". Za to Igę kiedy tylko nasza telewizja mnie dopuści (bo na płatne kanały mnie
                      Czytaj całość
                      niestety nie stać).
                      • Piotrek Lisowski Zgłoś komentarz
                        I jak to pomoże Shuai Peng?
                        • Bialy20 Zgłoś komentarz
                          Olać WTA i pozostałych lewaków! To sprawa Chin. A ich stać na lekceważenie lewactwa. W Polsce sądy są sfeminizowane, skutkiem są kretyńskie wyroki i jakoś NIKT nie protestuje!
                          • speed01 Zgłoś komentarz
                            Teraz czas na ATP!
                            Zobacz więcej komentarzy (2)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×