WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Film o Rose - garść szczegółów

Film jest pewnego rodzaju hołdem dla zawodnika, który oddał dla speedwaya to co jest najważniejsze, a zatem swoje życie. Rose zginął na torze żużlowym w Rzeszowie 19 kwietnia 1970 roku podczas meczu Stali Toruń z miejscową drużyną. Rozpoczęły się już pierwsze zdjęcia.
Jakub Michalski
Jakub Michalski

Już niedługo Filmowa grupa Next Level w składzie Robert Duliński, Adam Hajder, Jacek Banach, Przemysław Komorniczak i Rafał Kołodziej przystąpi do produkcji filmu opowiadającego o życiu i karierze sportowej toruńskiego żużlowca Mariana Rose. To obraz przedstawiający sylwetkę, oraz karierę wielkiego sportowca - drużynowego mistrza świata z 1966 roku, medalisty mistrzostw Polski oraz triumfatora wielu zawodów żużlowych.

- Rozpoczęliśmy trochę nietypowo bo od wywiadu z wieloletnim mechanikiem Stali Toruń oraz Mariana Rosego - Tadeuszem Moryto. Było ciekawie, sentymentalnie a czasami nawet śmiesznie. Tutaj wielkie podziękowania dla Marcina Politowskiego, który udostępnił nam swoje prywatne pomieszczenia i pozwolił je zaaranżować na studio filmowe, w którym kręciliśmy Pana Morytę - powiedział w rozmowie ze SportoweFakty.pl Robert Duliński, producent filmu o Marianie Rose.

Zdjęcia z wieloletnim mechanikiem toruńskiego klubu nie będą zapewne jedynymi w całym filmie. Czego zatem możemy spodziewać się oglądając tenże obraz? - W planach mamy zdjęcia z udziałem między innymi Jana Ząbika, który był jednym z uczniów Rosego oraz najbliższą rodziną popularnego "Marysia". W kadrach z pewnością ujęte również będą miejsca kojarzone z zawodnikiem "Aniołów". Film kręcony będzie w Toruniu - czyli w miejscu, gdzie Rose żył, oraz Rzeszowie - tam gdzie tragicznie zginął. Mamy również w planie wyjazd do niemieckiego Gustrow, gdzie Marian Rose szkolił miejscową młodzież - kontynuuje Duliński.

Czy film o Marianie Rose będzie wyjątkową pozycją w wideotece każdego kibica żużla? Jak przekonują autorzy projektu, będzie to coś nowego. - Film będzie nie lada gratką dla wszystkich sympatyków czarnego sportu ponieważ zabierzemy ich w sentymentalną podróż do świata speedwaya lat 50, 60 i 70-tych. Będzie można zobaczyć jak to wszystko kiedyś funkcjonowało i poznać historię żużla, którą przedstawimy w przysłowiowej pigułce.

Przy okazji autorzy zaprzeczają doniesieniom, jakie pojawiły się ostatnimi czasy w mediach. - Chcielibyśmy zdementować wszystkie tak zwane "kaczki dziennikarskie", które pojawiły się we wszelakich mediach. Totalną nieprawdą jest to, iż w naszej produkcji wystąpi człowiek który spowodował śmierć Rosego w Rzeszowie. Jeszcze raz powtarzam, jest to nieprawda i nikt z ekipy realizacyjnej takich informacji nie udzielał - zakończył producent filmu.

Kup bilet na wielki finał Speedway Euro Championship w Chorzowie! -->>

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (12):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Kibis LPŻ, MKŻ, APATORA, STALI TORUŃ 0
    Dzięki Natalio Falubaz. Tak właśnie było jak piszesz. Była bieda. Chodziłem do szkoły podstawowej a potem do średniej i dostawałem od Rodziców 40 groszy na tramwaj, czyli do szkoły i z powrotem i czasami na tzw. "szneka z glancem" czyli pysznej bułeczki z lukrem. Nie było mowy o tym żeby kupić bilet na żużel. Trzeba było tak kombinować. Kiedyś skacząc z płotu rozerwałem nową marynarkę i miałem prawdziwy problem. Musiałem wybłagać koleżanki ojca który był krawcem, żeby mi to ładnie zszył. Niestety pomimo mistrzowskiego szycia Rodzice zauważyli defekt i musiałem ponieść karę. Nie pamiętam już jaką ale kara była. Oczywiście nie powiedziałem jak się to stało, bo dostałbym z pewnością karę wychodzenia z domu w czasie meczów. Teraz się z tego śmieję ale wówczas był to duży problem. A miłość do żużla była wielka, na każdym meczu trzeba było być i koniec. To nic że po meczu wyglądałem jak kominiarz. Lubiłem bowiem stać na burcie (ławek nie było) na pierwszym wirażu. Widziałem wtedy zawodników wyjeżdżających z parkingu i po starcie składających się do pierwszego wirażu. Żużel sypał się silnym strumieniem na nas ale to nic. Ważne były te emocje, ten huk i zapach eteru. A silniki nie miały takich tłumików jak teraz. W oczach chłopaka 10-letniego wszystko było rewelacyjne. Pamiętam, że dygotałem z emocji i nie mogłem tego uspokoić. To wszystko było zasługą Marysia czyli Mariana Rose, którego cały Toruń uwielbiał. Dziękuję za uwagę, cdn....
    Odpowiedz Zgłoś
  • Natalia Falubaz 0
    Witam wszystkich :)
    Mimo tego, że kibicuję na co dzień i od zawsze mojemu klubowi to już nie mogę się doczekać filmu :) Lubię czasem powspominać wielkich sportowców niezależnie z jakiego klubu pochodzą. Zawsze ciekawiła mnie np. postać Waszego zawodnika Ranichy,a i o Marianie chętnie dowiem się czegoś więcej. Kibis LPŻ MKŻ APATORA STALI TORUŃ pisz, a my chętnie poczytamy :) nie mam już ojca, który opowiadał mi zawsze o naszym zawodniku Wiesławie Pawlaku na którego pogrzebie jak włączono motocykle było je słychać podobno 30 km od Zielonej (miałam wtedy roczek) to tym bardziej miło mi się czyta jak ktoś z pasja opowiada swoje wspomnienia na temat żużla. A co do Per Rectum to nie wiem jak było z Kibis LPŻ MKŻ APATORA STALI TORUŃ, ale mój tata jak chodził na mecze LPŻ'u Zielona Góra to też jak w tamtych czasach się dało to wchodził za darmo przez płot bo w tamtych czasach najzwyczajniej w świecie była okropna bieda i przy 7 rodzeństwa i chorym ojcu musiałby wybierać czy iść na mecz czy coś zjeść. Czasy się nieco zmieniły. Inna sprawa, że wtedy kluby były też biedniejsze, a z kolei teraz by na tym nie ucierpiały jak wtedy, ale nie nam to oceniać bo nie żyjemy w tamtych czasach.
    Pozdrawiam kibiców żużla
    Odpowiedz Zgłoś
  • Speedway fan 0
    do: Kibis LPŻ MKŻ APATORA STALI TORUŃ
    To musisz być w wieku mojego ojca. Wielokrotnie mi opowiadał o tych akcjach na płocie, o Marysiu wreszcie o jego pogrzebie, w którym wzięło udział pół Torunia. Później chodziłem z ojcem regularnie, pamiętam akcje Ząbika, Żaby, pamiętam też jak mnie tłum prawie przecisnął przez siatkę ogrodzeniową podczas jednego z derbów :). Na tyle skutecznie zaszczepił mi żużel, że do teraz gonię do Torunia jak tylko mam trochę czasu... I chociaż mieszkam w Gdańsku i na codzień kibicuję tutejszej drużynie to sentyment niesamowity pozostał! I gadżety Apatora zamawiane przez internet :)
    Pozdrowienia dla kibiców żużla!
    Odpowiedz Zgłoś
Pokaż więcej komentarzy (9)
Pokaż więcej komentarzy (12)
Pokaż więcej komentarzy (12)
Pokaż więcej komentarzy (12)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×