Ten wypadek wstrząsnął żużlowym światem. Podczas niedzielnego meczu Ultrapur Omega Gniezno - Śląsk Świętochłowice doszło do koszmarnej kraksy Patryka Budniaka i Leona Szlegiela, którzy w ferworze walki o lepszą pozycję sczepili się motocyklami i na wyprostowanych maszynach wjechali w dmuchaną bandę.
Reprezentant miejscowej drużyny przeleciał przez płot okalający tor żużlowy, uderzył w konstrukcję trybuny, a następnie spadł na ziemię. Wtedy zaczęła się walka o jego zdrowie i życie. Na wydarzenia z pierwszej stolicy naszego kraju zareagowało środowisko, które włączyło się w zbiórkę pieniędzy na leczenie juniora.
ZOBACZ WIDEO: Polacy o Lewandowskim. Powinien zostać w Barcelonie?
W sprawie wydarzeń w Gnieźnie głos zabrał także Jakub Rutnicki, minister sportu i turystyki.
- Musimy wyciągnąć wnioski. Kwestia bezpieczeństwa jest absolutnie kluczowa, myślę, że też do takich spotkań w najbliższym czasie dojdzie, abyśmy porozmawiali na temat tego, co trzeba zrobić, aby do tak dramatycznych sytuacji nie dochodziło, bo rzeczywiście sytuacja jest dramatyczna. Banda zadziałała, ale skutki tego wypadku wszyscy widzieliśmy - mówił Jakub Rutnicki w rozmowie z dziennikarzami.
Sprawą zajęła się także policja, która sprawdzi czy tor był we właściwym stanie, przejrzy dokumentację dotyczącą zawodów. Zabezpieczono także motocykle obu uczestników tego wypadku. Ministerstwo sportu zapowiada analizy.
- Na razie trzeba oddać to, aby lekarze zrobili wszystko, by ta historia zakończyła się dobrze. Później musimy przeprowadzić analizę, aby to bezpieczeństwo żużlowców było na maksymalnym poziomie - dodał Rutnicki.
Nie mieszaj sie ministerku jak wiedzę masz zerową
PS. Nie popieram żadnej partii politycznej.