WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Wciąż mamy szansę na bonus - komentarze po meczu Start Gniezno - Lotos Wybrzeże Gdańsk

Do dużej niespodzianki doszło w Gnieźnie, gdzie Start rozbił liderujące Wybrzeże Gdańsk. Gospodarzom ta wygrana znacznie poprawiła humory, co dało się odczuć w pomeczowych komentarzach. Z kolei gdańszczanie przyczyn wysokiej porażki szukali w specyficznym torze.
Mateusz Klejborowski
Mateusz Klejborowski

Kup bilet na wielki finał TAURON Speedway Euro Championship w Chorzowie! -->>
Stanisław Chomski (trener Lotosu Wybrzeża Gdańsk): - Miejscowy tor jest bardzo specyficzny. Ja wiem, że to słabe tłumaczenie, ale taka jest prawda. Szukaliśmy różnych rozwiązań, żeby poprawić naszą jazdę. Po dziesiątym biegu zrobiłem odprawę, mówiłem, że zaczynamy zawody od początku, bez zmian. Niestety, niewiele to pomogło. Sam mecz był bardzo emocjonujący, nikt nie zamierzał odpuścić. Obie drużyny mają swoje cele, dlatego spotkanie mogło się podobać. Gospodarze udowodnili, że nie składają broni i będą walczyć do samego końca

Paweł Hlib (Lotos Wybrzeże Gdańsk): - Przyjechaliśmy tutaj po zwycięstwo, ale gospodarze okazali się dużo lepsi. Gratuluję im zwycięstwa. Ze swojej jazdy nie mogę być zadowolony, próbowałem walczyć, niestety bezskutecznie. Szukałem najlepszego sposobu na ten tor, ale było bardzo ciężko. Katastrofa, tym bardziej, że w pierwszym meczu na tym torze spisałem się dość dobrze. Mam swoje problemy o których nie chcę mówić, one też nie pozostają bez wpływu na moje wyniki.

Dawid Stachyra (Lotos Wybrzeże Gdańsk): - Wynik to dla mnie duże zaskoczenie. Nie myślałem, że zdobędziemy tylko trzydzieści trzy punkty. Przyjechaliśmy do Gniezna wygrać, ale ten tor jest bardzo specyficzny. Każdy z nas, no może poza (Magnusem) Zetterstroemem, pojechał poniżej swoich możliwości. Ja stawiałem sobie takie minimum: osiem punktów, niewiele zabrakło. Cieszę się, że w dwóch ostatnich biegach pojechałem na swoim normalnym poziomie. Z rytmu wybił mnie upadek w pierwszym biegu, w którym wykluczony powinien być Krzysiek (Jabłoński). Ewidentnie zajechał mi drogę, nadziałem się na jego tylne koło i nie mogłem już nic zrobić. Szczęśliwie wypuściłem motocykl, ale niestety trafiłem Adriana (Gomólskiego), on ucierpiał najbardziej.

Magnus Zetterstroem (Lotos Wybrzeże Gdańsk): - To było bardzo trudne spotkanie. Jeżeli chodzi o mój występ, to był on OK. Nie wszystko poszło idealnie. Będzie nam trudno zdobyć w rewanżu punkt bonusowy, ale mimo wszystko uważam, że wciąż mamy na to szansę.

Leon Kujawski (trener Startu Gniezno): - Ogromnie cieszę się ze zwycięstwa, tym bardziej tak wysokiego. Cały zespół stanął na wysokości zadania, świetnie jechał Krzysiek (Jabłoński). Tak jak przystało na kapitana. Trafiłem z Matejem (Ferjanem), który w końcu wygrywa biegi. Był obecny na treningu, testował dwa motocykle. Poradziłem mu, z którego ma korzystać i jak widać miałem nosa. Ważne punkty zdobyli młodzieżowcy. Aktualnie Kacper (Gomólski) spisuje się znakomicie, skutecznie rywalizuje z seniorami. Bieg z Magnusem (Zetterstroemem) - bajka. Zrezygnowałem z Petera (Ljunga), chciałem dać szansę Adrianowi Gomólskiemu. Żal mi tego zawodnika, że ma takiego ogromnego pecha. Jestem jednak pewny, że nadejdzie moment, że Adrian znowu będzie cieszył nas swoją skuteczną jazdą.

Matej Ferjan (Start Gniezno): - Nareszcie pojechałem tak, jak umiem. Odczarowałem ten tor, mimo, że nie ukrywam, że wolę nawierzchnie bardziej przyczepne. Jednak dzisiaj nie mam prawa narzekać, motocykl spisywał się znakomicie. Byłem szybki na starcie i na dystansie. Gdybym jeszcze wygrał ten przerwany bieg, to chyba byłoby za dobrze. Nie rozumiem decyzji sędziego, który zdecydował się na powtórkę, mimo, że wjeżdżałem już w ostatni łuk. Mam nadzieję, że za tydzień będzie tak samo dobrze. Szykuje się świetny mecz (z Lokomotivem Daugavpils)!

Mirosław Jabłoński (Start Gniezno): - Było zbyt nerwowo, do tego miałem dzisiaj sporego pecha. Korzystałem z obu motocykli, jeden z nich czeka remont, gdyż nie był tak szybki, jak wcześniej. Komentując wykluczenie, to uważam, że sędzia podjął dziwną decyzję. Ścigałem się z (Magnusem) Zetterstroemem, a tymczasem wpadłem na (Mateusza) Lampkowskiego, któremu skontrowało motocykl. Jaka była w tym moja wina? Zresztą po biegu, Lampkowski przeprosił mnie za tę sytuację. Wysoka wygrana to dobry prognostyk przed rewanżem w Gdańsku, gdzie wiemy już jak jechać. Teraz liczą się bonusy, wygrane na wyjazdach. Spokojnie czekamy na kolejne spotkania. Nie oglądamy się na rywali, tylko jedziemy swoje.

Krzysztof Jabłoński (Start Gniezno): - Cieszę się z naszego wysokiego zwycięstwa, tak powinny wyglądać wszystkie nasze mecze w Gnieźnie. Dzisiaj wszystko zagrało tak, jak trzeba. Wracając do meczu w Rzeszowie, nie chcę niczym usprawiedliwiać mojej postawy. Wiem, że zawiodłem, ale najważniejsze, że znam tego przyczynę. Przed nami kolejne trudne mecze, ale nie mamy wyjścia. Musimy dalej wygrywać. Szkoda, że mecz oglądało tak mało kibiców.

Michał Szczepaniak (Start Gniezno): - Po upadku nie mogę zginać nogi, dlatego zdecydowałem się nie wystąpić w biegu nominowanym. W poniedziałek wybieram się na szczegółowe badania, po których będę wiedział więcej na temat stanu mojego zdrowia. Wygląda to na porządne zbicie. Jeśli chodzi o mój występ, to nie jestem zadowolony z pierwszego wyścigu. Jechałem na motocyklu, który dotąd w Gnieźnie spisywał się bez zarzutu, ale byłem za wolny.

Kacper Gomólski (Start Gniezno): - Mam satysfakcję, że drugi mecz z rzędu udało mi się wykręcić niezły wynik. Obecnie moja jazda jest zupełnie inna niż na początku sezonu, kiedy tylko przeszkadzałem rywalom. Teraz mogę z nimi skutecznie rywalizować. Ogromnie się cieszę z wygranej z Magnusem (Zetterstroemem). To zawodnik z najwyższej półki, ale tak długo go goniłem, aż w końcu dopiąłem swego. Oby tak dalej! W tym wszystkim bardzo mi szkoda Adriana (Gomólskiego), który bardzo chce wrócić do dobrej dyspozycji, ale ciągle ma pod górkę.

Linus Sundstroem (Start Gniezno): - Moja forma była dość nierówna: raz dwa z bonusem, potem zero, później znów dwa z bonusem i znowu zero... Generalnie jestem jednak zadowolony. Jestem jeszcze młody i ciągle zdobywam doświadczenie. Tor był dzisiaj bardzo śliski, jak zawsze, ale to jest nasz duży atut. Każdy miał dzisiaj bardzo dobrze przygotowane motocykle, dzięki czemu dołożył cenne punkty.

Współpraca: Wojciech Prusakiewicz (start.gniezno.pl)

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (31):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • marych 0
    to nie ten tak zwany knypek szukał zaczepki tylko ochrona bo to oni zaczeli sie głupio smiac z niego wyzywac od brudasa kryminalisty bóg wie kogo fakt mógł isc dalej ale to juz w nie jego stylu jest odpuszczanie zreszta nie1raz ochrona potraktowała zle kibica startu na meczu z rzeszowem tak1 rzucili o ziemie1ochroniarz ze chłopak prawie zemdlał a przez kilka godzin kręciło mu sie w głowie rozumiem ich czasami ale ostatnio troszke przesadzają a potem sie dziwia ze kibice do nich sapia wedle zasady jak ochrona do kibica tak kibic do ochrony bynajmiej nie ktorych bo nie którzy to są jako tako normalni spoko
    Odpowiedz Zgłoś
  • woyciech 0
    Zobaczyć Gdańsk ledwo wychodzący z 30 bezcenne. Panie Chomski - żenada. Specyficzny tor? Specyficzny bo dostajecie lanie? Ciekawe że jak dostawaliśmy lanie od Gdańska do 30 swego czasu w Gnieźnie to nikt nie mówił że jest specyficzny.
    Stachyra wstydu nie ma. Jabol jechał cały czas przed nim, jakoś dziwnie przez 4 okrążenia nie zajeżdżał mu toru jazdy tylko nagle na ostatnim łuku. Trzeba umieć przegrywać z honorem.
    Odpowiedz Zgłoś
  • do AL Gniezno 0
    Szczerze mówiąc widziałem całą akcję na koronie stadionu i po meczu tą, którą opisujesz (na początku przynajmniej). Koleś fikał do ochrony i zdecydowanie szukał zaczepki. Miał do nich pretensję o ich interwencję na koronie. Swoją drogą mały chudy knypek a kozaczył do 4 karków.
    Na koronie natomiast ściągnęli z pasa bezpieczeństwa idiotę, który chciał wejść na tor po upadku Lampkowskiego. Zaczął się stawiać, więc go ostro potraktowali. Koleś na każdym meczu jest pijany i szuka zaczepki, więc dobrze zrobili. Potem pseudo-szalikowcy ruszyli go ratować. Poszła spora grupka, jednak byli za mali aby coś ugrać. Ogólnie żenada. Tak jak pisze poniżej koleś z Gdańska - coraz więcej mamy także i u nas pseudo-kibiców i przygłupów, którzy przychodzą na stadion tylko dymić. Myślałem, że żużel już się z tym uporał, jednak niestety tak nie jest.
    Odpowiedz Zgłoś
Pokaż więcej komentarzy (28)
Pokaż więcej komentarzy (31)
Pokaż więcej komentarzy (31)
Pokaż więcej komentarzy (31)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×