Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Chciałabym zrobić jeszcze więcej - rozmowa z Joanną Michalską-Chrzanowską

[tag=21905]Joanna Michalska-Chrzanowska[/tag] przestała pełnić funkcję dyrektora GTŻ-u. Umowa kończy się co prawda wraz z ostatnim dniem marca, jednak była już dyrektor GTŻ przebywa na zaległym urlopie. Informacja jest o tyle zaskakująca, że żonę Tomasza Chrzanowskiego można było zaobserwować na treningu w środę u boku Hansa Andersena.
Maciej Oszuścik
Maciej Oszuścik

Maciej Oszuścik: Jak to się stało, że przestałaś pełnić funkcję dyrektora w klubie?

Joanna Michalska-Chrzanowska: Umowę mieliśmy skonstruowaną do końca marca i nie została ona przedłużona. Wiedząc, że umowa się kończy, wykonałam całą swoją pracę, przygotowałam wszystko do sezonu, tak by klub mógł wystartować. Z tego co wiem, klub nie przewiduje w przyszłości funkcji dyrektora.

Inne media powiązały twoje odejście z klubu ze statusem na portalu społecznościowym. Jak to skomentujesz?

- Faktycznie można to gdzieś tam powiązać. Bardziej chodziło mi jednak o to, że mam w końcu wolne, że mogę odpocząć, zregenerować się. Pisząc ten status byłam akurat w SPA, więc dotyczyło to bardziej mojej regeneracji, tym bardziej, że ostatnie miesiące były naprawdę ciężkie. Poświęcałam się nawet kosztem rodziny, ponieważ nie wyglądało to tak, że po ośmiu godzinach spędzonych w biurze wychodziłam do domu. Pracując w tym sporcie trzeba być pod telefonem 24 godziny na dobę, także wiele poświęceń i stresów. Przez te kilka miesięcy nie miałam praktycznie w ogóle czasu dla siebie, oczywiście oprócz kick-boxingu czy treningów na siłowni. W końcu mogę trochę odpocząć, tym bardziej, że zimą mogłam wziąć tylko 3 dni urlopu, gdzie pojechałam w góry do Szklarskiej Poręby. Poza tym pochłaniała mnie tylko praca.

Nic nie wskazywało na to, tym bardziej, że jeszcze w ubiegłą środę można było cię zobaczyć wraz z Daveyem Wattem na otwarciu centrum handlowego Alfa.

- Zgadza się. Poza tym nawet w ostatnią środę byłam w klubie, mimo tego, że jestem na urlopie. Hans Andersen przyjechał do Polski trenować i poprosił mnie, żebym z nim jeździła, załatwiła badania. Pokazałam mu także wiele rzeczy w Grudziądzu i byłam z nim na treningu. To było już jednak bardziej koleżeńska pomoc niż praca dla klubu, bo moja praca się zakończyła. Obecnie jestem na urlopie, miałam 12 dni do wykorzystania i to mi się należało.

Zajmowałaś się także prowadzeniem rozmów kontraktowych m.in. z Hansem Andersenem, Daveyem Wattem czy Andriejem Karpowem. Trudno było przekonać tych zawodników do jazdy w GTŻ?

- Jeżeli chodzi o Karpowa, to on wcześniej rozmawiał z naszym prezesem. Aczkolwiek nie ukrywam były też rozmowy po przyjacielsku, ponieważ Karpow jest przyjacielem rodziny. Znamy się jeszcze z czasów, kiedy Tomek jeździł z Andriejem w Rzeszowie. Także rozmawiał ze mną, Tomkiem, czy nawet moimi rodzicami na temat jazdy w Grudziądzu. Z Andersenem i Wattem faktycznie prowadziłam rozmowy. Na pewno nie było łatwo, bo obaj mieli także inne propozycje. Na pewno są to zawodnicy, którzy mi ufają, znam ich wraz z moim mężem od wielu lat, więc na pewno łatwiej było im ze mną rozmawiać, niż z kimś kogo nie znają.

Bez wątpienia piętą achillesową GTŻ-u był marketing. Śmiało można stwierdzić, że ożywiłaś klub w tej materii wprowadzając kilka nowości. Czy jesteś zadowolona z efektów swojej pracy?

- Szczerze? Chciałabym zrobić jeszcze więcej, ale nie wszystko mogłam zrobić. Nie wszystko zależało ode mnie.

Jak wiadomo, głównym twoim zadaniem było pozyskiwanie sponsorów. Jakbyś porównała pod tym względem rok ubiegły do obecnego?

- Wszystkie umowy sponsorskie z ubiegłego roku zostały przedłużone. Wycofały się tylko dwie firmy, jednak pojawiło się także kilku nowych sponsorów. W dzisiejszych czasach, gdzie jest trzeci rok kryzysu, uważam to za spory sukces. Z moich rozmów wynika, że w większości klubów ludzie się wycofują, z racji tego, że po dwóch latach kryzysu, firmy wolą się zabezpieczyć.

W okresie twojej pracy w klubie były zarówno lepsze jak i gorsze chwile. Co najlepiej zapamiętasz z pracy w GTŻ?

- Przede wszystkim kocham żużel. Praca z tym sportem sprawia mi dużo satysfakcji. Myślę, że potrafię spojrzeć na żużel pod różnym kątem. Zarówno jako kibic, jak i żona żużlowca. To też jest ważne. Poza tym sama zajmowałam się sportem wyczynowym. Przez to było mi pewnie łatwiej na to spojrzeć. Robiłam to co kocham. Muszę jednak przyznać, że wchodząc do klubu było wiele rzeczy, których nie wiedziałam, nie znałam się na dokumentacji, którą trzeba zrobić. Tego na pewno się nauczyłam, ponieważ musiałam to robić na co dzień. Na pewno z pracy w klubie jestem zadowolona. Myślę, że to był dobry okres, aczkolwiek bardzo męczący i stresujący dla mnie.

Jak już wspomniałaś wraz z końcem marca wygasa ci umowa z GTŻ. Czy masz już jakieś plany, jeżeli chodzi o przyszłość?

- Mam pewne swoje plany, których nie chcę zdradzać. Nie ukrywam, że pojawiają się propozycje pracy. Myślę jednak, że przy żużlu jeszcze zostanę, bo nie chciałabym się z nim żegnać, więc jakiś związek z tym sportem na pewno zostanie.

Joanna Michalska-Chrzanowska odchodzi z GTŻ-u Joanna Michalska-Chrzanowska odchodzi z GTŻ-u


Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (28)
  • Geographic Zgłoś komentarz
    Wyjaśni mi ktoś o co chodzi z tym statusem na portalu społecznościowym?
    • -night- Zgłoś komentarz
      dawaj do nas asia... tu jest kilka rzeczy do obrobienia... buhaha
      • alehandro Zgłoś komentarz
        załatwianie ciepłych posadek w tym swiecie jest rzeczą naturalną ale faktycznie co niektórych osób to jest za dużo w pewnych miejscach, jeżeli chodzi o Chrzanowskich i przyjaciolke pani
        Czytaj całość
        Asi to juz sa ustawieni i dobrze wiedzieli co zrobic. sam osobiście do nikogo nie mam ale ta dziewczyna pojawila sie w tym środowisku tylko przez znajomości, znajmosci i znajomosci i pewnie pozostanie w nim na dlugo..do samej pracy pani Joanny zastrzeżen nie mam, od wielu lat dyrektorzy grudziądzkiego klubu nie mieli łatwej [pracy. tak czy siak, pani Chrzanowskiej zycze powodzenia a sławnej (teraz juz na pewno) przyjaciolce Dari dazenia do celu...
        • znawcapiasta Zgłoś komentarz
          A mi się wydaje że pan redaktor przeinaczył słowa pani Joanny będące tytułem wywiadu. Powinno być "CHCIAŁAM ZAROBIĆ WIĘCEJ"
          • Boby Zgłoś komentarz
            Najlepiej niech się wypowiedzą w tej kwestii kibice i działacze z Grudziądza, bo są najlepiej zorientowani w temacie. I tyle...w tym temacie
            • MOTOR Zgłoś komentarz
              zepsula troche sprawe:) miala by wiecej luzu teraz jak maz w Gdansku:)
              • rybka13 Zgłoś komentarz
                kobieta nie pojęcia o żużlu ,nie wiem co ona tam robiła tyle czasu na tym stanowisku,mam nadzieje ,że GKS WYBRZEŻE jej nie zatrudni ,byłaby to nielada pomyłka ......
                • Rafi Grudziądz Zgłoś komentarz
                  zrobiła Wam jakieś kuku że się jej tak czepiacie!? bo nie rozumiem tych wszystkich zarzutów,pretensji itp..
                  • jur Zgłoś komentarz
                    Ale pracuś! Tyle, że nie ma konkretów. Słówko kryzys jest świetnym wytłumaczeniem braku osiągnięć. Mam dziwne odczucie, że jej odejście nie spowoduje upadku żużla w Grudziądzu.
                    Czytaj całość
                    Zastanawiam się też, czy praca dla żony to jeden z punktów kontraktu Chrzanowskiego? Zobaczymy w Gdańsku.
                    • fan75 Zgłoś komentarz
                      fajna laska
                      • kibic stali 1 Zgłoś komentarz
                        do kibic dokładnie tak w polsce wszystkie etaty zaczynając od gminy przez różne agencje fundusze urzędy kończąc na ministerstwach się załatwia a każdy kto idzie na taki konkurs bez
                        Czytaj całość
                        pleców jest tylko figurantem znam przypadki gdzie w rzeszowskim urzędzie marszałkowskim pracują tatuś syn synowa i kochanka heheheh
                        • jaqy Zgłoś komentarz
                          Najlepszym komentarzem ......chyba bedzie brak komentarza.....a pamietacie zonke Jacka Goloba.....i tu bedzie podobnie choc oni maja inne korzenie.....
                          • -kibic- Zgłoś komentarz
                            ona jest tak "ladna" jak chrzanowski hahah tak sie wlasnie zalatwia cieple posadki rodzinie w polsce zaczynajac od najnizszego szczebla np gminy a konczac na najwyaszym np ministerstwa i wysokie
                            Czytaj całość
                            urzedy , dostala by te posadke gdyby chrzan niejezdzil u nich? i jak slysze te rownouprawnienie to sie smieje ta prezes warty poznan to ma jakies pojecie o pilce i zarzadzaniu takim klubem? zadne tam kto inny pociaga za sznurki a ona jest tylko po to zeby o warcie cos sie mowilo
                            Zobacz więcej komentarzy (12)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×