Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

We Włókniarzu do końca kariery - rozmowa z Grigorijem Łagutą, kapitanem Dospel Włókniarza Częstochowa

O ostatnich występach, przywiązaniu do klubu, młodszym bracie oraz Drużynowym Pucharze Świata rozmawialiśmy po meczu ze Stelmet Falubazem Zielona Góra z Grigorijem Łagutą, kapitanem Dospel Włókniarza.
Mateusz Makuch
Mateusz Makuch

Mateusz Makuch: Grisza, po ostatnim meczu z Wrocławiem nie chciałeś rozmawiać. W meczu z Falubazem rozpocząłeś podobnie i miałeś problemy ze skuteczną jazdą. Co się działo przez ten czas, gdy szukałeś szybkości na częstochowskim torze?

Grigorij Łaguta: W sumie nic takiego nadzwyczajnego. Nie chcę zwalać winy na tor, bardziej upatrywałbym jej we mnie. Po prostu potrzebne było znaleźć odpowiednie ustawienie jak najszybciej. W Toruniu podczas zawodów parowych jechałem na tym samym silniku, co dzisiaj w meczu i wszystko pasowało dobrze. Natomiast dziś, cóż… Cieszę się, że zdobyłem 8 punktów, a nie 4 tak jak ostatnio. Od trzeciego mojego biegu już szło dobrze. Najważniejsze, że znalazłem to, czego szukałem. Następnym razem od początku będzie już dobrze.

Punkty wam jednak uciekają. Druga porażka w Częstochowie w tym sezonie.

- No to już jest mała masakra. Obecnie jesteśmy w dupie. To najwyraźniej nie są nasze dni. Musimy ciężko pracować, by nastał nasz czas i byśmy wrócili do gry o wysokie cele. Musimy walczyć i nie możemy pozwalać sobie na przegrywanie w domu. Potrzebujemy do tego też odrobinę szczęścia.

Gdy jeszcze ważyły się losy tego meczu, w 14. biegu jechałeś w parze z Emilem Sajfutdinowem. Ty wygrałeś i widziałem, że starałeś się mu pomóc blokując zielonogórzan. Emil jednak nie był w stanie rozwinąć takiej prędkości by ich wyprzedzić. Rozmawialiście przed tym biegiem na pewno. Nie ukrywajmy, że Emil tego dnia był po prostu wolny.

- To prawda, Emil też szuka szybkości i stara się dopasować do tego toru. Każdy zawodnik ma indywidualne potrzeby. Trudno mi w tej chwili powiedzieć, co się stało. Potrzeba poukładać wszystko, aby w przyszłości było jak najlepiej i byśmy nie mieli takich problemów.

Grigorij Łaguta zaskakiwał ostatnio in minus na częstochowskim torze. Rosjanin twierdzi jednak, że w końcu znalazł to, czego szukał w swoim sprzęcie Grigorij Łaguta zaskakiwał ostatnio in minus na częstochowskim torze. Rosjanin twierdzi jednak, że w końcu znalazł to, czego szukał w swoim sprzęcie
Grisza, zostawmy teraźniejszość i przenieśmy się kilka lat wstecz. Pamiętasz ten moment, gdy zdecydowałeś się przenieść do Ekstraligi? Zadzwonił do ciebie ówczesny prezes Włókniarza Marian Maślanka i powiedział: "Słuchaj chłopie, chcę byś jeździł we Włókniarzu Częstochowa".

- Wówczas dużo załatwiane było przez Andrzeja Korolewa. Był on jedną ze stron w rozmowach. Gdy zadzwonił Marian Maślanka, dużo rozmawialiśmy. Miałem wtedy oferty jednak nie tylko z Częstochowy. Dzwoniło kilka klubów, między innymi z Zielonej Góry, z Torunia. Mój wybór padł na Częstochowę i bardzo się cieszę, że już tak długo tu jeżdżę. Chciałbym, by nasza współpraca układała się jak najlepiej, tak jak do tej pory i bym mógł zostać we Włókniarzu do końca swojej kariery.

Jak zmieniło się twoje życie, gdy przeszedłeś do Włókniarza?

- Nie aż tak bardzo. Po prostu w czasie przygotowań trzeba pracować jeszcze ciężej, bo w Ekstralidze nie ma zmiłuj. To nie jest I liga, gdzie możesz podchodzić na większym luzie i popełniane błędy nie przeszkadzają w zdobyciu dużej ilości punktów. W Ekstralidze cały czas toczy się walka. Gdy stajesz przed taśmą startową wiesz, że zawodnicy obok będą do końca trzymali gaz i musisz być czujny.

Gdy przychodziłeś do Włókniarza, trafił tu razem z tobą twój młodszy brat Artiom. Teraz jeździ on dla Unii Tarnów. Nie brakuje ci go trochę we Włókniarzu?

- Czy brakuje? Trudno mi powiedzieć tak lub nie. Wbrew pozorom z Artiomem trudno jest jechać w parze, ponieważ on lubi sam dla siebie jechać. On skupia się mocno na starcie, wygrywa i nie patrzy na pozostałych, tylko po prostu jedzie do przodu…

Właśnie gdy jeździliście razem we Włókniarzu często to ty ubezpieczałeś drugą pozycję, a jego wypuszczałeś do przodu.

- Bardzo dobrze jeździło mi się z nim w I lidze, bo rywale nie byli aż tak wymagający, jak są w Ekstralidze. Tu chłopaki spodziewają się, co chcę zrobić na torze i było zdecydowanie trudniej. Swoją drogą muszę przyznać, że jeśli wiedzielibyśmy, że Artiom będzie tak dobrze jeździć w tym sezonie, na pewno porozmawiałbym z Arturem Sukiennikiem żeby Artiom wrócił do Włókniarza Częstochowa. Myślę, że Artiom jechałby lepiej niż Jepsen Jensen, który raz zdobywa dużo punktów, a raz zawodzi.

- Myślę, że Artiom jeździłby lepiej od Jensena - mówi Grisza. Czy w Częstochowie ujrzymy kiedyś rosyjskie trio? - Myślę, że Artiom jeździłby lepiej od Jensena - mówi Grisza. Czy w Częstochowie ujrzymy kiedyś rosyjskie trio?
No właśnie, Artiom ma bardzo dobry sezon. Czym to jest spowodowane? Rozmawialiście ze sobą na ten temat?

- Oczywiście rozmawialiśmy i powiedział mi, że nie zmieniał za wiele. Może wpływ na jego jazdę ma to, że zmienił klub. Może w Tarnowie nie ma takiej presji w drużynie. Artiom pomyślał też zimą. Kupił motocykl crossowy, dużo więcej potrenował i być może to zaowocowało. Jazda na motocrossie dużo daje, ponieważ cały czas jesteś oswojony z prędkością i potem na początku sezonu to widać.

Grisza, zainteresował mnie temat Wostoku Władywostok, w którym zaczynałeś swoją karierę. Oglądałem ostatnio fragmenty z meczu Wostoku i tam połowa drużyny ma niebieskie kewlary z logiem Grigorija Łaguty…

- No tak, przed sezonem porozmawialiśmy na ten temat z prezesem Wostoku Władywostok. On mówi dawaj, zrobimy tak, by drużyna dobrze i ładnie się prezentowała. Kupiliśmy więc stroje dla wszystkich chłopaków, by jeździli w wygodnych kombinezonach.

Wziąłeś udział w nieoficjalnych mistrzostwach świata par w Toruniu, gdzie wraz z Emilem Sajfutdinowem oraz swoim bratem zajęliście drugie miejsce. Co sądzisz o tego typu zawodach?

- Uważam, że to dobra inicjatywa i były dobre zawody. Nie rozumiem tylko, dlaczego rozegrano półfinał i finał. Przecież to nie Grand Prix, gdzie każdy chłopak walczy tylko dla siebie. Rok temu jechałem w jakimś turnieju w Rybniku, gdzie też startowaliśmy parami. Tam nie było półfinału i finału, tylko zwyciężyli ci, którzy zdobyli najwięcej punktów w kilku biegach.

Rozumiem, że uważasz, że bez półfinału i finału byłoby sprawiedliwiej? Wy w końcu wygraliście rundę zasadniczą.

- Tak. Nie mam jednak o to pretensji, bo punktacja była tak skonstruowana, że można było wygrać bieg przyjeżdżając na drugim i trzecim miejscu. Trudno jednak znaleźć złoty środek, bo dla widowiska i emocji półfinał oraz finał to dobre rozwiązanie.

Niebawem w Częstochowie półfinał DPŚ. Rywalami Rosji będzie Polska, Australia oraz Łotwa. Znajomość tego toru wam pomoże, by wywalczyć bezpośredni awans do finału w czeskiej Pradze?

- A na ten temat jeszcze nie będę za dużo mówić, bo sam jeszcze czekam na powołanie do drużyny (śmiech).

- Nie dostałem jeszcze powołania do reprezentacji na DPŚ - śmieje się - Nie dostałem jeszcze powołania do reprezentacji na DPŚ - śmieje się "Grisza"

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (92)
  • pepe23 Zgłoś komentarz
    Skromny Grisza?
    • weslyCKM Zgłoś komentarz
      Super Griszka! Uwielbiam twoją jazdę,zwłaszcza jak zaśpisz na starcie a później dymasz gości po bandzie, poza tym za to co zrobiłeś dla tych kibiców nawet jak zrobisz 4 punkty to
      Czytaj całość
      poprostu ,,...nic się nie stało...'' .Tylko jedno ale...chciałbym żebyś się dopasowywał do toru najlepiej na treningach a nie koniecznie w pierwszym biegu,jest wtedy więcej czasu i mniej nerwowo(pamiętam jak wjechałeś do parku maszyn po swoim pierwszym biegu w ostatnim meczu, qurwa aż iskry leciały z haka). A na Mundial kupuję Ruską flagę i Tobie kibicuje, chyba że Szrek powoła Szuminę bo Chudemu ,Siwemu,Pawlickiemu ani Małemu nie będę kibicował.
      • kemot86 Zgłoś komentarz
        Grisza do końca,Szumina do tego Czaja żeby ustabilizował forme na poziomie 8 pkt na mecz w seniorce, Sławek niech przycisnie mocno maksyma do tego lider na poziomie Iversena w tym sezonie i
        Czytaj całość
        po prostu jedźmy swoje bez spinki o medale. Zacznijmy budować skład w oparciu o wychowanków (oczywiście nie z takim szkoleniem jakie jest dzisiaj)
        • andzia cze-wa Zgłoś komentarz
          Przykłady Griszki i Emila pokazują, że każdy może zawalić mecze:-)...ale jak minie pierwsza złość i rozczarowanie to jak się spojrzy na tego rozbrajającego gościa to uśmiech sam
          Czytaj całość
          się ciśnie na usta:-).Pozostaje mieć nadzieję, że będzie już tylko lepiej.
          • PSŻ-owiec Zgłoś komentarz
            Grisza to wielki walczak i całkiem nietuzinkowy człowiek. Takich ludzi bardzo cenię i szanuję. Pamiętam, jak Łaguty i Bogdanows walczyli jak równy z równym z żużlowcami PSŻ-u.
            • slawer Zgłoś komentarz
              kapitanie do pracy bo mamy niezaciekawą sytuacje w tabeli
              • Darky i Chrispy Zgłoś komentarz
                Ja uważam że Częstochowa na spokojnie wejdzie do 4 ( ma dwa mecze mniej )A Michael jest ambitny i wyniki poprawi
                • RzeszówCrump Zgłoś komentarz
                  Jedyną deklaracją jaka była dotrzymana to ta przez Crumpa. Po sezonie gdy zajęliśmy 7 miejsce powiedział, że chce zakończyć karierę w Rzeszowie. I co ? Bam ! Zakończył.
                  • RECON_1 Zgłoś komentarz
                    Mocna deklaracja:)
                    • RzeszówCrump Zgłoś komentarz
                      A zostawaj sobie. Ja tego palanta za żadne skarby nie chce w Rzeszowie. Porozbijałby swoich pacan skończony ruski kamikadze. Taki drugi Nicki ,,boląca rączka'' Pedersen.
                      • Rejczel Zgłoś komentarz
                        (śmiech) od razu widzę jego twarz z uśmiechem na buzi :D
                        • kibic stali 1 Zgłoś komentarz
                          widac jest tam kolorowo w tej drużynie skoro oficjalnie chce żeby jensen odszedł i odejdzie chyba jednak to co pisze ostafiński że jensen idzie do torunia jest prawdą a jak zostanie ksm to
                          Czytaj całość
                          będzie bitka o niego hehehe ciekawe jest dlaczego akurat emil i jensen tak mizernie się prezentują hm zastanawiające
                          • Morawski Zgłoś komentarz
                            A jeśli chodzi o zdanie G.Laguty dotyczące jego brata a Jensena, to nie ma co się dziwić. W końcu to jego brat i chciałby na pewno aby jeździli w jednym klubie. Może trochę głupio że
                            Czytaj całość
                            powiedział o tym że lepiej by się spisał niż Jensen. Bo może to tylko negatywną atmosferę wprowadzić.
                            Zobacz więcej komentarzy (29)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×