Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Stanowcze kroki PGE Ekstraligi po finale. Tor był niebezpieczny, będzie postępowanie!

PGE Ekstraliga uważa, że niedzielny finał w Gorzowie Wielkopolskim odbył się na niebezpiecznym torze. W tej sprawie zostanie przeprowadzone postępowanie. Konsekwencje zostały już wyciągnięte wobec komisarza toru Grzegorza Janiczaka.
Jarosław Galewski
Jarosław Galewski
WP SportoweFakty / Tomasz Jocz

Kup bilet na wielki finał TAURON Speedway Euro Championship w Chorzowie! -->>
O złym przygotowaniu nawierzchni na niedzielny finał jako pierwsi zaczęli mówić torunianie. Spore zastrzeżenia do stanu toru miał ich menedżer Jacek Gajewski. Jego zdanie podzielało później wiele osób ze środowiska żużlowego. Głos w całej sprawie postanowiły zabrać również władze PGE Ekstraligi. - Odniosłem wrażenie, że wróciły dawne koszmary. Kilka lat temu w Ekstralidze byliśmy świadkami notorycznego przygotowywania niebezpiecznych torów. Później sytuacja się uspokoiła, a teraz to wróciło. Mam wrażenie że ponownie przyjdzie nam się zmierzyć z chorą mentalnością, gdzie dla niektórych atut toru oznacza niebezpieczny tor - mówi w rozmowie z portalem WP SportoweFakty Wojciech Stępniewski.

Tor, który został przygotowany na finał w Gorzowie, PGE Ekstraliga rozpatruje przede wszystkim w kategoriach bezpieczeństwa. - Cała Polska widziała ten mecz. Strona gorzowska nie powinna udowadniać, że wszystko było w porządku. Zgadzam się, że tor był jednakowy dla wszystkich, ale dodam że jednakowo dla wszystkich niebezpieczny. Jeśli tak doświadczeni zawodnicy jak Greg Hancock czy Martin Vaculik wchodzą w łuk i po chwili jadą wyprostowanym motocyklem w bandę, to oznacza, że nawierzchnia nie została przygotowana we właściwy sposób. Mam również wrażenie, że niektórzy bardzo łatwo zapomnieli o tragedii, która spotkała całe środowisko żużlowe w maju tego roku. Wtedy wszyscy stawiali się tłumnie na pogrzebie Krystiana Rempały. Minęło kilka miesięcy i jestem zaskoczony, że tak szybko zapominamy, że bezpieczeństwo zawodników jest najważniejsze - tłumaczy Stępniewski.

Ekstraliga zapowiada, że wyciągnie wnioski. Konsekwencje dotknęły już komisarza toru, którym w Gorzowie był Grzegorz Janiczak. - Tor miał ocenę dobrą. Byłem na III i IV Jury. Prawdą jest, że menedżer Jacek Gajewski zgłaszał zastrzeżenia. Jury uznało, że tor jest w porządku, jednak przebieg meczu pokazał, iż w ocenie bezpieczeństwa toru się pomyliło. Nie mamy zamiaru chować głowy w piasek i udawać, że wszystko było jak należy. Pierwsze konsekwencje spotkały już komisarza toru, pana Grzegorza Janiczaka, który osobiście przeze mnie został już poinformowany, iż dalsza jego współpraca z PGE Ekstraligą musi się zakończyć. Co do jego dalszej obecności przy innych rozgrywkach, to decyzje należą do GKSŻ. Kroki muszą być radykalne. Nie może być również tak, że trener gospodarzy udziela wywiadu, w którym mówi, że musiał zrobić taki tor, bo w przeciwnym razie straciłby pracę. Jak mamy to traktować jako Ekstraliga? To przyznanie się do oszustwa? To jeszcze wyjaśnimy, ale pewnym jest to, że komisarz powinien stać na straży bezpieczeństwa toru, czasami nawet kosztem widowiska. Argumenty dotyczące niedopasowanych motocykli do mnie w ogóle nie trafiają, bo są po prostu absurdalne. Na przyszłość zastanowimy się nad dalszymi krokami. Jeśli jednak będzie dochodzić do takich sytuacji, to potrzebne będą zdecydowane działania. Tor niebezpieczny nie powinien być dopuszczany do zawodów. W sprawie niedzielnego meczu przeprowadzone zostanie postępowanie dyscyplinarne. Poinformowałem już o tym prezesa Stali Gorzów pana Ireneusza Macieja Zmorę. Ekstraliga zajmie się także tematem dotyczących biletów dla kibiców drużyny gości. Obie sprawy zostaną bardzo dokładnie wyjaśnione - zapewnia Stępniewski. 

- Jeśli chodzi o kwestię biletów, to pozostał wielki niesmak. Atmosfera, którą stworzyli kibice obu ekip, była niepowtarzalna. Gratuluję fanom jednej i drugiej drużyny, bo byli najlepszymi aktorami tej rywalizacji. W przeszłości mieliśmy mecze, gdzie były niedopuszczalne zachowania kibiców. Tym razem fani zachowali się wzorowo. Nie potrafię teraz wskazać winnego w tej sprawie. Chcemy to wyjaśnić w oparciu o obowiązujące przepisy. Jeśli uznamy, że ktoś jest winny, to ta strona będzie musiała ponieść konsekwencje - wyjaśnia prezes Stępniewski.

Ekstraliga tłumaczy również, że cały czas, wspólnie z GKSŻ szuka ludzi, którzy mogliby pełnić funkcję komisarzy torów. - Nawołujemy bez przerwy, że potrzebni są ludzie, którzy mają wiedzę na ten temat. Kilka osób już spełnia nasze kryteria. Problemem jest zresztą nie tylko wiedza merytoryczna, ale przede wszystkim stanowczość w egzekwowaniu poleceń. Mam wrażenie, że tego brakuje. W niedzielę to było doskonale widoczne. Nie można wierzyć, że jakoś się uda przejechać zawody. Opatrzność czuwała nad tym, że nikomu nic się nie stało. Tak być nie może. Musimy stać na straży bezpieczeństwa zawodników. Jako kluby, kibice czy PGE Ekstraliga wymagamy od zawodników wiele i w zamian musimy im zapewnić bezpieczeństwo. Do wielu rzeczy związanych z torami w przyszłym roku podejdziemy w sposób jeszcze bardziej rygorystyczny - podkreśla Stępniewski.


ZOBACZ WIDEO: Tomasz Narkun przed KSW 36: trybuny popękają

Czy zakończenie współpracy z komisarzem to właściwa decyzja PGE Ekstraligi?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (226):

  • Przemek Polus Zgłoś komentarz
    Jeżeli by się potwierdziło, co doczytałem, to kroki powinny być trzy. 1. Odebranie tytułu Stali poprzez Walkower dla Torunia. 2. Degradacja do Niceligi 3. Wysoka kara finansowa. Żadna
    Czytaj całość
    inna farsa nie przejdzie. Chociaż nie przepadam za Toruniem, to stwierdzam że Gorzów przeszedł samego siebie.
    • slavo880 Zgłoś komentarz
      Jedynym sposobem na ukrócenie tego typu działań organizatora jest walkower. Może wtedy kluby nauczą się gry fair i poszanowania życia i zdrowia zawodników. Drugorzędna, acz ważna też
      Czytaj całość
      jest kwestia kibiców, którzy zamiast ścigania i mijanek widzieli upadki i balansowanie na krawędzi zawodników.
      • wiecznystudent Zgłoś komentarz
        Te pierdolamento będzie się przeciągało widać ...żałosne w tym wszystkim jest to, że głośno trąbią o tym osoby związane z Toruniem. Zaczęło się tuż po meczu w Toruniu, gdzie
        Czytaj całość
        menago podniósł temat toru w Gorzowie, później nagonka z biletami...przyjeżdża komisarz na finał dzień wcześniej.... Na finale jest jury, sędzia, komisarz, tor dostaje ocenę dobrą. Toruń przegrywa mecz, afera się rozkręca i to nie jedna, przecież jeszcze biletów nie dostali, pomijając fakt , że niechcianych, bo oficjalne zapytanie ze strony gorzowskiej było, jednak zostało to olane przez szefa Torunia , a kiedy się pokapował, to zaczął odwracać kota ogonem i winnego na siłę szuka po stronie gorzowskiej- żałosne...Wrócę jeszcze do toru,, na meczu byłem i wszystko widziałem, wiele komentarzy i artykułów jest pisanych przez ludzi, którzy albo oglądali inny mecz, albo nie widzieli go wcale, bo więcej w tym gdybania niż prawdy. Ukarali komisarza, zadam pytanie: dlaczego szef ekstraligi nie ukarał się wraz z szanowną jury? Przecież sam wspomniał , tutaj cytat: Tor miał ocenę dobrą. Byłem na III i IV Jury. Albo ktoś tu jest mocno do stołka przyspawany , albo jest hipokrytą...
        • scott111 Zgłoś komentarz
          Lapanka - Wielki Prezes szuka ludzi, ktorzy mogliby pelnic funkcje komisarzy toru. Moze lepiej oddac ukladanie toru trenerom ale obarczyc ich odpowiedzialnoscia za jego zly stan. Nie moze byc
          Czytaj całość
          takiej lipy jak u nas na finale. Niebezpiecznie dla wszystkich a w podtekstach sprawka Chomskiego. Jesli ma za to odpowiadac to tylko wowczas gdy bezdyskusyjnie sam dyryguje jego ulozeniem. Wina w tym przypadku nie powinna sie rozkladac na wielu. Ciala dal komisarz to do widzenia. Moze po lapance bedzie ich wiecej ale to wiecej nie musi isc z jakoscia. Teraz wiekszosc tzw. komisarzy torowych to typowi ubijacze. Ze strachu przed odpowiedzialnoscia beda ubijac asfalt.
          • kucka Zgłoś komentarz
            Poje.... Naród a gdyby wygrał Toruń to było by pewnie wszystko wpozadku leczcie się staleczke wygrała fer jedni i drudzy mieli taki sam tor. Pozdrawiam
            • Stallowiec Zgłoś komentarz
              Skoro było tak źle to czemu tak dobrze pojechali ? Pewnie jakby Apator zdobył mistrza to siedzieli by cicho a że przegrali to trzeba gębą po szczekać i szukać winnych na siłę.
              • eddy Zgłoś komentarz
                Biedny ten Chomski,tak sie bal ze robote straci ,wiec dal Paluchowi zrobic tor aby majstra zrobic a tu..zonk! Znow na zasilek bo sie troche prawdy za duzo ..klapnelo! Panie Stasiu , nie jest tak
                Czytaj całość
                zle , bo w Lesznie ,albo we Wrocku juz dzisiaj sa wolne ..etaty !
                • KS STAL GORZÓW- SHREK Zgłoś komentarz
                  Tak czytam ten artykuł i tylko mam jedno skojarzenie , taka scena z filmu. Pan prezes powiedział, co chcieli usłyszeć. Kto oglądał, ten wie. [youtube=BsTKtU3cKC0]
                  • Teddypol Zgłoś komentarz
                    Historia wszystkim znana ! "Unibeksy" jak wygrywaja, to sa cicho a jak dostaja w dups.o to....... Kargul, podejdz no do plota.........
                    • Komentator Widmo Zgłoś komentarz
                      Staleczka po trupach do celu.
                      • Manhattan Zgłoś komentarz
                        Z felietonu Jana Krzystyniaka: [quote]Żużel to nie jest sport dla baletnic. Tu dziury są wręcz wskazane, a to co było podczas niedzielnego finału w Gorzowie nazwałbym raczej dziurkami, a
                        Czytaj całość
                        nie jakimiś strasznymi wyrwami. W zasadzie sami do tego doprowadziliśmy, że każda koleinka uważana jest za preparacje i niebezpieczne miejsce na torze. Wprowadziliśmy komisarzy, którzy bladego pojęcia nie mają o przygotowaniu nawierzchni i tylko by ubijali. Przez to straciły widowiska, bo teraz liczy się start, a później jazda gęsiego. Dzięki temu, że w Gorzowie mieliśmy kilka dziurek mogliśmy zobaczyć widowiskowy finał. Było kilka mijanek i było ciekawie. W dawnych czasach, a w zasadzie nie tak dawnych, bo w latach 90-tych, takie dziurki to była norma. Wtedy zawodnicy doskonale wiedzieli, że wjeżdżając w coś takiego dostają przyśpieszenia i celowo tego szukali. Teraz też zawodnicy wiedzą doskonale gdzie robią się koleiny, ale unikają tego jak ognia, bo nie potrafią panować nad motocyklem. Żużel od zawsze był sportem ciężkim, a robi się z niego teraz balet. Popatrzmy choćby na ligę angielską. Czy tam mają tory równe jak stół? Czy tam komentatorzy w każdym zdaniu podkreślają ilość dziurek na torze? Czy żużlowcy jeżdżący w Polsce i w Anglii narzekają na tamtejsze tory? Nie! Bo wiedzą, że na takim torze się też jeździ, a i ta jazda jest efektowniejsza dla oka. Tam zawodnicy wiedzą gdzie szukać kolein i jeszcze jadą w kontakcie z rywalami. Skoro już zacząłem wątek kontaktu z rywalami to budzi się we mnie złość. Złość po tym jak został w niedzielę potraktowany Kacper Gomólski. Niedługo wprowadzimy przepis w regulaminie, że żużlowcy mają jeździć pół metra od siebie. Za większe zbliżenie będzie wykluczenie. To nie jest wcale zabawne, bo do tego to wszystko zmierza. Żużel od zawsze był dyscypliną kontaktową. Walka bark w bark, motocykl w motocykl to jego sól. A dziś wyklucza się zawodników za to, że rywal nie potrafi opanować motocykla. Ba wyklucza się za to, że wyprzedził!....[/quote]
                        • KSF_FAN Zgłoś komentarz
                          wy gorzowiacy zawsze macie o wszystko do wszystkich pretensje, że tor źle ktoś robi, że prezes czy trener tego czy owego klubu jest taki czy siaki. Natomiast jeżeli u was się dzieje syf,
                          Czytaj całość
                          gówno z nieba pada, to się bronicie i wszem i wobec piszecie, że to złoto a nie gówno i jak ktoś się z wami nie zgadza to lecicie w tych waszych tłumaczeniach prosto przed siebie jak kura bez łba. Tor został spreparowany, Gomólski został wykluczony a nie Pawlicki, jak kasprzak się ruszał na starcie i Torunianie wyszli na 5:1 to nagle sędzia bieg nie wiadomo czemu przerywa. Macie to złoto i się z tego cieszcie, ale to złoto jest nabyte machlojkami i krętactwem. Do was nic nie dociera, nawet to że władze chcą ten wasz klub ukarać, sam wasz trener swoje powiedział i dalej jak konie wyścigowe brniecie w te wasze tłumaczenia, że wszystko niby było w porządku.
                          • MarkoS Zgłoś komentarz
                            Haha, i znowu wszyscy kibice żużla nazywają tor zaprezentowany w gorzowskim finale po imieniu, tylko gorzowianie z uporem maniaka zwą go, a to wymagającym, a to selektywnym, i w końcu:
                            Czytaj całość
                            równym dla wszystkich... Gówno, panowie, tez można nazwać organicznymi odpadami przemiany materii, ale to akurat zupełnie niczego nie zmienia...
                            Zobacz więcej komentarzy (213)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×