WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo

Zawodnicy tracą kilkadziesiąt tysięcy. Trzeba zmienić regulamin?

Zawodnicy, którzy wypadają ze składu na dane spotkanie, tracą od parunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych. - Zdarzają się przypadki, że mają później pretensje do menedżera. Cierpi na tym drużyna - mówi Wojciech Dankiewicz.
Michał Wachowski
Michał Wachowski
WP SportoweFakty / Wojciech Klepka

Większość menedżerów w PGE Ekstralidze będzie miała w czasie sezonu twardy orzech do zgryzienia. W kilku zespołach jest sześciu równorzędnych seniorów, a jeden z nich będzie musiał siedzieć na ławce. Nawet gdy trenerzy będą dokonywać zmian w trakcie sezonu, ktoś zawsze będzie czuł się poszkodowany. W miniony weekend odczuł to Grzegorz Walasek, który nie pojechał w meczu Get Well Toruń.

Odstawienie od składu jest w żużlu o tyle kłopotliwe, że taki zawodnik nie zarabia. Absencja w jednym meczu to dla dobrego zawodnika duże straty, sięgające kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Łatwo więc o frustrację, jaka dopada rezerwowego.

- Sam pełniłem rolę menedżera i wiem, że reakcje, gdy żużlowiec dowiaduje się, że nie jedzie, są różne. To kwestia charakteru, ale zdarzają się w naszym sporcie przypadki, gdy ktoś później przychodzi z pretensjami. Nie dotyczy to zresztą tylko odstawienia od meczu, ale nawet samego biegu. Niektórzy zawodnicy nie akceptują, że po dwóch wyścigach, gdy przyjeżdżali na trzeciej pozycji, są zmieniani - mówi Wojciech Dankiewicz.

Pretensje jednego czy większej liczby zawodników wpływają negatywnie na atmosferę w drużynie. Nic więc dziwnego, że niektórzy trenerzy rezygnują z rywalizacji wewnątrz zespołowej. Na taki krok zdecydował się trener Cash Broker Stali Gorzów, Stanisław Chomski. W obecnym sezonie będzie miał żelazną piątkę seniorów. Rezerwowy Tomas H. Jonasson jest trzymany w poczekalni i nie ma niepokoić reszty składu.

ZOBACZ WIDEO Nowy pakiet w żużlu? To może być złoty interes

Dankiewicz podkreśla jednak, że na większości zawodników można polegać. - Ci, z którymi w czasie pracy menedżera się spotykałem, potrafili na ogół zaakceptować fakt, że w danym meczu nie jadą. Umieli docenić wartość kolegi z zespołu. W żużlu wszystko zmienia się zresztą dynamicznie i obowiązuje tu często zasada: dziś ja, jutro ty. Żużlowiec, któremu wiedzie się gorzej może uporać się z problemami sprzętowymi i za chwilę odpalić. Ważne jest to, by przez swoje problemy nie powodować niesnasek w drużynie. Żużel to w dużej mierze sport indywidualny, ale na pierwszym miejscu powinno być dobro zespołu - podkreśla Dankiewicz.

Były prezes Unii Leszno, Rufin Sokołowski uważa, że obecną sytuację można by łatwo rozwiązać, zmieniając regulamin. - Mówiłem tu już przy wielu okazjach: powinien wrócić przepis o zawodniku rezerwowym, który mógłby być w składzie. Wtedy menedżer miałby większe pole manewru, a poza tym nie byłoby tylu poszkodowanych zawodników. Wówczas w meczu punktować mogłoby sześciu seniorów i wszyscy byliby zadowoleni. Nie wiem, dlaczego żużlowa centrala jeszcze nad powrotem tych zasad nie pomyślała - dziwi się Sokołowski.

Czy w lidze powinien wrócić przepis o zawodniku rezerwowym?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (44):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • krzysiek.n 0
    Że kluby podpisują więcej kontraktów to OK- patrz kontuzje.Sokołowski nic nowego nie wnosi , dawniej każdy klub miał rezerwowego i każdy jechał. Zawsze rezerwowy jechał przynajmniej 3 biegi , eliminowało to niekiedy dziwne zachowania na treningach a z drugiej strony widzieliśmy jednego więcej.Ale znając życie to kluby wymusiły to w ramach oszczędności a teraz pie@lą że im krzywda.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • zawodowiec 0
    "tracą od parunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych" ??? jak moga tracic skoro tych pieniedzy jeszcze nie zarobili?!?!?!?! a jesli przyjezdzaja na mecz to koszty im sie zwraca. kolejny pismak do wymiany.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Lejonen Gislaved 0
    Zawodnicy nienawidzili tej funkcji rezerwowego dlatego to zniesiono. Nieraz przyjezdzali na mecz po to zeby nie wyjechac. Albo wkurzali sie ze wchodza w mecz w srodku zawodow gorzej spasowani, nie znaja tez biegow w ktorych wyjada. Pamietam ze bodajze Szczepaniak najbardziej narzekal gdy do osemek powrocono. A obecnie zawodnikow na odpowiednim poziomie zarowno sprzetowym i jezdzieckim jest tak malo ze nawet szostek nie wypelnia we wszystkich ligach. Ale predzej jechalbym w szesciu niz w osmiu. W miare mocni zawodnicy wola nie przyjechac na zawody wcale nuz byc rezerwowym, bo trudno z tej pozycji cos zarobic. Zawodnik podstawowego skladu tym bardziej nie zgodzi sie ba jazde spod osemki.
    Dopoki od punktow zaleza w jakims stopniu zarobki, pozycja rezerwowego nie ma racji bytu. Nie twierdze ze jest zla ogolnie. Zawodnikom zmienianym po 1,0 mozna pomoc jedynie znoszac rezerwy taktyczne, co ma tez swoje minusy
    Nevermore W dawnych, dobrych czasach jeździło 8. chłopa i było git. Ktoś zawalił, wstawiało się za niego rezerwowego i jechało się dalej. Później wielka "pierestrojka" naszego kochanego żużelka spowodowała, to co mamy teraz. Walka o skład, dobre miny do złej gry, a każdy kto siedzi na ławie jest ... powiedzmy to sobie wprost WQRVIONY i taka jest prawda. Nie zmienią tego żadne zapewnienia przed kamerami, że jest super hiper i duch w drużynie jest mocny :)) Może jakaś młodzież to kupuje, choć w obecnych czasach nie sądzę, że tak jest xD
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (41)
Pokaż więcej komentarzy (44)
Pokaż więcej komentarzy (44)
Pokaż więcej komentarzy (44)