Kokpit Kibice

Janusz Steliga: Czuję się jak po nokaucie. Trener nie odnalazł się w obecnych realiach (wywiad)

KSM Krosno niespodziewanie przegrało z Naturalną Medycyną PSŻ Poznań 44:46 i mocno skomplikowało swoją sytuację w kontekście awansu do play-offów 2. Ligi Żużlowej. Załamany wynikiem jest prezes klubu, który ma uwagi do zawodników i trenera.
Wojciech Ogonowski
Wojciech Ogonowski
David Bellego WP SportoweFakty / Karol Słomka / David Bellego

Wojciech Ogonowski, WP SportoweFakty: KSM przeszedł drogę z nieba do piekła. Byliście jedną nogą w play-offach, a teraz sytuacja mocno się skomplikowała. To PSŻ jest bliżej pierwszej czwórki.

Janusz Steliga, prezes KSM-u Krosno: Po meczu krótko rozmawiałem z trenerem, ale byłem tak przybity, że nie miałem ochoty na dłuższą dyskusję. Stanisław Kępowicz wziął porażkę na swoją klatę, ale nie zmienia to faktu, że przez cały sezon jechaliśmy w miarę przyzwoicie, a kiedy przyszło zwieńczyć sukces, to wyszedł duży zawód. Nie możemy się też tłumaczyć pogodą. Faktycznie zawodnicy trenowali na suchym torze, a ten był inny przez burzę, ale to ich nie usprawiedliwia. Niektórzy dali "popis" jazdy i jechali jakby byli uczniami, a nie zawodowcami. W dziecinny sposób dawali się objeżdżać rywalom.

Jak pan ocenia pracę trenera Stanisława Kępowicza?

Niestety, ale muszę przyznać, że Stanisław ma problem z odnalezieniem się w obecnych realiach. Dużo zmieniło się od czasów, kiedy poprzednio prowadził zespoły. Pod względem organizacyjnym - mam tu na myśli treningi czy zawodników, nie wszystko mu się udaje. Są pewne mankamenty, może nie olbrzymie, ale są. Z drugiej strony, nie chcę wszystkiego zwalać na trenera, bo poza Davidem Bellego, mam też wiele zastrzeżeń do zawodników i ich zaangażowania.

Trener drugi raz z rzędu nie skorzystał z możliwości zaproszenia na mecz Damiana Dróżdża. O ile z Kolejarzem Opole jego decyzja się wybroniła, tak teraz może was to kosztować play-offy.

Kolejarz Opole praktycznie zawsze dobrze jeździł w Krośnie, nawet gdy był w tabeli za nami. I choć można było się spodziewać, że i tym razem będzie groźnym rywalem, to nawet spodobała mi się decyzja trenera o nie zapraszaniu Damiana. Pomyślałem sobie - jest twardziel, wie co robi, zna i wierzy w swoich zawodników. To dobrze. Oczywiście w trakcie meczu wymiękłem. Wyratowaliśmy się w biegach nominowanych, ale to był horror. Teraz Damian początkowo był planowany na mecz w Rybniku, ale w sobotę wieczorem otrzymałem informację, że można go powołać na nasze spotkanie. Faktem jest, że był poobijany, ale i tak pewnie zrobiłby więcej punktów, niż niektórzy zawodnicy. Podjęta została jednak taka decyzja, że zespół jest skonsolidowany i na tyle dobry, że wygra. Niestety nie wygrał.

ZOBACZ WIDEO Zobacz na czym polega praca komisarza toru (WIDEO)

Czy w związku z tym można się spodziewać zmiany na stanowisku trenera?

Na razie jest za wcześnie aby odpowiedzieć na to pytanie. Musimy się zebrać jako zarząd i zastanowić co robić. Dla mnie to cios. Przyznam się nawet, że żona mi powiedziała, że jeśli przegramy, to w domu słowa o żużlu powiedzieć nie mogę. Ona sama mi mówiła, że powinien jechać Damian Dróżdż, żeby później nie było płaczu. Śmiałem się z niej, ale teraz w domu o żużlu mówić nie mogę, bo zostałem przykryty przez żużlowego laika. Generalnie brak mi słów, żeby opisać to co czuję. Wydawało mi się, że to jest już niemożliwe, żebyśmy dali sobie wyrwać te play-offy. A teraz czuję się jak nokaucie bokserskim. W niedzielę nie chciałem nawet z nikim dyskutować, tak mnie to bolało. Ale dojrzeję do tego i jakieś decyzje po meczu z PSŻ-em na pewno zostaną podjęte.

Kibice są wściekli, a w Internecie wrze. Ostatnie lata, to pasmo niepowodzeń w końcówkach sezonu. Lata 2014-2015 to łatwo przegrane play-offy, rok temu spadek z I ligi, a teraz prawdopodobnie w ogóle play-offów nie będzie.

Takie niepowodzenia mają też miejsce w innych klubach i to nawet takich, gdzie mają większe możliwości, zakładają sobie sukces i picie szampana na koniec sezonu, a potem różnie wychodzi i kończą z długami. Nie chcę siebie usprawiedliwiać, bo to nie jest usprawiedliwienie i wiem, że trzymanie fasonu finansowego nie bawi kibica. Ale po prostu mamy takie możliwości a nie inne. Teraz co mogliśmy zrobić? Gdybyśmy chcieli zakontraktować polskiego seniora, to nawet nie ma kogo. To samo dotyczy młodzieżowca. Nasz drugi junior, to w porządku chłopak. Jedzie jednak jak jedzie, a nie możemy go zmienić, bo nie mamy kim. Nawet nie patrząc na finanse, jesteśmy zastopowani. Proszę popatrzeć jak to wygląda w północno-zachodniej części kraju. Kluby wypożyczają między sobą zawodników i zawiązują współpracę. My jesteśmy dla nich za daleko. Nie dziwię się temu, ale to jest problemem. Gdybyśmy na początku sezonu wyglądali lepiej finansowo, może jeszcze udałoby się wzmocnić kimś sensownym i ta końcówka wypadłaby lepiej. Teraz zawodnicy czym dalej w las, tym to wszystko się im rozłazi i chyba mniej inwestują w sprzęt. Obraz tego mieliśmy w kulminacyjnym punkcie sezonu.

Jak o pieniądzach mowa, to po zeszłym sezonie zostaliście z długami. Jak w tej chwili wygląda sytuacja finansowa klubu?

Odrobiliśmy straty z tamtego roku i dlatego mogliśmy sobie pozwolić na jazdę Damiana Dróżdża oraz żeby trener mógł powoływać najmocniejszy skład. Nikt mu niczego nie blokował. Teraz można było zauważyć, że zaczęliśmy też treningi z młodzieżą i że idziemy do przodu z pewnymi zachowaniami. Na tę chwilę żadnych przeszkód finansowych nie ma. Dzięki prezydentowi i radzie miasta możemy prowadzić działalność na przystadionowym parkingu i mamy pieniądze, które pozwalają nam funkcjonować.

Zostały dwa mecze - walczycie do końca o play-offy czy można się spodziewać zaciągnięcia hamulca ręcznego i wariantu oszczędnościowego w składzie?

Gwarantuję, że nie zaciągniemy ręcznego. Mam nadzieję, że zawodnicy otrzepią się z tego i dadzą jeszcze swoją jazdą radość kibicom.

Jest was w klubie garstka i zajmujecie się tym "po godzinach". To już jedenasty rok pana prezesury. Ma pan jeszcze siły i chęć ciągnąć ten wózek czy chciałby już oddać stery komuś innemu?

Naprawdę jestem już tym przybity. Tylko komu mamy to oddać? W zasadzie co roku robimy to według tego samego schematu. Kończymy sezon, kompletujemy dokumenty żeby otrzymać licencję i czekamy, żeby ktoś z osób, które są takie mocne w komentowaniu w Internecie, zbliżył się do klubu i zaczął działać. Przecież my tu do nikogo nie strzelamy. To otwarty klub, każdy może się zapisać. Nie ma tu żadnych tajemnic, co roku pokazujemy jakimi obracamy sumami i że nic nie mamy do ukrycia. Są audyty, prowadzimy się w certyfikowanym biurze rachunkowym. Wszystko jest jasne i przejrzyste. Brakuje jednak ludzi. Strasznie chciałem zawiązania się tej sekcji, żeby był na miejscu trener, mechanik i żeby było życie w parku maszyn. Za te pieniądze które mamy, ciężko jest jednak zatrudnić mechanika. Hobbystów też jest coraz mniej, którzy po godzinach chcieliby popracować. Tu jest problem, nie ma tego rdzenia, miejsca, gdzie mogłaby się tworzyć historia. To jest też powód, dlaczego według mnie nie mamy odbicia.

Widzi pan szansę, żeby za rok mogło to wyglądać inaczej? Czy raczej należy zakładać podobny scenariusz?

Nie chciałbym na razie tego komentować, bo jest na to za wcześnie. Wszystko rozbija się o pieniądze. Jak na Krosno, mamy naprawdę dużo klubów i walki o środki finansowe od sponsorów. Mamy też profesjonalny klub koszykówki, który prężne działa i drenuje sporo pieniędzy z rynku.

POLECAMY: Kup bilet na finał TAURON Speedway Euro Championship w Chorzowie

Czy Stanisław Kępowicz powinien nadal być trenerem KSM-u Krosno?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (10):

  • ryyynnnnn rynnnnn rynnnnn Zgłoś komentarz
    Mówiłem ze nie wejdą do czwórki hahaha to może zona zajmie miejsce naszego szeryfa widzę ze ogarnięta kobieta haha Trzeba się zebrać pod
    Czytaj całość
    klubem i tu apeluje do kibiców zbieramy podpisy żeby tego szeryfa w końcu wypie..... z tego klubu bo będzie gorzej tą bandę trzeba rozwalić !!!!!!!
    • Aztek Krosno Zgłoś komentarz
      Panie Januszu. Pana Kępowicza nie powinno się mieszać w sprawę nie zaproszenia Damiana na mecz. Dobrze Pan o tym wie. Fakt, że do Cieślaka mu brakuje, ale gęby sobie nim nie
      Czytaj całość
      wycierajcie...
      • MIDŻOŁ Zgłoś komentarz
        Szkoda jedynie tych ludzi którzy chodzą licznie na mecze do Krosna. Takiej frekwencji może pozazdrościć nie jedna drużyna z 1 ligi chociażby Kraków czy Łódź. Tylko na trybunach jest
        Czytaj całość
        poziom, ale to też się zmieni przez frajerskie decyzje i marne wyniki co roku w sezonie. Ludzie pomału mają dość tej szopki i są tym zmęczeni tak samo jak zmęczeni są ludzie zarządzającym tym klubem zero pomysłu na lepsze jutro i w kółko te same błędy i zero wyciągniętych wniosków cóż.. bawta się dalej.
        • KKŻ Krosno Zgłoś komentarz
          Janusz nie rób z siebie błazna, że nawet żona wiedziała że bez Damiana dostaniecie w dupę a ty nie. Nikt nie jest aż tak naiwny żeby uwieżyć że na najważniejszy mecz wystawiacie
          Czytaj całość
          skład oszczędnościowy z niewiedzy albo jako kredyt zaufania dla trenera/zawodników. Janusz przyznaj że to było zrobione umyślnie. Nie chcieliście jechać w PO zeby zaoszczędzić kasę. W PO i tak jechalibyśmy o pietruszkę a od pierwszych trzech zespołów dostawali byśmy tęgie baty w szczególności ze nie można by juz korzystać z instytucji gościa. To przełożyło by się na mniejsza liczbę kibiców i oczywiście na wpływy do klubowej kasy ze sprzedaży biletów. Tak że Janusz przestań mydlić oczy i robić z kibiców idiotów!! To była chłodna kalkulacja. Nie kłam Janusz, nie rób idiotów z kibiców!! Widać jakie masz o kibicach zdanie ... . !!! Ż E N A D A !!!
          • Shakira2 Zgłoś komentarz
            Winę za porażkę ponosi trener Stanisław KEPOWICZ wiedział że w obwodzie ma Damiana Drożdża to stawiał na słabego lisieckiego. Wystarczylo wstawić damiana zrobił by kilka punktów i
            Czytaj całość
            mecz do przodu był by. A tak to ma swoje mądrości i krosno odpada z Play off przez durne decyzje dziadka kepowicza. Szkoda wilków bo sezon ogólnie jest na wielki plus.
            • Stay Strong Grisza Zgłoś komentarz
              Steliga jak amator, na mecz o play-off, o 3 punkty leżące na tacy w meczu z bezpośrednim rywalem nie bierze gościa tłumacząc się zacofanym trenerem i konsolidacją zespołu. Tak,
              Czytaj całość
              Lisieckiemu pomoże konsolidacja. Od tego jest prezes żeby ogarnąć gościa gdy ten jest dostępny, zwłaszcza gdy ma się takiego asa jak Lisiecki w talii. Sprawa wygląda jednoznacznie, nie wierzę w takie frajerstwo. Po prostu nie chciał jeździć w play-off i wpuścił tam słabszy zespół który był do objechania z bonusem. I dobrze że ambitny PSŻ tam pojedzie. Obawiam się tylko że teraz ze Startem przegrają, spowoduje to kolejne spotkanie w półfinale, świetne dla frekwencji obu klubów. Zwłaszcza znając gnieźnian, to zjadą się do Poznania na półfinał hurtowo. A Steliga powinien walczyć o przywrócenie regulaminu sprzed roku bo nowy jest beznadziejny dla każdego a dla Krosna wręcz fatalny i z polskimi seniorami będzie mega problem. Póki co i tak dobrze ze jeżdżą jako tako zaprzyjaźnieni Puzon i Fierlej, ale będzie coraz gorzej. Gdyby mógł Lyager jeździć za beznadziejnego Lisieckiego toby zespół wyglądał juz zupełnie inaczej, nawet bez ściągania Damiana. Bellego do PLŻ bez dwóch zdań niestety. I niestety Krosno znowu nic z tego mieć nie będzie. Apeluję o kontrakty długoterminowe z klauzulami wykupu, to jedyna droga.
              • WilQu Zgłoś komentarz
                Nie zaciągniecie hamulca? A o co będą te 2 mecze? O nic. Play-offów już nie ma. Wywalić tego trenera-marionetke i na następny rok przyciągnąć kogoś kto się zna na robocie. Albo
                Czytaj całość
                schować dume do kieszeni i wrócić do współpracy z Irkiem bo skoro finanse nie są już problemem, on mógłby coś sensownego złożyć bo z tego co wiadomo, wasze drogi przeszły się przez oszczędności. Lepiej zapłacić chłopakowi z "Krosna" niż marnować pieniądze na gościa który jest zacofany bo układanie par w niektórych meczach to był dramat. Patrząc realnie, na następny rok do zostawienia jest tylko Filon, ewentualnie w duecie z Puszakowskim bo lepszego seniora nie znajdziemy a trzeciego krajowego trzeba szukać który zaprezentuje troche większy poziom niż Lisiecki, może Kaczmarek który końcyz wiek juniora a po takim sezonie o angaż nawet w 1 lidze może być ciężko. O Bellego nie ma się nawet co bić, raczej stracony bo nie wierze by nie dostał nigdzie angażu, a zważając na nasz budżet, niemożliwy do zatrzymania. Czałow jechał padake w najważniejszych meczach i dla mnie jest on do odstawienia bo szanse którą otrzymał, zaprzepaścił kompletnie. Jego jedyne dwufcyfrówki to mecze z Opolem i Rawiczem więc chwały to nie przynosi. Wyniki Ostrów W: 5 Gniezno D: 4 Poznań D/W: 7/7 Lublin D/W: 9/5. Ten sezon był wyjątkowy ponieważ można było kontraktować tylko 2 obcokrajowców na mecz a jak wiemy, obcokrajowców jest na pęczki, problem leży w zawodnikach krajowych o czym doszczętnie przekonało się Opole. Zrobili dobrą robotę bo zakontraktowali dwóch solidnych zagranicznych którzy zajmują odpowiednio drugą i trzecią pozycje w ogólnej klasyfikacji zawodników drugiej ligi. A mówimy o zespole który zajmuje 6 miejsce! Czałow jest czwartym od końca zagranicznym sklasyfikowanym zawodnikiem pod względem średniej a niżej od niego są tylko Valentin Grobauer (6 meczy), Adam Elis (5 meczy) i Stanisław Mielniczuk (4 mecze). Śmiało można po tym stwierdzić ze przy 10 meczach Czałow był najgorszym zagranicznym zawodnikiem 2 ligi w tym sezonie. Do czego zmierzam, do tego że skoro była możliwość tylko dwóch, Ci dwaj powinni jechać tak jak chociażby para z Opola. Czałow w żadnym meczu nie wykazał sie niczym szczególnym. Ja wiem że pokrywali w nim nadzieje, zaufali mu bo zamieszkał w Krośnie, dostał sprzęt od zawodnika światowej klasy ale czy warto było aż tak polegać na zawodniku który kilka lat przerwy miał w jeździe? To nie Skórnicki który na żużlu spędził połowe życia. Sezon pokazał że to był niewypał bo wcale nie był tym na kogo się zapowiadał a przeciez w dużej mierze to na nim leżały losy każdego z tych meczów. Wystarczyło że w każdym meczu zrobiłby 10 punktów, chociaż w tych u siebie. Wtedy wygrywamy z Gnieznem, wygrywamy z Poznaniem i wygrywamy z Lublinem! I play-off nawet z 3 miejsca. Dało by się? Dało. Dlatego nie czepiajcie się Puszakowskiego, który też w jakiś sposób zawiód bo przychodząc do Krosna miał być liderem, jednak on tak samo nie miał zbyt wiele jazdy w ostatnich latach i w tym sezonie wyglądał dość kiepsko. U niego jednak liczyłbym na poprawę w kolejnym sezonie jeśli oczywiście nadal będzie kontynuował karierę. Tyle z mojej strony. Pozdrawiam i do zobaczenia z Ostrowem...
                • sympatyk żu-żla Zgłoś komentarz
                  Wcale się nie dziwię Prezesowi Krosna takim samopoczuciem po meczu, Brać nie brać na klatę nie jest to ważne. Staszek jak go pamiętam był zawsze uczynnym kolegą.Zawinili nie prezes nie
                  Czytaj całość
                  Kępowicz ale zawodnicy .Popatrzeć na tabelę zawodników ile kto przywieziono punków z toru .Temat organizacyjny należało przyjrzeć się tej kwestii z bliska np treningi.Każdy mankament ma swoje podłoże patrząc na to obiektywnie,
                  • spajderdog Zgłoś komentarz
                    Szkoda ze Krosno sie nie utrzymalo. Bylaby duza szansa na odprawienie Rzeszowa i utrzymanie w tym roku
                    • Zawsze My Zgłoś komentarz
                      Krosno po kompromitacji Rzeszowa zdobyło jednego kibica... mnie...więc trzymajcie fason...a ja tam będę zaglądał...
                      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                      ×
                      Sport na ×