WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Tomasz Bajerski, czyli jaki jest żużlowy Krzysztof Piątek. Złapali go, upadł, ale zdołał się podnieść

Wychowanek Apatora, kiedyś ścigany listem gończym za próbę wyłudzenia kredytu, obecnie trener i komentator, pozostaje bohaterem największego transferu w historii polskiego żużla. Stal kupiła go w 1996 roku za 600 tysięcy złotych.
Dariusz Ostafiński
Dariusz Ostafiński
WP SportoweFakty / Jarosław Pabijan / Na zdjęciu: Tomasz Bajerski w rozmowie ze Sławomirem Dudkiem.

KUP bilet na Boll Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland!
Krzysztof Piątek trafił z Genoa CFC do AC Milan za 35 milionów euro. To największy transfer polskiego piłkarza w historii. Żużel też ma swojego Piątka, a nazywa się on Tomasz Bajerski. Tyle że Piątka może jeszcze w przyszłości ktoś przebić. Z Bajerskim będzie trudniej. Raz, że zniknęły z żużla listy transferowe. Dwa, że kluby raczej nie palą się do płacenia pojawiających się już bardzo sporadycznie kwot odstępnego. - Blisko mnie był Maciej Janowski, który kilka lat temu przeniósł się za pół miliona ze Sparty do Unii Tarnów. Ten drugi klub zapłacił ekwiwalent za wyszkolenie w tej wysokości - mówi Bajerski.

43-letni Bajerski miał talent, ale wielkiej kariery nie zrobił. Z racji transferu za 600 tysięcy na zawsze jednak zapisał się w historii polskiego żużla. - Musiałem odejść z Apatora Toruń, bo w klubie zostali ludzie, z którymi nie chciałem współpracować - wspomina Bajerski okoliczności słynnej przeprowadzki po sezonie 1996. - Wszyscy się ze mnie śmiali, bo nikt nie wierzył, że Les Gondor, prezes Stali, wyłoży 600 tysięcy, bo na tyle byłem wyceniony na liście transferowej.

- Gondor przyszedł i koniecznie chciał wzmocnić zespół - opowiada Jerzy Synowiec, były prezes Stali Gorzów, poprzednik Gondora. - Z zagranicznych wziął Tony'ego Rickardssona, a gdy idzie o naszych, wybierał między Bajerskim i Protasiewiczem. Ten drugi był po poważnej kontuzji, więc stwierdzono, że lepszy będzie młody i zdolny Bajerski. Z perspektywy czasu trzeba powiedzieć, że Stal się pomyliła.

ZOBACZ WIDEO Burza po słowach Witkowskiego. Zmarzlik pyta, a Janowski zaprasza prezesa do parku maszyn

Tomasz Bajerski pozostaje w PSŻ Poznań

Bajerski tylko w pierwszym sezonie po przyjściu do Stali jeździł dobrze. Inna sprawa, że gorzowianie skończyli na drugim miejscu. Walkę o złoto przegrali z Polonią Bydgoszcz. - Bajerski miał problem, bo sam sobie był sterem, żeglarzem i okrętem - mówi Synowiec. - Wielu zawodników ma ojców albo mądre dziewczyny obok siebie, a on nie miał nikogo, kto by nim pokierował. Na dokładkę przytrafił mu się wypadek samochodowy, po którym wyglądał jak Frankenstein. W końcu poprosił o skrócenie kontraktu ze Stalą z sześciu do czterech lat. Wrócił do Torunia, oni zapłacili 200 tysięcy, ale tam też się nie odbudował.

Bajerski o swojej przeszłości i popełnionych błędach rozmawiać nie chce. - Po co mówić o tym, co źle zrobiłem, skoro już tego nie zmienię. Od razu też dodam, że niczego w życiu nie żałuję. Był potencjał, dwa pierwsze sezony seniorskie były dobre, a potem coś się zacięło. Teraz jestem trenerem PSŻ Poznań i podoba mi się ta robota. Zawodnicy są fajni, powalczymy o awans do pierwszej ligi - przekonuje.

Kiedy wpisujemy nazwisko Bajerski do wyszukiwarki google, to prócz wzmianki o najwyższym transferze w historii pojawia się też informacja, że były żużlowiec był ścigany listem gończym za próbę wyłudzenia kredytu, że siedział w więzieniu. - Nie chcę znowu tego rozdrapywać, swoje odpokutowałem. Nie byłem zamieszany w żadną gangsterkę. Zrobiłem jednak głupotę, wpisując, że zarabiam więcej, niż to miało miejsce w rzeczywistości. Zresztą nawet tego kredytu nie dostałem - stwierdza.

- Szkoda, że tak się to życie Bajerskiego potoczyło, bo to nie był zły chłopak - zauważa Synowiec. - Nie był bezczelny, czy roszczeniowy, był za to szczery i uczciwy. Nie miał tak jak Piotr Świst, mądrej żony u boku. Nie miał też walorów psychicznych, które pchałyby go na szczyt. Można jednak powiedzieć, że wygrał. Przecież zaliczył upadek, bo więzienie, bez względu na okoliczności, z tym się właśnie kojarzy. Udało mu się jednak podnieść i znaleźć swoje miejsce w życiu.

- A Piątka to parę razy widziałem w akcji - mówi nam Bajerski. - Świetnie sobie radził. Ja też będę w tym sezonie w telewizji, tyle że jako ekspert nSport+ na meczach żużlowej PGE Ekstraligi i Grand Prix. Z Marcinem Majewskim jestem już dogadany - kończy.

Czy lubisz słuchać komentarzy Tomasza Bajerskiego w nSport+?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Żużel na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (29):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • k k 0
    Trochę przesada pisać ,że nie zrobił kariery. Zrobił więcej niż nie jeden w Polskiej lidze! Zdobył dwukrotne MIMP,wiele medali Mistrzostw Polski np. 8 w DMP! Indywidualnie wiadomo nie był tym na jakiego było go stać! Ale na Golloba to Chłop miał patent! Do dziś pamietam jak objeżdzał Tomka w meczach derbowych.. Wazne jest ,że chłopak się odnalazł i że nie siedzi nie wiadomo ile lat! Powodzenia Tomasz!
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Lisiu 0
    Wystarczająco duża, żeby kwota za Bajera była najwyższą w historii.
    Dariusz Balinski Tak ogromna zwłaszcza między 1997, a 1999
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Tomek z Bamy 0
    Jak najbardziej;)
    Rusek - Zacisze Bajer na razie jest poza zasięgiem, ale może napijesz się jutro ze mną w Blaszaku?
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (26)
Pokaż więcej komentarzy (29)
Pokaż więcej komentarzy (29)
Pokaż więcej komentarzy (29)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×