WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Maratonka upuściła flagę i zrobiła się afera. Agnieszka Gortel-Maciuk mówi, co działo się w Chinach

He Yinli walczy na finiszu o wygraną, ale wolontariuszki dwa razy wciskają jej chińską flagę, która w końcu upada na asfalt. - Podniosła się wrzawa - mówi Agnieszka Gortel-Maciuk, która biegła w maratonie w Suzhou, a wkrótce znów startuje w Chinach.
Michał Fabian
Michał Fabian
YouTube / Global Times / Na zdjęciu: wolontariuszka wręcza chińską flagę He Yinli. Obok zawodniczka z Etiopii, późniejsza zwyciężczyni maratonu w Suzhou

Dwie zawodniczki oderwały się od reszty stawki. Zanosiło się na sprinterski pojedynek Ayantu Abery Demisse z Etiopii z He Yinli z Chin. Obie szły łeb w łeb, ale nagle na trasie biegu pojawiła się wolontariuszka z chińską flagą, która usiłowała przekazać ją reprezentantce gospodarzy. He Yinli nie skorzystała z tej propozycji, ale kilkadziesiąt metrów dalej czekała kolejna wolontariuszka. Chinka flagę chwyciła, lecz za moment nie miała jej już w rękach.

Flaga spadła na asfalt. Trudno jednoznacznie stwierdzić, czy została celowo wyrzucona przez maratonkę, czy też przypadkiem upuszczona (w końcówce zawodów padał deszcz, a biegaczki miały za sobą prawie 2,5 godziny wysiłku). He Yinli przegrała finisz z Etiopką. A po zawodach zrobiło się gorąco.

ZOBACZ: #dziejesiewsporcie: upuściła flagę, grozi jej więzienie

W maratonie w Suzhou (18.11.) brała udział Polka Agnieszka Gortel-Maciuk, mistrzyni kraju w maratonie z 2013 r. i czterokrotna złota medalistka MP w półmaratonie. Zajęła czwarte miejsce (wynik 2:37:54), z ok. siedmiominutową stratą do dwóch najlepszych biegaczek. Po przekroczeniu linii mety wyczuła, że stało się coś, co poruszyło Chińczyków.

Poważne zarzuty i widmo więzienia

- W Suzhou pomagała mi Chinka, którą wyznaczył organizator. Na mecie pokazywała mi film z finiszu. Podniosła się wrzawa. Widziałam, że cały czas to komentują, komentują i komentują. Początkowo sądziłam, że wszyscy są oburzeni postawą wolontariuszy - relacjonuje Agnieszka Gortel-Maciuk.

Dopiero później zawodniczka TS AKS Chorzów dowiedziała się, że pod adresem He Yinli niektórzy wysuwali poważne oskarżenia. M.in. o niepatriotyczną postawę i brak poszanowania barw narodowych. "Film pokazuje, że He Yinli zmięła flagę, a później ją wyrzuciła. Czy wynik biegu jest ważniejszy niż flaga narodowa?" - napisała na popularnym portalu społecznościowym Weibo inna maratonka Wei Jing.

Serwis CNN przypomniał, że za nieposzanowanie barw narodowych w Chinach grozi do trzech lat więzienia. - Flaga wyślizgnęła mi się z ręki - tłumaczyła się He Yinli.

Reprezentantka Polski nie kryje zdumienia tą sytuacją. - Nie mieściło mi się w głowie, że ktoś może wejść na trasę i podawać flagę w momencie, gdy rozgrywa się walka o zwycięstwo. To było dla mnie nie do przejścia. Na miejscu Chinki wkurzyłabym się. Zakładam, że ona przegrała na finiszu właśnie przez ten moment. Było to odwracanie jej uwagi, a zarazem impuls dla zawodniczki z Etiopii - mówi nam Agnieszka Gortel-Maciuk.

Paszporty na... linii startu

Trzeba podkreślić, że zdania w Chinach były podzielone. Wiele osób stanęło po stronie maratonki, obwiniając za zamieszanie wolontariuszki i organizatorów. "Kto jest niepatriotyczny? Chińska maratonka, która upuściła flagę narodową w trakcie sprintu i straciła złoty medal? Wolontariuszki, które przekazywały flagę i przeszkodziły biegaczce? Czy organizator, który nie uszanował ducha sportu?" - pytali dziennikarze serwisu "Global Times".

Wszystko wskazuje jednak na to, że sprawa rozejdzie się po kościach. Gortel-Maciuk napisała maila do wspomnianej Chinki, która pomagała jej w Suzhou. - Zapytałam ją, czy to prawda, że zawodniczka może mieć kłopoty. Dostałam odpowiedź, że He Yinli nic nie grozi - opowiada maratonka z Chorzowa.

Gortel-Maciuk przyznaje, że nie była to jedyna sytuacja, która zaskoczyła ją podczas maratonu w Suzhou. Przygody zaczęły się już przed startem - transport z lotniska w Szanghaju do hotelu trwał wieczność. Momentami panował duży chaos, a tuż przed rozpoczęciem biegu zagraniczni zawodnicy z elity musieli... okazać paszporty. Niemal na linii startu.

Agnieszka Gortel-Maciuk oraz biegacze z Afryki uczestniczący w maratonie w Suzhou. Obok Polki Ayantu Abera Demisse - zwyciężczyni zawodów. Fot. Archiwum Agnieszki Gortel-Maciuk Agnieszka Gortel-Maciuk oraz biegacze z Afryki uczestniczący w maratonie w Suzhou. Obok Polki Ayantu Abera Demisse - zwyciężczyni zawodów. Fot. Archiwum Agnieszki Gortel-Maciuk
Trzeci maraton w zaledwie siedem (!) tygodni

Mimo pewnych problemów czterokrotnej mistrzyni Polski w półmaratonie podobało się w Chinach. Miała okazję spędzić dwa dni w Szanghaju. Dostała także nieoczekiwaną propozycję. Chodziło o szybki powrót do Państwa Środka - na maraton w Nanning, który odbędzie się 2 grudnia. - Początkowo wyśmiałam w duchu tę ofertę, ale później uznałam, że skoro w tym roku tyle się napracowałam, a ta część sezonu jest kompletnie niewykorzystana, to czemu nie. Przestanę się trzymać żelaznych zasad: jeden maraton wiosną, jeden jesienią - wyjaśnia.

Będzie to jej trzeci maraton w ciągu zaledwie siedmiu (!) tygodni. - Postaram się pobiec strategicznie. Zawsze biegałam na wynik, a teraz chcę zająć jak najlepsze miejsce. Jest w tym trochę szaleństwa, ale stwierdziłam, że może już w przyszłości nie będę biegała maratonu, a może w ogóle nie będzie nowego sezonu, mam już prawie 42 lata - uśmiecha się Gortel-Maciuk.

Startując tak często na królewskim dystansie, Polka idzie w ślady słynnego Yukiego Kawauchiego. Japończyk potrafi wziąć udział nawet w kilkunastu maratonach rocznie.

- I robi to na bardzo dobrym poziomie - zauważa chorzowianka. - Albo ultramaratończycy. Biegają masę imprez, startują na 100 km i jakoś funkcjonują. Wytrzymałość i wydolność mam - dodaje na koniec.

Po maratonie w Suzhou Polka miała okazję zwiedzić Szanghaj. Fot. Archiwum Agnieszki Gortel-Maciuk Po maratonie w Suzhou Polka miała okazję zwiedzić Szanghaj. Fot. Archiwum Agnieszki Gortel-Maciuk

Trenujesz bieganie? Sprawdź z jakich aplikacji do uprawiania sportu warto skorzystać, znajdziesz je TUTAJ.

Kto zasłużył na krytykę po maratonie w Chinach?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (6):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • yes 0
    u nas czasami zwracają uwagę na nieznających hymnu (lub którejś ze zwrotek)
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Robertus Kolakowski 0
    Ktos w Komunistycznej Partii Chin, chcial postawic zawodniczke w nie mozliwej do rozwiazania sytuacji. Ktos chce ja zniszczyc. Chiny to panstwo totalitarne rzadzone przez absolutnego dyktatora i oligarchie. To nie znaczy, ze idaca od dolu demokratyzacja nie bedzie sie posuwala sie w tepie slimaka przez nastepne 1,000 lat. Jak bym byl na jej miejscu, to bym wszystko zrobil, zeby uciec na n.p. Tajwan: uciec z Chin.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Yogi Babu 0
    Nie wydaje mi się aby dwie wolontariuszki wpadły na ten sam pomysł. Inicjatywa z flagą wyszła od góry.
    Przemek Zyskowski wspołczuję dziewczynie z Chin ale wina leży w stronę wolontariuszek czemu muszą wbiec na linię i to z flagą gdzie zawodniczki biją o zwycięstwo ?? to dla mnie skandal u nas w Polsce żaden wolontariusz czy organizator nie pozwoli dać Flagi którzy biegają w czasie zawodów o zwycięstwo
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×