Nieoczywisty bohater FC Barcelony. Wystarczyły trzy minuty

Getty Images / David Ramos - UEFA / Na zdjęciu: FC Barcelona wygrała z Eintrachtem Frankfurt
Getty Images / David Ramos - UEFA / Na zdjęciu: FC Barcelona wygrała z Eintrachtem Frankfurt
sponsor sekcji: GramGrubo.pl
TOP RANKING BUKMACHERÓW
1 BETFAN Sprawdź
2 Betters Sprawdź
3 Totalbet Sprawdź
Sprawdź ranking

Do przerwy zanosiło się na sensację, ale w drugiej połowie sprawy w swoje ręce (a w zasadzie w głowę) wziął Jules Kounde. Jego dwa gole w trzy minuty sprawiły, że FC Barcelona wygrała z Eintrachtem Frankfurt 2:1 w meczu 6. kolejki Ligi Mistrzów.

Koniec końców zwycięstwo FC Barcelony jest zasłużone, bo w przekroju dziewięćdziesięciu minut była zespołem lepszym, jednak w pierwszej połowie niewiele funkcjonowało w drużynie Hansiego Flicka.

Sporo ożywienia wniosła jednak zmiana w przerwie. Fermina Lopeza zastąpił Marcus Rashford i już po kilku minutach koledzy gratulowali mu asysty przy bramce Julesa Kounde. Anglik zagrał w pole karne, Kounde strzelił głową i pokonał dobrze broniącego do tego momentu Michaela Zetterera.

I gospodarze poszli za ciosem. Dosłownie trzy minuty później Kounde miał już dublet, tym razem wykorzystując wrzutkę Lamine'a Yamala, dla którego było to jedno z niewielu udanych zagrań.

Ostatecznie Barcelona wygrała i po sześciu kolejkach ma w dorobku 10 punktów, co oczywiście nie daje jej miejsca w czołowej ósemce.

Robert Lewandowski znalazł się w wyjściowym składzie i w 66. minucie został zmieniony przez Ferrana Torresa. Polak strzelił gola ze spalonego w pierwszej połowie, a poza tym zmarnował dobrą sytuację, gdy skiksował w polu karnym. Nie był to spektakularny występ w jego wykonaniu.

ZOBACZ WIDEO: Była 10. sekunda meczu. Niebywałe, co zrobił bramkarz

To w ogóle był dość przeciętny mecz całej Barcelony. Zaczęło się planowo, to znaczy od przewagi gospodarzy. Eintracht w pierwszych minutach sprawiał wrażenie zespołu, który przyjechał na Camp Nou po jak najniższy wymiar kary. Mieli problemy z utrzymaniem się przy piłce i praktycznie nie przedostawali się na połowę przeciwnika. Ale gdy już to zrobili, to nie było czego zbierać - Nathaniel Brown wyprowadził kontrę, zagrał do Ansgara Knauffa, a ten wykorzystał błędy Gerarda Martina i Alexa Balde i pewnym strzałem pokonał Joana Garcię.

Podopieczni Hansiego Flicka potrzebowali chwilę czasu, by się otrząsnąć. Wrócili do swojej gry, próbowali różnych rozwiązań, ale nie przynosiły one żadnych rezultatów, co zaczynało irytować kibiców na trybunach.

Inna sprawa, że pod koniec pierwszej połowy goście mogli podwyższyć prowadzenie, lecz bardzo dobrej kontry nie sfinalizował Ellyes Skhiri i uderzył minimalnie nad bramką z szesnastu metrów.

I teraz można jedynie gdybać, co by się stało, gdyby Skhiri trafił. Nie trafił, w drugiej połowie wszystko bardzo szybko zmieniło się o 180 stopni. Barca miała tzw. momentum na początku drugiej części, w dobrej sytuacji pomylił się choćby Raphinha, parę minut później zablokowany w polu karnym został Rashford.

Mimo iż Barcelona miała przewagę, to do samego końca wynik był sprawą otwartą. Problem w tym, że Eintracht za bardzo nie wiedział, jak zaatakować. A gdy już to zrobił, to brakowało konkretu w polu karnym.

FC Barcelona - Eintracht Frankfurt 2:1 (0:1)
0:1 Ansgar Knauff 21'
1:1 Jules Kounde 50'
2:1 Jules Kounde 53'

Składy:

FC Barcelona: Joan Garcia - Jules Kounde, Pau Cubarsi, Gerard Martin, Alex Balde (89' Andreas Christensen) - Lamine Yamal (89' Roony Bardghji), Eric Garcia, Pedri, Fermin Lopez (46' Marcus Rashford), Raphinha (66' Frenkie de Jong) - Robert Lewandowski (66' Ferran Torres).

Eintracht: Michael Zetterer - Rasmus Kristensen, Robin Koch, Arthur Theate, Nathaniel Brown - Ritsu Doan (89' Jessic Ngankam), Hugo Larsson (68' Mahmoud Dahoud), Ellyes Skhiri, Mario Goetze (77' Jean-Matteo Bahoya), Fares Chaibi (77' Can Uzun) - Ansgar Knauff (68' Elye Wahi).

Żółte kartki: Yamal, Gerard Martin (FC Barcelona) oraz Knauff (Eintracht).

Sędzia: Davide Massa (Włochy).

Komentarze (21)
avatar
prym
10.12.2025
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Patrzę i widzę , że to nie Kmity artykulik ale widać , że zaraźliwy ten Kmita jest !!! Powstaje nowy serial Rancza i warto zwrócić scenarzystom uwagę na Kmita , może go zatrudnia do kytykowania Czytaj całość
avatar
Bezkarnosc
10.12.2025
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
ledwo wygrali z zespolem, ktory zanotowal ogromny spadek jakosci, po odejsciu zawodnikow i juz gloryfikowanie barcelonki xD przypominam, ze liverpool wygral z nimi 5:1 a sa bez formy. 
avatar
zbych22
10.12.2025
Zgłoś do moderacji
2
0
Odpowiedz
Jaki nieoczywisty? Przecież w Barcelonie grają sami oczywiści bohaterowie i oczywiste gwiazdy,a piszą o tym oczywiste Sportowe Fakty. 
avatar
DziedzicPruski
10.12.2025
Zgłoś do moderacji
8
1
Odpowiedz
Przy obu golach obrońcy kryli Lewego, a Kounde spokojnie zamykał akcje. Do tego Lewy mógłby mieć i trzy asysty, gdyby koledzy celnie potrafili strzelić. Spalony przy golu też przecież nie wina Czytaj całość
avatar
Luckyluke
10.12.2025
Zgłoś do moderacji
3
0
Odpowiedz
Kunde grał fatalnie...podwal do przeciwnika asystował mu...jest to słaby obrońca. Za słaby zavwolny za niski .. 
Zgłoś nielegalne treści