KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

W esporcie liczą się ważniejsze rzeczy niż wygrana - przypomina gracz Wisły

W zamyśle ojca współczesnego olimpizmu - barona Pierre'a de Coubertina - w sporcie najważniejsza nie jest sama rywalizacja, ale wartości, jakie niesie ze sobą spotkanie ludzi, rozumiejących się bez słów mistrzów w swojej dyscyplinie.
Jacek Tomczyk
Jacek Tomczyk
esport Polska Liga Esportowa / esport

Kibicując poszczególnym zawodnikom i drużynom, niekiedy zapominamy o tym ważnym aspekcie, a jest on kluczowy dla zrozumienia roli, jaką odgrywają zawodnicy, niezależnie od tego, czy rywalizują na boisku, ringu, macie, czy na wirtualnych arenach.


Bez wartości takich jak honor i poszanowanie godność drugiego człowieka, sport sprowadzałby się jedynie do pokazania swojej przewagi w wybranej dyscyplinie. Jednak sportowców od gladiatorów i żołnierzy odróżnia sposób, w jaki traktowani są pokonani - po zaprezentowaniu swoich umiejętności, prawdziwy sportowiec wyciąga rękę do pokonanego. Kibice e-sportu zapewne kojarzą charakterystyczne zachowanie koreańskich zwycięzców, którzy jako pierwsi podchodzą do swoich przeciwników z wyciągniętą dłonią po wygranym meczu. To oznaka szacunku, jaką zwycięzca wyraża dla wysiłku i pracy włożonych w przygotowania do stworzenia widowiska i zaprezentowania swoich umiejętności przed publicznością.
Niestety, ten obraz zarówno w sportach tradycyjnych jak i elektronicznych w ostatnich latach często ulega rozmyciu, a kibice jak i sami zawodnicy zdają się zapominać o najważniejszym - duchu fair play, który powinien towarzyszyć każdym zawodom. Złe emocje szczególnie uwidaczniają się w internecie, na czacie podczas transmisji z rozgrywek, w komentarzach pod artykułami, w mediach społecznościowych, a nawet w prywatnych wiadomościach, jakie otrzymują poszczególni zawodnicy od rozwścieczonych “fanów”. Tamę mowie nienawiści w esporcie postanowił postawić znany zawodnik CS:GO, grający obecnie w Wiśle All in! Games Kraków Grzegorz “SZPERO” Dziamałek.

Przyczynkiem do tego stały się niecenzuralne wypowiedzi kibiców Anonymo Esports, którzy wyżyli się na kapitanie drużyny Wiktorze "mynio" Kruku, obarczając go winą za przegraną z Białą Gwiazdą. SZPERO, jak na prawdziwego sportowca przystało, wstawił się za swoim kolegą, publikując na Twitterze emocjonalny wpis, w którym solidaryzuje się z zawodnikiem Anonymo Esports. Do zawodnika krakowskiej drużyny przyłączyli się inni zawodnicy i przedstawiciele organizacji esportowych, m.in. drużyna HONORIS, która w ramach solidarności z kolegami uruchomiła akcję 100% ESPORTS 0% HATE.


Wspomniana inicjatywa jest bardzo ważna, bo nie jest zagrywką marketingową, ale autentycznym głosem z wewnątrz esportowej społeczności, dzięki czemu dołącza do niej coraz więcej osób i organizacji. Jeśli chcemy, aby esport był traktowany poważnie przez media i pozostał polską specjalnością, z której możemy być dumni na całym świecie, musimy jasno postawić granice toksycznym zachowaniom w taki sam sposób, jak czyni to Międzynarodowy Komitet Olimpijski i poszczególne federacje sportowe, w tym FIFA i UEFA. Pod tym względem akcję 100% ESPORTS 0% HATE możemy porównać do kampanii UEFA „Respect” skierowanej do środowiska piłkarskiego.

Jako Polska Liga Esportowa opowiadamy się po stronie zasad fair play i szczerego, prawdziwego kibicowania. Rozumiemy emocje, niemniej jesteśmy przeciwni każdej formie przemocy i dołożymy wszelkich starań, aby nie tylko otwarcie walczyć z hejtem, ale również nie dopuszczać do agresywnych zachowań w przyszłości. Zróbmy wspólnie wszystko, co w naszej mocy, aby mowa nienawiści była nieobecna w środowisku esportu. Nie dopuszczamy, aby dochodziło do takich sytuacji podczas naszych rozgrywek, kierując się bezwzględną zasadą szacunku i przestrzeganiem wartości etycznych – mówi Paweł Kowalczyk, CEO Polskiej Ligi Esportowej. – Tym samym dołączamy się do apelu drużyn i SZPERA – Wspierajcie, nie dołujcie. Bądźcie kibicami – dodaje.

W akcji 100% Esports 0% Hate bardzo ważne jest to, że jest to oddolna inicjatywa zapoczątkowana przez samych zawodników, a nie odgórnie narzucona narracja. Dzięki temu jest szansa, że toksyczne i nieetyczne zachowania będą piętnowane, a osoby psujące zabawę innym marginalizowane i wykluczane z esportowej społeczności. W ten sposób zawodnicy CS:GO wprowadzą w życie idee, które od lat obecne są w międzynarodowym olimpizmie, a także w samym esporcie. Zasady fair play, traktowanie przeciwnika po partnersku niezależnie od pochodzenia, koloru skóry, płci i wyznawanych poglądów, to wartości obecne w esporcie od samego zarania, czyli pierwszych DreamHacków, czy World Cyber Games, które to wydarzenie nie bez przyczyny było nieoficjalnie nazywane Cyberolimpiadą.


Wszyscy zapewne mamy w pamięci te piękne chwile, kiedy zawodnicy Virtus.pro podczas IEM Katowice w 2014 roku w znakomitym stylu wygrywali turniej Counter Strike'a, w finale pokonując Ninjas in Pyjamas. Sam doskonale pamiętam szał radości, jaki wtedy ogarnął cały katowicki Spodek i wyjątkowe zachowanie polskich kibiców, którzy zgodnym chórem docenili przegrany zespół skandując jego nazwę i nagradzając oklaskami za piękną walkę do samego końca. Takie momenty zapadają w pamięć i pozwalają budować poczucie przynależności do esportowej społeczności i bezpieczeństwa, czego przeciwieństwem niestety bywają piłkarskie stadiony, na których takich obrazków trudno uświadczyć. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że w składzie Virtus.pro w tym pamiętnym meczu grali obecni zawodnicy HONORIS, czyli Wiktor "TaZ" Wojtas i Filip "NEO" Kubski.

Aby jednak esportowe areny - zarówno te realne jak i wirtualne - były postrzegane i opisywane w mediach jako miejsca przyjazne i bezpieczne, musimy sami zadbać o budowanie sprzyjającej temu atmosfery. Bardzo często fani esportu oburzają się, kiedy w mediach gry komputerowe są przedstawiane jako źródło agresji i wszelkiego zła. Dlatego kiedy następnym razem w emocjach po przegranej ulubionej drużyny postanowimy napisać coś nieprzyjemnego pamiętajmy, że w ten sposób krzywdzimy nie tylko zawodnika, który popełnił błąd, albo miał po prostu gorszy dzień, ale przede wszystkim całą esportową społeczność.

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
Materiał Partnera
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×